|
Cos mi ryje w ogrodku |
| Autor |
Wiadomość |
Nietoperek
Nietoperek
Posty: 9
|
Wysłany: 2006-07-17, 10:19 nornice i inne
|
|
|
racja, spotykałam nornice na obrzeżach lasów i w pasach zakrzewień śródpolnych, w towarzystwie myszy zaroślowej
Ale najczęściej w biotopach preferowanych też przez mysz leśną.
A to co ukradło mi wszystkie marchewki z warzywniaka i zgromadziło w jednej norze (odkopanej przypadkiem przy pracy w ogrodzie) to był karczownik, mimo że mokra łączka jest oddalona o jakieś 150 - 200 m.
Tak...czasem dobrze mieć kota |
|
|
|
 |
pieczara
Adam, bądź Wirus :]

Posty: 453 Skąd: Radom
|
Wysłany: 2006-07-17, 15:36
|
|
|
| Karczowniki robią to instynktownie. I to, że próbują łatwiej zdobywać pokarm to nie ich wina. To raczej ty jesteś intruzem na ich terytoriach. |
|
|
|
 |
Nietoperek
Nietoperek
Posty: 9
|
Wysłany: 2006-07-17, 18:07
|
|
|
Oj, nie tak śmiertelnie poważnie
To oczywiste że każdy próbuje przystosować się do warunków najlepiej jak potrafi.
Ja karczownikom nie sypałam ani nie wlewałam nic do nor (nieekologicznych praktyk nie uprawiam). Szczerze mówiąc nawet nie sadziłam wonnych roślinek, żeby je odstraszyć. Karczownikom i nornikom nie nie odgradzam dostępu do najłatwiej dostępnego pokarmu. Kotu też nie zabraniam szukać łatwo dostępnych ofiar.
Pozdrawiam
K. |
|
|
|
 |
pieczara
Adam, bądź Wirus :]

Posty: 453 Skąd: Radom
|
Wysłany: 2006-07-17, 23:14
|
|
|
A to chyba, że tak.m Zwracam honor. Wiesz napisałas to jak jakis horror . A tak to w pozadku |
|
|
|
 |
jolanta
Posty: 29 Skąd: lubuskie
|
Wysłany: 2006-07-30, 02:54
|
|
|
Witam!
A do mnie karczownik kiedyś przyszedł z wizytą.Siedzę sobie w środku nocy przy kompie,a tu nagle zaszeleściły kwiaty na podłodze i spomiędzy doniczek wyszło zwierzątko(właściwie"wykicało").Usiadło i patrzy.W pierwszej chwili pomyślałam,że ktoś nam podrzucił koszatniczkę,bo do niej było podobne.Czarne,z okrągłą główką i dość długim ogonem.Dało się łatwo złapać do klatki na musli z płatkami kukurydzianymi,ale przedtem kilka płatków po kolei brał i wynosił do norki.Okazało się,że w sieni jest świeżo wygryziona dziura,deczko za mała,i kiedy wciskał się w nią,majtał komicznie tylnymi nogami i ogonem w powietrzu,wkręcając się na siłę.Wypuściłam go na łąkę,bo co mi da zamordowanie jednego osobnika wobec całej populacji,jaka żyje na tym terenie.Też próbowałam różnych rzeczy w ogrodzie i według mnie najskuteczniejsze są koty.Szkoda,że musimy ze sobą walczyć.
Jola |
|
|
|
 |
|
|