Basior
Posty: 2634
|
Wysłany: 2008-08-09, 09:29 Eksmisja śpiewających ropuch z wrocławskiej Pergoli
|
|
|
| Cytat: | Eksmisja śpiewających ropuch z wrocławskiej Pergoli
Agata Saraczyńska2008-04-17, ostatnia aktualizacja 2008-04-18 09:31
Ropuchy zielone z sadzawki przy wrocławskiej Hali Stulecia nie zmienią się raczej w pięknego księcia, ale pięknie śpiewają. A poza tym są coraz rzadsze i chroni je prawo. Mimo to przegrały z fontanną za 20 mln, którą chce budować miasto.
Kiedy miasto ogłosiło, że w miejscu poniemieckiej sadzawki na Pergoli przy Hali Stulecia zamierza wybudować najdroższą w Polsce fontannę, wrocławscy biolodzy uderzyli na alarm. Likwidacja starej sadzawki oznaczała zagładę mieszkających na Pergoli ropuch zielonych, gatunku chronionego w Polsce prawem.
Opera Bufo
Poniemiecka fontanna za Halą ma zmienić się w nowoczesną, multimedialną chlubę Wrocławia. Zainstalowane zostaną w niej światła oraz system dysz, z których tryskać będzie woda w rytm muzyki. Wodna ściana będzie ekranem dla projekcji filmowych. Ale plany o mały włos nie zostały pokrzyżowane przez niewielką ropuchę, której istnienia nie uwzględnili urzędnicy, planując przebudowę fontanny.
Od lat każdej wiosny Pergola zmienia się w wielką salę koncertową. Kiedy tylko ustępują śniegi i robi się cieplej, samce ropuchy Bufo viridis zaczynają popisywać się miłosnymi pieniami. Ich męskim przechwałkom przysłuchują się nie tylko samice, ale i spacerowicze, którzy przyrównują wiosenne serenady płazów do treli kanarków.
Wrocławscy urzędnicy najwyraźniej nie czytają zamówionych przez siebie opracowań. Gdyby to robili, wiedzieliby o ropuchach. W książce "Wrocławskie Zielone Wyspy", podsumowującej zlecone przez gminę Wrocław badania Wielkiej Wyspy, informacja o chronionych płazach za Halą Stulecia jest. Wśród stwierdzeń o tym, że park Szczytnicki powinien być wzorcowym przykładem proekologicznej polityki przestrzennej miasta.
Urzędnicy z ratusza nie umawiają się także na randki w parku Szczytnickim, nie chodzą na wielkie plenerowe widowiska operowe ani nie czytają gazet, które po ubiegłorocznej premierze "Napoju miłosnego" rozpisywały się o ariach wykonywanych przy akompaniamencie żabich śpiewów godowych.
Plują, parzą i są wredne
O tym, że ropuchy mieszkają w sadzawce, wiedział za to projektant fontanny Jan Gutkowski z Leszna. Przyznał, że śpiewające płazy widział, ale nie brał ich pod uwagę przy projektowaniu zmian. Bo jakoś nie skojarzył, że ropucha może być chroniona przez prawo.
Ropuchy nie są powszechnie lubianymi płazami, krążą wręcz mity o ich wrednej naturze. O tym, że plują, że pokrywające ich ciało brodawki wydzielają parzącą ciecz, no i że po pocałowaniu zmieniają się w księcia.
Jednak akurat ropuchy zielone mają grono licznych fanów - ich zdaniem zielono nakrapiane dorastające do 10 centymetrów ropuchy są najładniej ubarwionymi płazami polskimi. A ich dodatkowym atutem jest piękna godowa wokaliza. Ale spotkać je można coraz rzadziej. Dlatego ekolodzy ruszyli na ratunek ropuch z sadzawki za Halą Stulecia.
