 |
Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą
|
Przesunięty przez: Basior 2014-02-10, 02:05 |
Bułgaria, 8-28.05.2011 |
| Autor |
Wiadomość |
klekel
Posty: 41
|
Wysłany: 2011-08-17, 14:54 Bułgaria, 8-28.05.2011
|
|
|
Poniżej zamieszczę kilka informacji, o bardzo owocnym wypadzie do Bułgarii. Wycieczkę odbyłem z moją sympatią (Gosią). Wypad długi, wręcz za długi. Owady oczywiście dopisywały cały czas, jednak powoli z upływem czasu zaczynało brakować na nie miejsca w pojemniczkach. Nie przewidzieliśmy tak udanych połowów i w związku z tym musieliśmy się po pewnym czasie ograniczyć z odławianiem, żeby to nie przewozić owadów w butelkach po soczkach . Przed odbyciem wycieczki postanowiliśmy nastawić się na "pewne grupy" owadów. Ja - na Scarabaeoidea (z wyjątkiem jelonków), Gosia - na motyle dzienne i ewentualnie zawisaki. Po przyjeździe na miejsce nasze plany uległy jednak zmianie - ja poławiałem chrząszcze, a Gosia motyle. Jedynie krótki okres czasu (2 dni) poświęciłem na poszukiwanie "owada specjalnego" - Leiopsammodiusa, którego odnalezienie jak dowiadywałem się z różnych źródeł jest baaardzo trudne.
Chrząszcze pozyskane z różnych rodzin bardzo mnie cieszą, jednak fakt nie poszukiwania tylko żukowatych i przez to najprawdopodobniej pominięcie kilku gatunków pozostawił pewnien niedosyt. Niedosyt ten w znacznej części zrekompensowała część turystyczna wyprawy .
Po kolei:
Z biurem podróży przyjechaliśmy do Sofii autokarem. Następnie przesiadliśmy się na pociąg do Sandanskiego. Z Sandanskiego złapaliśmy natomiast taxi do wsi Lilianowo (taksówki mają tanie, więc nie było to zbytni wydatek). Na miejsce docelowe dotarliśmy popołudniu 9 maja. Było w przerwie - po deszczu i przed deszczem. Rozbiliśmy namiot w okolicy starej cerkwi (za przyzwoleniem sołtysa, z którym to dogadywaliśmy się przez jego syna po angielsku - Bułgarzy zdecydowanie lepiej umieją rosyjski). Następnie, zaraz po tym zaczął padać deszcz. Po deszczu - udałem się na penetrowanie pola namiotowego za pomocą czerpakowania - efekty niesamowite, w Polsce po deszczu nie ma zwykle nic ciekawego - a tam, na spłachetku pola udało mi się odłowić tą metodą grubo ponad 100 gatunków z różnych rodzin.
Zbliżał się wieczór i zaczynało robić się chłodniej. Od sąsiedniego domu udało nam się kablem pociągnąć prąd - więc trochę poświeciliśmy. Niestety nie za długo (2 - 3 godziny każdego wieczoru), ale zawsze coś. Ilość owadów przylatujących do światła nie była rewelacyjna, ale przecież liczy się jakość. Na motylach się nie znam , a Gosia jeszcze nie oznaczała wszystkiego, ale z chrząszczy - w zasadzie jedynym który przylatywał na światło - był: Melolontha pectoralis.
cdn.
2.JPG nasz namiot |
 |
| Plik ściągnięto 20329 raz(y) 37,46 KB |
1.JPG pozostała część "pola namiotowego" |
 |
| Plik ściągnięto 20328 raz(y) 24,39 KB |
3.JPG jak widać było mokro i nie za ciepło |
 |
| Plik ściągnięto 20328 raz(y) 46,69 KB |
|
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-08-17, 17:42 Re: Bułgaria, 8-28.05.2011
|
|
|
| klekel napisał/a: | | odłowić tą metodą grubo ponad 100 gatunków z różnych rodzin |
......a u nas możesz czerpakować, czerpakować i jeno pająki, muchi i pluskwiaki ......Ty Łukasz serca nie masz, tak poniewierać umysł starego kolegi.
