Przesunięty przez: Basior 2014-02-10, 02:07 |
połowy z parasolem entomologicznym |
| Autor |
Wiadomość |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-24, 02:17
|
|
|
Zberezeństwa - zberezeństwami, lecz oczywiście trza wiedzieć nie tylko jak, ale i kiedy gruchy kijem obijać!
A doskonała na to pora jest na ten przykład teraz (przynajmniej na Mazowszu), gdy kwitną głogi, a tu i tam jeszcze jarzęby.
Następnie kolej przyjdzie na derenie, choć "po drodze" można zaatakować praktycznie wszelkie kwitnące na biało i żółto drzewa i krzewy.
Tyczy się to oczywiście odnośnie robactwa nakwietnego.
"Naliściaki" za to można otrząsać z liści w dowolnie wybranym momencie ich występowania na tychże liściach.
Tego ostatniego jednak zbytnio nie praktykowałem, pokładając w tym względzie wiarę w swe bystre oko, tudzież w umiejętność posługiwania się siatką entomologiczną. Lecz oczywiście chętnie poczytam o tym kto, jak i gdzie jaką gruchę otrząsnął! |
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-24, 06:59
|
|
|
no i mam konkrety. Adamie, piszesz o głogach. Byłem ostatnio ze Szczepanem Ziarko na Podbużu, na kserotermach co by pozaglądać po ośmiałach za Opsiliami (których ni hu hu). No ale, otóż nie miałem parasola, jednak z ciekawości przeglądałem głogi - feeria kwiecia na nich - i.......niczego nie widziałem. Swego czasu rozmawiając z Lechem Kruszelnickim o Jego połowach w Grecji, opisywał ile to sypie się robactwa do parasola w przypadku, kiedy na oko niczego nie ma na krzaku. I właśnie pod wpływem tejże opowieści wgapiałem się na ostro w głóg i nic. Czy to faktycznie aż taka różnica między metodą "na oko" a "obijaniem gruchy"?
Mazep |
|
|
|
 |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-28, 15:13
|
|
|
I tak, i nie, Jacku!
Niektóre gatunki bez problemu da się dojrzeć gołym okiem na kwiatach, i te możemy zebrać bez używania parasola. Inne za to, jak np. Anaglyptus mysticus, często wędrują po całym kwitnącym krzaku czasami tylko wyłażąc na kwiatostany, i te łatwiej jest otrzepać na parasol niż zauważyć!
A poza tym duże znaczenie ma tu pogoda: bo owady zachowują się inaczej w dni pochmurne i chłodne (kryją się), a inaczej w słoneczne i ciepłe (są aktywne i lepiej widoczne), oraz wysokość danej rośliny, a co za tym idzie - jej obserwacyjna dostępność. I dlatego wysoki, rozłożysty krzew czy drzewko będziemy raczej otrząsać, a lichocinkę z kilkoma kwiateczkami oglądać, skoro bez problemu możemy przyjrzeć się każdemu płatkowi i listkowi.
Tak czy inaczej nie jestem zwolennikiem tzw. czeskiego parasolowania, które polega na barbarzyńskim okładaniu kijem roślin, skutkiem czego co prawda owady trafiają w parasol, ale roślina na której przebywały jest połamana i zmasakrowana, co wielbicielom tej brutalnej techniki wydaje się być zupełnie obojętne. |
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-29, 17:25
|
|
|
Wyjeżdżam już za 4 dni i z pewnością będę delikatnie okładał krzaczki chorwackie. ) W każdym razie zaskakuje mnie ten parasol coraz bardziej....
Oczywiście zdam relacje po powrocie |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-30, 10:30
|
|
|
.....i tak co raz ładniej rysuje się nam technika obijania gruchy. Zaczęło sie niewinni, a z czasem przybywa nam ważnych uwag i obserwacji odnoście używania parasola. Dzięki Adamie za miniwykład i czekamy na dalsze.
Mazep |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-30, 14:00
|
|
|
Technika jest prosta jedynie nawigacja w czasie wiatru troszkę utrudniona bo wygląda to jak samotny biały żagiel |
_________________
 |
|
|
|
 |
|
|