Te, które przetrwały zimę, nie dały się zjeść swym naturalnym wrogom - ptakom i ssakom - albo nie padły ofiarą nudzących się psów i ludzi, teraz próbują dostać się do wody, czyli do sadzawki w betonowej niecce otoczonej Pergolą. Bezwstydne prawo natury rozbudza instynkty zwierząt: ptaki wiją gniazda, koty walczą o kotki, a żaby szukają wody i partnerów do kopulacji.
Wrocławska Rospuda
- Być może ropuchy w tym miejscu były zawsze, jeszcze zanim powstała Hala Stulecia. Na pewno wiadomo o tym siedlisku od lat 80., bo od tego roku prowadzimy tam obserwacje - tłumaczy prof. Maria Ogielska, biolog z Uniwersytetu Wrocławskiego zajmująca się herpetologią, czyli działem zoologii dotyczącym gazów i płazów. - Ich zimowiskiem są rozpadliny schodów przy kawiarni. Przeciskają się przez szczeliny między schodami i pod nimi, w zagłębieniach i wygrzebanych norkach zahibernowane przeczekują chłody.
W tym roku śpiewające ropuchy spały jeszcze w najlepsze, gdy zaczęło być o nich głośno w prasie, radiu i telewizji. Po styczniowym tekście "Gazety" - "Śpiewające ropuchy zagrażają fontannie" - zrobił się szum. Wszyscy byli zgodni - ropucha ma swoje prawa i trzeba je respektować, ale z fontanny musi odejść.
Nieśmiała sugestia biologów, by zachować ropusze status quo, nie została wysłuchana, choć prawo mówi, że chronionych zwierząt nie tylko nie wolno zabijać. Zabronione jest także niszczenie ich siedlisk i niekontrolowane przenoszenie. Ale decyzja o inwestycji już zapadła.
Według wytycznych prof. Ogielskiej powstał system ewakuacji ropuch. - Musiał zostać opracowany wariant ratunkowy, bo inaczej ropuchy zginęłyby z kretesem. Prace budowlane zniszczą ich siedlisko, więc trzeba znaleźć dla nich nowy dom. Nie mogą mieszkać w Ogrodzie Japońskim, bo nie ma odpowiednich dla nich warunków. Także stawy w ogrodzie zoologicznym się dla nich nie nadają.
Patrycja Wójcicka, jedna z magistrantek prof. Ogielskiej: - Ropuchy potrzebują do rozrodu stojącej wody, bez ryb, i z brzegiem umożliwiającym swobodne wchodzenie, wychodzenie oraz schronienie. W takich warunkach mogą żyć nawet kilkanaście lat.
Ropuchobranie
Awangarda szczytnickiej ropuszej populacji już pływa w stawie i wdzięcznie się nawołuje. To samce, które obudziły się, zanim sadzawka została otoczona foliowym płotkiem. Zdążyły już wejść do wody i wabią samice. Jednak napełnione jajeczkami ropusze panie nie mają szansy do nich dojść.
Półmetrowej wysokości przegroda uniemożliwia im, podobnie jak kolejnym samcom, dostanie się do betonowej niecki. Instynktownie próbują ją ominąć, idą wzdłuż rozciągniętej folii i wpadają do pułapek - kilkudziesięciu wiaderek wkopanych w ziemię. Są zwierzętami prowadzącymi nocny tryb życia i w ciemności nie zauważają niebezpieczeństwa.
Co ranek i wieczór uwięzione płazy zbierają młodzi biolodzy z Uniwersytetu Wrocławskiego. W Zakładzie Biologii i Ochrony Kręgowców dwie studentki piszą o nich prace magisterskie. W chwytaniu zwierząt pomaga im Paweł Kisiel, który opracowuje populację ropuch zielonych z terenów zburzonej wrocławskiej rzeźni miejskiej.
Codziennie, o świcie i późnym wieczorem, trójka młodych ludzi szykuje się jak na grzybobranie - biorą kosze, wiadra i ruszają wokół sadzawki. Zbierają zwierzaki, które wpadły do wiader.