......i pamiętaj iż tenże stary kolega ma jeno parkę pectoralis'a
Mazep |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-08-18, 07:22
|
|
|
Kolega Mazepus dramatyzuje mając parkę pectoralisa a niektórzy biedni entomolodzy wcale go nie posiadają w zbiorach ot i co....
No ale teraz chciałem ustosunkowac się do połowów na czerpak po deszczu i w deszczu. Otóż gdzieś już wspominałem o tym połowy w deszczu zwłaszcza czerwcowym sa bardzo często nader obfite. A to z powodu permanentnego przesiadywania niektórych kózek pod liśćmi. Sam określiłem te połowy jako połowy na mokrą szmatę. Bywały i takie dni że wybierałem się na połowy w deszczu w pełni świadomy że pada i to z ukontentowaniem. Nie wiem czym to spowodowane ale np. Oplosia fennica (cinerea) wpadała mi do czerpaka jedynie w deszczu, a że aż tak częsta nie jest to i mile ja w czerpaku widziałem.
Oczywiście nie każdy deszcz i nie o kazdej porze....
Ale w Chorwacji jakieś tam drobne deszczyki w trakcie połowów tez nie przeszkadzały i jak zaobserwowałem chrząszczom antofilnym również nie.... |
_________________
 |
|
|
|
 |
klekel
Posty: 41
|
Wysłany: 2011-08-18, 13:43
|
|
|
Nadeszła pierwsza noc. Wiedzieliśmy, że noce w Bułgarii są nie za ciepłe o tej porze roku i byliśmy przygotowani na spanie w temp. 11 - 12 stopni. Niestety późną nocą temperatura spadała do 7-8 stopni. Za przyjemne doznanie to nie było, ale przetrwaliśmy jakoś.
Wczesnym rankiem wyruszyliśmy wzdłóż drogi w stronę Parku Narodowego. Zaskoczyła nas różnorodność środowisk tego miejsca, a każde miało inne gatunki dominujące. Każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie. Zaskoczeniem dla nas była również pogoda: wahania temperatur baardzo duże - nawet o 10 stopni w ciągu pół godziny. Przez to w jednej chwili musieliśmy chodzić w kurtkach, a za pół godziny już ledwie wytrzymywało się w podkoszulkach z krótkim rękawkiem. Często również spotykały nas 15-sto minutowe deszcze, po czym mieliśmy super pogodę.
DSCN3660.JPG poranny gość |
 |
| Plik ściągnięto 20275 raz(y) 13,78 KB |
5.JPG platan - jeden z wielu, dziewczyna - jedyna taka w Bułgarii :) |
 |
| Plik ściągnięto 20275 raz(y) 34,46 KB |
4.JPG widok wejścia na skałki z drogi |
 |
| Plik ściągnięto 20275 raz(y) 38,58 KB |
3.JPG skałki |
 |
| Plik ściągnięto 20275 raz(y) 33,82 KB |
2.JPG Dorcadion lugubre - dominant tego środowiska |
 |
| Plik ściągnięto 20275 raz(y) 38,84 KB |
1.JPG Gnaptor - wszędzie go pełno |
 |
| Plik ściągnięto 20276 raz(y) 38,97 KB |
|
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-08-18, 14:03
|
|
|
| Jak w Bułgarii wygląda kwestia bezpieczeństwa indywidualnego?? Zaczepiał Was ktoś?? w sumie sam z dziewczyną trochę bym sie bał. Miałem kiedyś takie przygody z obecną żona z 15 lat temu w Bieszczadach, że ledwie uciekliśmy pijanym drwalom pod Wołosaniem..... |
_________________
 |
|
|
|
 |
CARABUS12 [Usunięty]
|
Wysłany: 2011-08-18, 15:34 od
|
|
|
| Prem napisał/a: | | Jak w Bułgarii wygląda kwestia bezpieczeństwa indywidualnego?? Zaczepiał Was ktoś?? w sumie sam z dziewczyną trochę bym sie bał. Miałem kiedyś takie przygody z obecną żona z 15 lat temu w Bieszczadach, że ledwie uciekliśmy pijanym drwalom pod Wołosaniem..... |
Zanim autor odpisze.
