Jest to mój pierwszy post tutaj i od razu z dość dużym jak dla mnie problem. Otóż jeden z dorosłych bocianów (domyślam się, że to samica) wypadł z gniazda niedaleko mojego domu, niestety tak nieszcześliwie że niedługo po upadku zdechł. W gniezdzie został samiec, siedział już w nim calą niedzielę i jak na razie cały poniedzialek nie odlatując z niego nawet na moment. W związku z tym mam pytanie. Czy bociek będzie tam siedział i pilnował tych jajek aż stanie się z nim to co z pierwszym? Czy też zostawi je chociaż na chwilę, żeby się napić czy coś zjeść? Można mu jakoś pomóc, czy też sam sobie poradzi? Może te pytania wydają sie śmieszne, ale aż smutno tak na niego patrzeć jak siedzi w tym gnieżdzie...