To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą

Owady - HODOWLA I POZYSKIWANIE MATERIALU DO HODOWLI

P. Pawlikiewicz - 2007-02-22, 08:40

widziałem coś podobnego w Borach Tucholskich, ale pewien nie jestem. Jest więcej kóżek mających zredukowane pierwsze pokrywy?
Radek P. - 2007-02-22, 08:55

Piotrze jest kilka rodzajów kózek w Polsce ze zredukowanymi pokrywami. W tym rodzaju (Glaphyra) sa trzy gatunki, a takze pokrewny Molorchus minor (Kurtek mniejszy). Kolejne gatunki, ale juz o wiele większe to rodzaj Necydalis (Kusokrywka). Z Polski wykazywane były dwa gatunki (N. major i N. ulmi), ale prawdopodobnie tego drugiego juz nie ma w naszym kraju, bo od wielu lat nie zosatł potwierdzony. Oprócz tego z POlski podawany był jeszcze przez Śliwińskiego Nathrius brevipennis w latach jak dobrze pamiętam `50 ubiegłego wieku. Jest to jedna z najmniejszych kózek i zawlekana była wraz z wyrobami wikliniarskimi (koszyki, itp) i raczej wątpię zebyś ją w naturze zauważył :wink:

pozdrawim
rp

Jacek Hilszczański - 2007-02-22, 09:02
Temat postu: G. marmottani
Zajrzyj na stronę http://www.uochb.cas.cz/~natur/cerambyx/ceram.htm i zobacz Molorchini.
U nas podobne są G. umbellatarum, G. kiesenwetteri lub G. schmidti (w zależności od autora) oraz M. minor.

P. Pawlikiewicz - 2007-02-22, 16:08

Najprawdopodobniej jest to G. umbellatarum, zresztą okaz znajduję się U Radka Jaskuły sam zresztą mi go pokazywał.
Wujek Adam - 2007-02-23, 21:38
Temat postu: Schodząc na ziemię
Cześć!
Ja tu o ścigach na początek, a Jacek od razu z grubej rury. marmottani :!: I co, zarżnął wątek, bo weź go teraz przebij, albo chociaż z nim konkuruj... Zdaję się, że to 5-ty powojenny pewny okaz tego gatunku z naszego kraju.
*
Faktem jest, że bez okazów dowodowych rodzaj Glaphyra ciężko się oznacza. Nie dorobiłem się jeszcze w zbiorze legendarnego G. schmidti, a resztę (oraz pokrewne Brachypteroma ottomanum, Gracilia minuta i Nathrius brevipennis) mam. /No dobra, Nathrius berlandi jeszcze nie./ Porównywanie okazów pod binokularem wszystko mi wyjaśniło, bo wiecie jak to bywa z opisowymi cechami w kluczach. W każdym razie G. ubelattarum jest nierzadkim gatunkiem, u nas niewątpliwie najliczniejszym z tego rodzaju. Pozyskiwałem go wielokrotnie z różnych stanowisk z cienkich gałązek, głównie drzewek owocowych. Jak by teraz cienkich patyczków nałamał, to dogrzebałby się w nich poczwarek tego gatunku z ciemniejącymi oczkami, bo w takiej właśnie fazie rozwoju ma on zwyczaj zimę przeczekiwać...
*
Zejdźmy na ziemię po tym G.marmottani. Może coś bardziej realnego:
Las Bielański (W-wa) 30.01.2007. Cienka gałązka zagrzybionego dębu. 21.02.2007 - 1 ex. Grammoptera abdominalis - okazała samica. Leg., ex. cult., det.: A.Woźniak.
Pozdrawiam!
Wujek Adam

Jacek Hilszczański - 2007-02-24, 13:17
Temat postu: G. marmottani
Czasami coś fajnego się trafi. Ja też hoduję aktualnie pospoliciuchy, np. najprawdopodobniej G. umbellatarum z róży, licząc na G. schmidti a co najmniej na jakieś ciekawe parazytoidy.