Ja byłem 2 razy w Bułgarii i nikt mnie nie zaczepiał sam nie wiem dlaczego.
Dzwiwni ludzie ale całkiem mili. |
|
|
|
 |
klekel
Posty: 41
|
Wysłany: 2011-08-18, 15:52
|
|
|
| Cytat: | | Jak w Bułgarii wygląda kwestia bezpieczeństwa indywidualnego?? Zaczepiał Was ktoś?? w sumie sam z dziewczyną trochę bym sie bał. Miałem kiedyś takie przygody z obecną żona z 15 lat temu w Bieszczadach, że ledwie uciekliśmy pijanym drwalom pod Wołosaniem..... |
Miejsca w których byliśmy w Bułgarii, często odwiedzane były przez innych Polaków i Czechów. Nikt się nie skarżył. My trafiliśmy jedynie w Sofii na naciągaczy na Dworcu Kolejowym, którzy to bardzo chcieli pomóc we wsiadaniu do pociągu, a później chcieli za to kasę. Wystarczyło ich ignorować. Poza tym dzieci rzucały raz wieczorem w nasz namiot kulkami z piasku (bądź małymi kamykami), ale nic wielkiego się nie stało. Co do "nieprzyjemności" ze strony tubylców to by było na tyle. Poza tym naród bardzo miły i ciekawski. Ludzie, obok których rozbiliśmy namiot w Lilianowie, nie dość, że nie chcieli pieniędzy za prąd, który od nich ciągliśmy, to jeszcze przynieśli nam tacę pełną słodyczy, bo trafiliśmy w jakieś ich święto. W innych miejscach, też często częstowani byliśmy winem, rakiją, serem i innymi przetworami domowej roboty. Bułgarzy jako naród na pewno są bardziej tolerancyjni niż Polacy.
Poza tym, pomimo, że łapaliśmy w pobliżu Parku Narodowego (ale nie na jego terenie) straż parku nie robiła nam żadnych problemów - a widzieli co robiliśmy. Od różnych mieszkańców słyszeliśmy też historie, że często łapią w tamtych okolicach Czesi. |
|
|
|
 |
klekel
Posty: 41
|
Wysłany: 2011-08-18, 16:27
|
|
|
Wracając do tematu, w okolicy naszego namiotu z żukowatych udało nam się odnaleźć chrząszcze z gatunków:
- Scarabaeus typhon
- Tripnota hirta (mnóstwo)
- Tripnota squalida (tylko jedna)
- Cetonia aurata
- Potosia hungarica
- Aphodius sticticus (absolutny dominant w odchodach)
- A. pubescens
- A. haemorrhoidalis
- A. paracoenosus
- A. granarius
- A. fumigatulus (oprócz Bułgarii w Europie podawany jeszcze tylko z Grecji i Armenii)
- A. merdarius
- A. scrofa
- A. sphacelatus
- A. fimetarius
- A. foetidus
- Onthophagus ruficapillus
- Onthophagus taurus
- O. illyricus
- O. opacicollis
- O. grossepunctatus
- O. lemur
- Blitopertha lineolata
- Hoplia argenta
- H. praticola
- Euoniticellus fulvus
- Euonthophagus amyntas
Poza tym całe mrowie z innych rodzin, na których to rozpoznanie przyjdzie trochę poczekać...