- Ropuchy obudziły się na początku kwietnia. Wyłapywane będą przez trzy miesiące do końca czerwca - tłumaczy prof. Ogielska.
Eksmisja
Początkowo naukowcy chcieli ukryć miejsce eksmisji ropuch, by zapewnić im bezpieczeństwo. Teraz już wiadomo, że ewakuowane są do kąpieliska Morskie Oko.
Tam odbędą się ich gody, tam samice złożą skrzek. Każda wyprodukuje dwa sznury jajeczek, po kilka tysięcy w każdym. Z nich po zapłodnieniu wyklują się kijanki, które w ciągu kilku tygodni przejdą metamorfozę i wyjdą na ląd. Młode ropuchy opuszczą Morskie Oko jeszcze przed sezonem kąpielowym, więc ludzie im nie zagrożą.
Prof. Ogielska: - Obecność żab i ropuch w wodzie jest gwarantem jej czystości. Więc korzystający z kąpieliska nie muszą się obawiać.
Na razie ropuchy trafiają do laboratorium Uniwersytetu Wrocławskiego. Tam są mierzone, ważone.
Anna Ciechańska, druga magistrantka: - W ubiegłym roku naliczyłyśmy w fontannie przy hali ponad 180 okazów. Teraz odłowiliśmy już 20 samic i pół setki samczyków. Większość z nich już znamy, ale są wśród nich osobniki, które dopiero w tym roku osiągnęły dojrzałość płciową. Czyli ropuchy dwu-, trzyletnie, które nie brały udziału w poprzednich godach. Być może są to zwierzaki, które przywędrowały z innych miejsc.
Dom pod ropuchą
Tylko dorosłe ropuchy szukają wody. Inne żyją na lądzie, jedzą ślimaki, owady i rosną. W tym roku trudno je będzie wszystkie wyłapać.
Prof. Ogielska: - Istnieje duże prawdopodobieństwo, że kolejne ropuchy będą chciały się mnożyć w fontannie w następnych latach. Na świecie stosowane są specjalistyczne rozwiązania umożliwiające kierowanie płazów w bezpieczne miejsce. Zaproponowaliśmy projektantowi, by otoczył fontannę rynną, która umożliwi wylewanie się nadmiaru wody, a przy okazji będzie stanowić rodzaj korytarza dla płazów. Jeśli taką rynnę przykryje się odpowiednią kratką, taką jaka powstrzymuje psy przed włażeniem do piaskownic, to przez duże oczka małe zwierzątka wpadną do środka i skierowane zostaną poza fontannę.
Mieczysław Popławski, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej: - Takie staw bezpieczeństwa mógłby powstać koło dzisiejszego Pawilonu pod Misiami. Wtedy mnożna byłoby go przemianować na Dom pod Ropuchą.
Rok 2008 - Światowy rok ochrony płazów
Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody ogłosiła Światową Kampanię Ochrony Płazów pod hasłem "Rok Żaby". Naukowcy, obserwując masowe wymieranie płazów spowodowane ograniczeniem ich naturalnych siedlisk, zanieczyszczeniem środowiska oraz zmianami klimatycznymi, postanowili hodować 500 najbardziej zagrożonych gatunków żab, ropuch, traszek w warunkach laboratoryjnych. Powstał projekt "Amphibian Ark", czyli "Arka płazów", który polega na rozmnażaniu ich w sztucznym środowisku, a następnie wypuszczaniu do czystych, zadbanych siedlisk. Aby wspomóc akcję, można podpisać się pod petycją o ochronie płazów, skierowaną do polityków i rządów całego świata na stronie http://www.amphibianark.org/online-petition.php, a także złożyć datki lub kupić pamiątki związane z płazami oraz kampanią, dostępne na terenie zoo przed wejściem do terrarium. |
źródło |
_________________ www.ussuri.pl |
|