Wujku Adamie, wg. moich obliczeń to już 6-ty okaz G. marmottani po wojnie. Marek miał 1 samiczkę a Jurek Borowski zdaje się 4 samiczki. Wygląda na to, że jest to pierwszy samiec :smile:

Pozdrawiam, Jacek

Wujek Kryzys - 2007-02-25, 21:04

Wujek Adam napisał/a:
G. ubelattarum jest nierzadkim gatunkiem

Pewnie że nierzadkim, a teraz go jeszcze zlustrują w ramach deubekizacji :wink:

Edit Marfu:

Pare kolejnych postów wydzieliłem w osobny temat

Wujek Adam - 2007-03-12, 19:50
Temat postu: Z jodły...
Cześć!
Siedziały w glebie bardzo długo. Od początku były dziwne - ze względu na miejsce znalezienia. No i pewności nie było, czy wyjdą - wszak zbierałem je przed przehibernowniem, a to w ich przypadku zmniejsza szansę powodzenia dochowania się postaci doskonałych. No i to drzewo - jodła! Ze świerka - nic nadzwyczajnego, ale z jodły? Niecierpliwiłem się. Gdy zakopały się posłusznie w torfie przykryłem je dodatkowo kawałkiem kory. Część włożyłem do lodówki, a pozostałe wystawiłem na balkon w oczekiwaniu chłodów.
Trochę się przeląkłem ostatniego ataku zimy - plastikowe pudełko było na wskroś przemarzniete, a jego zawartość kwalifikowała się do nazwy torfolód. Zabrałem do mieszkania. Stopniowo ogrzałem. I czekałem. Aż do przedwczoraj... :grin:
Acamaeops septentrionis - 2 exx, z połowy października 2006, z szyjki korzeniowej jodły, Góry Świętokrzyskie - okolice Świętej Katarzyny. Imagines 10.03.2007. Leg., ex cult., det., A.Woźniak.
Pozdrawiam!
ps. 10.03.br. z Wujkiem Kryzysem i Baką byliśmy na małym rekonesansie w okolicach Zalesia Górnego pod W-wą. I również tam udało mi się odnaleść 2 larwy tego gatunku - tym razem standartowo - w szyjce korzeniowej świerka...

Wujek Adam - 2007-03-18, 22:44
Temat postu: Rzemliczek
Nic nie hodujecie?
Nie wierzę...
Bo ja i owszem. Niby nieszczególniak, a cieszy, bo koza ładna.
Saperda perforata samczyk:
Puszcza Kampinoska, rez. Sieraków, 03.11.2006 - 16.03.2007. Leg., ex cult. (Populs tremula) /materiał przemrażany na balkonie/, det. A.Woźniak.
PZDR!
Wujek Adam

Radek P. - 2007-03-19, 00:35

Ooooo super Adamie - gratulacje co tego septenrionisa. Jednak to był on i udało się. To ja może pochwalę się. Będąc tydzień temu w Bży udało mi się namierzyć aktywne (czynne) żerowiska Leioderus kollari i musze przyznac, pomimo tych prognoz, to wiosna nadejdzie nieco szybciej niz zazwyczaj, bo częśc z nich była już w poczwarce, a częśc w larwie. A znając biologie tego gatunku to powinne byc teraz same larwy (imagines dopiero przełom maja-czerwca).
Udało mi się rózniez spotkac larwy A. septentrionis przygotowujące się do przepoczwarczenia już w świerku (pod łuskami), takze powoli zaczyna się cos ruszać.
To jest stan na tydzień do tyłu... :smile:
rp

Trachys - 2007-03-20, 09:01

A to jedna z moich ostatnich hodowli - z wygryzionego otworu wylotowego ciekawie zerka na świat młoda kózka Poecilium rufipes. Wiosną zeszłego roku jej mamuśka łaskawie zniosła jajeczka na kilku podanych gałązkach dębowych i po roku wyszło pięcioro potomstwa. Mam nadzieję, że te będą jeszcze chętniejsze do rozrodu - wynik na wiosnę 2008.
Wujek Adam - 2007-03-29, 20:38
Temat postu: Tycz jodłowy
Eh, lęgnie się, lęgnie...
Co prawda nie jest to górna półka krajowych kózkowatych - nie umywa się do G.marmottani czy P.rufipes, ale gatunek nieczęsty i ciekawy:
Puszcza Kozienicka, 22.10.2006 - imago 28.03.2007, ex larva (Abies alba), leg., cult., det. A.Woźniak. A jest to mistrz kamuflażu: tycz jodłowy Acanthocinus reticulatus - samiczka.
Spróbujcie go wypatrzeć w środowisku na korze jodły :cry:
PZDR!
Wujek Adam