Co do skałek, które sprezentowałem na zdjęciach, to dominujące były tam trzy gatunki: Dorcadion lugubre, Gnaptor spinimanus i Aphodius biguttatus (po prostu chodził wszędzie po skałach). Pod kamieniami można było znaleźć mnóstwo już mocno zniszczonych szczątek Typhoeusa fossora, na którego to było już jakieś 2-3 tygodnie za późno. Co do podnoszonych kamieni to było tam również mnóstwo skolopendr, takich po 7-14 cm długości. Dziwił mnie jedynie brak jakichkolwiek Carabusów, czy mniejszych Carabidae. Pod kamieniami udało się tam odnaleźć, po długich poszukowaniach jedynie jednego Acinopalpusa ammophilusa. Poniżej dorzucam jego na szybko zrobioną fotografię, obok M. pectoralis (wielkości naszego chrabąszcza kasztanowca), dla zaprezentowania rozmiarów tego biegacza.
1.JPG
|
 |
| Plik ściągnięto 20259 raz(y) 16,16 KB |
|
|
|
|
 |
jaho
Posty: 288 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-08-18, 18:32
|
|
|
| klekel napisał/a: | | Pod kamieniami udało się tam odnaleźć, po długich poszukowaniach jedynie jednego Acinopalpusa ammophilusa. Poniżej dorzucam jego na szybko zrobioną fotografię, obok M. pectoralis (wielkości naszego chrabąszcza kasztanowca), dla zaprezentowania rozmiarów tego biegacza. |
Kawał zbója, nie mam go w zbiorze a poprawnie zwie się on Acinopus ammophilus. Swoją drogą fajnie, że aktywnie zaczął udzielać się ktoś z żuczarzy |
_________________
 |
|
|
|
 |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-08-19, 01:08
|
|
|
Ach, ta Bułgaria...
Nie to, żebym w tym wątku robił jego Autorowi konkurencje, ale po prostu wspominam dwa entomologiczno-awanturnicze wyprawy do tego pięknego kraju.
Kto jeszcze o tym nie czytał, może zerknąć tutaj:
http://www.bocian.org.pl/...rskie-cisnienie
i tutaj:
http://www.bocian.org.pl/...to-nie-wszystko
(Nie wiem gdzie poginęły zdjęcia z tych wypraw? Ech, ten wiecznie kulejący bociani portal! )
A Ciebie Łukaszu namawiam do napisania jakiegoś artykuliku streszczającego Twoją wyprawę. I zaręczam Ci, że będziesz miał wielu czytelników! |
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
klekel
Posty: 41
|
Wysłany: 2011-08-23, 19:18
|
|
|
| Cytat: | | Kawał zbója, nie mam go w zbiorze a poprawnie zwie się on Acinopus ammophilus. |
Pewnie tak , ja oznaczałem z Trautnera i tam taka nazwa była podana, więc tak cytuję.
A dla Wujka Adama mam wiadomość, że nasze wyprawy miały pewne elementy wspólne. Nie tylko miejscowości, owady, ale i... nie do końca planowaną wyprawę do Zlatolisci... ale o tym później.
Kontynuując opowieść należałoby wspomnieć, że oprócz zimna które budziło nad ranem, na które znaleźliśmy sposób następnej nocy, budzą również osły... a szczególnie jeden oddalony o 3 metry od namiotu... Lepsze to niż budzik.
W Lilianowie spędziliśmy tylko 4 dni, ale były one baaardzo owocne. Lepsze efekty otrzymaliśmy jednak schodząc w stronę Sandanskiego, niż wchodząc w stronę Pirin. W "dole" okazało się znacznie cieplej, a i kilka bardzo ciekawych gatunków przy okazji się trafiło. Dla przykładu mogę podać samca Elaphocery elongaty, którego to odnalazłem na "miłej łączce", która sprezentowana jest poniżej. Jest to bardzo ciekawy gatunek, którego samce latają w ciągu dnia i siadają na kwiatach, źdźbłach trawy itp., a samice prawie całe życie spędzają pod ziemią, w norkach o głębokości do 5 cm.
Poza różnorakimi owadami, które widzieliśmy pierwszy raz w życiu zaskoczeniem była dla nas olbrzymia liczba i różnorodność jaszczurek. Na zdjęciu poniżej sprezentowałem "miniaturową" jaszczurkę zieloną. Ta na zdjęciu była najmniejszą i najmniej sprytną z gatunku jaką spotkaliśmy. Wszystkie inne nam umykały .
1.JPG jeden z wielu "Trzmieli,KtórychNieWidziałemWPolsce" |
 |
| Plik ściągnięto 20170 raz(y) 25,35 KB |
2.JPG
|
 |
| Plik ściągnięto 20170 raz(y) 32,2 KB |
3.JPG Scarabaeus typhon |
 |
| Plik ściągnięto 20170 raz(y) 41,55 KB |
4.JPG 2 centymetrowy skakun |
 |
| Plik ściągnięto 20170 raz(y) 19,62 KB |
5.JPG "miła łączka" |
 |
| Plik ściągnięto 20170 raz(y) 24,69 KB |
6.JPG tych osobników było sporo... |
 |
| Plik ściągnięto 20170 raz(y) 24,05 KB |
7.JPG uśmiech w stronę kózkarzy - :) |
 |
| Plik ściągnięto 20170 raz(y) 16,43 KB |
|
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-08-23, 21:58
|
|
|
Opisz te sposoby na zimno w nocy bo mnie zaciekawiły |
_________________
 |
|
|
|
 |
klekel
Posty: 41
|
Wysłany: 2011-08-25, 20:46
|
|
|
Nasz sposób na zimno to: sweter + kurtka + czapka (zimowa ).
Zastanawialiśmy się jeszcze nad tym, czy by nie włączyć w namiocie 500 W żarówki na pół godziny, ale ewentualnych pytań rodziny typu: "a dlaczego spalił wam się namiot?" woleliśmy uniknąć.
Po udanym pobycie w Lilianowie udaliśmy się do Melnika. Postanowiliśmy chwilowo zrezygnować z namiotu i przenieśliśmy się na kwatery prywatne, których w Melniku pełno. Od ludzi u których wynajmowaliśmy mieszkanie udało się całkiem sporo utargować na cenie "dnia pobytu", gdy usłyszeli, że zostajemy na dłużej. Poza tym wina, serów i innych przetworów dostaliśmy od nich aż nadto, gdy usłyszeli, że jesteśmy Polakami. Zapraszali nas prawie na każdą kolację, a od czasu do czasu, gdy trafiło się tak, że po południu byliśmy w pokoju przynosili obiad.
Melnik jest znacznie cieplejszy. Już o godzinie 10 Słońce prażyło tak mocno (grubo ponad 30st), że nawet owady zmniejszały swoją aktywność. Poza tym, prawie zawsze ok. 18 była tam burza.
Entomologicznie Melnik jest znacznie mniej różnorodny niż Lilianowo, jednak spotkać tu można inny "zestaw owadów". Dominującym "kupojadem" Melnika, wtedy gdy my w nim przebywaliśmy był Aphodius scrutator.
Co ciekawe w okolicach Melnika udało nam się odnaleźć drugi gatunek z rodzaju Elaphocera: E. gracilis. Mieliśmy nawet tyle szczęścia, że udało nam się zaobserwować samczyka wchodzącego do norki samiczki, a że miałem przy sobie saperkę wynik spotkania łatwo przewidzieć .