P@tryk - 2007-03-29, 21:27

A czy takie owady (jak ten powyżej) chowa się tak samo jak te "klasyczne" (chrząszcze np. jelonki itd.)???
Wujek Adam - 2007-03-29, 23:55
Temat postu: XXXVIII generacja...
Cześć!
Pytanie jest bardzo ogólne, więc i odpowiedź takowa będzie:
Kózkowate (bo głównie w tym wątku o nich mowa) jako imagines żyją zazwyczaj dość krótko. Część z nich pobiera pokarm, np. pyłek kwiatowy, soki roślinne, owoce, a część jakoś nie za bardzo, lecz te piją zwykle chętnie wodę. Pojmane (bądź wyhodowane) bractwo wstawiamy do akwarium /hodowlarki - patrz początek tego tematu/ w której umieszczamy przyszłą roślinę żywicielską dla larw. Np. dla Glaphyra marmottani: pocięte świerze, lub deczko starsze gałązki sosny, można spróbować i świerka. Dla Acanthocinus reticulatus: świerzy wałek jodłowy o przekroju powiedzmy 10 - 30 cm. Oczywiście powinniśmy zadbać, by w rozhodowarce, którą stała się nasza hodowlarka znalazły się okazy obu płci. Kiedy owady się zadomowią i zaczną kopulować jest duża szansa, że zapłodnione samice złożą jajeczka na podsuniętym im materiale. Z jajeczek wylęgną się larwy. Jeśli uda się nam zapewnić odpowiednie dla nich warunki (temperatura otoczenia, wilgotność drewna, niekiedy hibernacja) powinniśmy dochować się po jakimś czasie kolejnej generacji chrząszczy.
Przykład 1:
Z pierwotnie znalezionych 6 exx. węglarków Ropalopus clavipes w lipcu 2000 r. udało się rozwinąć całkiem sporą hodowlę - VII-ma generacja chrząszczy właśnie opuszcza u mnie drewno, zaczynając VIII-mą kolejkę...
Przykład 2:
Odłowione w czerwcu zeszłego roku w Bułgarii purpurówki Purpuricenus budensis zamiast do zatruwaczki trafiły najpierw do słoja z gałązkami dębowymi. Obecnie okazy są w zbiorze, a ich potomstwo pracowicie żeruje wysypując mączkę z patyczków...
Przykład 3:
Wyżej wspomniany tomanek Semanotus undatus ma się dobrze i raźno biega po świerkowych konarach w akwariach i słojach u chyba 4-rech hodowców. Mamy nadzieję, że poskłada jajeczka i juz za rok/dwa puścimy na Forum doniesienie o wylęgającej się z drewna nowej generacji...
Do takich hodowli kózkowatych potrzeba sporo wiadomości teoretycznych, praktycznych, a przede wszystkim jednego: cierpliwości :grin:
...czego życzę!
Wujek Adam

Radek P. - 2007-03-30, 08:56

Trachys napisał/a:
A to jedna z moich ostatnich hodowli - z wygryzionego otworu wylotowego ciekawie zerka na świat młoda kózka Poecilium rufipes. Wiosną zeszłego roku jej mamuśka łaskawie zniosła jajeczka na kilku podanych gałązkach dębowych i po roku wyszło pięcioro potomstwa. Mam nadzieję, że te będą jeszcze chętniejsze do rozrodu - wynik na wiosnę 2008.


Marku mam pytanie: skąd pochodzą okazy gatunku P. rufipes, które hodujesz? Podejrzewam, że spoza Polski... :wink: Jedyne znane mi okazy z naszego kraju po wojnie, wyhodował Wujek Kryzys.

Powodzenia w hodowli
rp



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group