2.JPG jeden z przedstawicieli roślinożernych biegaczowatych z rodzaju Dixus (wg. Trautnera :) ) |
 |
| Plik ściągnięto 20125 raz(y) 34,65 KB |
1.JPG widok ogólny na Melnik |
 |
| Plik ściągnięto 20125 raz(y) 23,49 KB |
3.JPG Blitopertha lineolata |
 |
| Plik ściągnięto 20125 raz(y) 19,5 KB |
4.JPG okolica Melnika |
 |
| Plik ściągnięto 20125 raz(y) 34,64 KB |
5.JPG Elaphocera gracilis |
 |
| Plik ściągnięto 20125 raz(y) 12,3 KB |
|
|
|
|
 |
klekel
Posty: 41
|
Wysłany: 2011-08-26, 18:51
|
|
|
Melnik służył nam za doskonałą bazę wypadową w pobliskie tereny. W pierwszych dniach postanowiliśmy wyruszyć trasą przez lasy w kierunku monastyru w Rożen. Na mapie widzieliśmy tylko jedną trasę przez las do tej miejscowości, a i dla pewności upewniliśmy się po drodze czy dobrze idziemy. Po pewnym czasie doszliśmy do "jakiegoś monastyru". Wtedy myśleliśmy, że to Rożen. Postanowiliśmy wracać drogą asfaltową (bo na mapie było, że jak pójdziemy trasą dalej to dotrzemy do asfaltówki, a z niej już prosto do Melnika). Po 4 godzinach szybkiego marszu asfaltówką (wg. mapy powinniśmy iść nią nie więcej niż 5 km) zaczęliśmy bardzo wątpić w wiarygodność mapy, zwłaszcza, że ukazał nam się piękny widok na Pirin (Melnik jest w drugą stronę). Było już za późno by wracać na pieszo, więc złapaliśmy do Melnika autostopa . Jak się później okazało była to Zlatolist - o której nie wspominał żaden z wcześniej czytanych przewodników, a sam monastyr jest o wiele ciekawszy niż 90% przewodnikowych atrakcji. Na uwagę zasługuje tu również fakt, iż w monastyrze znajduje się duża ilość ikon ze św. Jerzym.
Od strony entomologicznej jest to również ciekawy teren. Dominującym gatunkiem łąk był wtedy Dorcadion bilineatum (znaleźliśmy też jednego Dorcadiona z 4 paskami - wtedy myślałem, że to może jakaś odmiana bilineatuma , ale mówiłem, że się nie znam na kózkach - teraz mam pewność, że to jakiś inny gatunek). Bardzo dużo było tam również czarnuchów (Pimelie i inne). Z żukowatych bez większych rewelacji, ale na uwagę zasługują tutaj: Copris lunaris (C. hispanus widziałem tylko w Melniku), Caccobius histeroides, Euoniticellus fulvus, Aphodius luridus, Onthophagus vacca, Onthophagus opacicollis i kilka innych.
Na łąkach bardzo liczni byli również przedstawiciele rodzaju Cerocoma (najprawdopodobniej jeden gatunek, ale nie mam pewności jaki), oraz Vadonia dojranensis (na kózkach się nie znam, ale ją akurat oznaczył Lech Kruszelnicki).
1.JPG Dorcadion bilineatum |
 |
| Plik ściągnięto 20106 raz(y) 18,24 KB |
2.JPG szarańcza |
 |
| Plik ściągnięto 20106 raz(y) 18,27 KB |
3.JPG widok ogólny okolic Zlatoliści |
 |
| Plik ściągnięto 20106 raz(y) 25,49 KB |
4.JPG jedna z gałęzi starego platana rosnącego przy monastyrze |
 |
| Plik ściągnięto 20106 raz(y) 37,36 KB |
|
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-08-27, 13:16
|
|
|
| klekel napisał/a: | | Nasz sposób na zimno to: sweter + kurtka + czapka |
......i tak gasły całe cywilizacje O tempora, o mores. Gdzie te czasy że spinało się śpiwory
lubieżny Mazep |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
phpBB by
przemo
| |
|