Ochrona przyrody - motocrossowcy
GrzegorzBP - 2006-10-02, 08:41
| Pełek napisał/a: | | tyle ze teoretycznie lasy są państwowe - państwowe = publiczne, publiczne = także ich. |
a lasy prywatne ? czemu tam tego nie robią - ano jak by zrobili to chłop by wykopał dołek, szkiełek nasypał, pieskim poszczuł albo linkę rozciągnął i zaraz sprawę rozwiązał. Zaś lasy ... cóż idąc tym tokiem to ... drogi są publiczne=wspólne=moje=place podatki= jezdze jak chce.
poza tym publiczne - teatr państwowy, budynek gminy starostwa - to czemu w nich sa toalety przecież można wszędzie??????
Logan - 2006-10-04, 20:56
tak wyglada nadrzeczny leg w Winiarach nad Raba po rajdzie w niedziele 1.X.06
i cos optymistycznego - pod Mogielica na stokowke ktora przewaznie jezdza crossowcy przewrocil sie potezny buk i zatarasowal kompletnie droge
:res: dla natury
zima z kolei polamalo swierki, ktore odciely inna droge na gore i tego lata nikt tamtedy nie mogl jezdzic (akurat w ostoi gluszca :] )
Jarek P - 2006-10-05, 07:17
| Logan napisał/a: | i cos optymistycznego - pod Mogielica na stokowke ktora przewaznie jezdza crossowcy przewrocil sie potezny buk i zatarasowal kompletnie droge
:res: dla natury
zima z kolei polamalo swierki, ktore odciely inna droge na gore i tego lata nikt tamtedy nie mogl jezdzic (akurat w ostoi gluszca :] ) |
Pogadaj z nadleśnictwem, żeby tego nie uprzątneli.
Logan - 2006-10-05, 10:26
| Jarek P napisał/a: | | Pogadaj z nadleśnictwem, żeby tego nie uprzątneli. |
raczej nie da rady bo to glowna droga i do lasu pod szczytem i na polana (prywatna) ale sprobuje (mysle, ze oni o tym drzewie nie widza jeszcze bo zwalonych swierkow z zimy nie usuneli dotad i bardzo dobrze)
Basior - 2006-10-09, 18:52
JAk to się robi na Śląsku: Wspólne patrole
Logan - 2006-10-09, 19:40
| Basior napisał/a: | | JAk to się robi na Śląsku: Wspólne patrole |
no - wreszcie ktos wpadl na pomysl jak temu zaradzic (chociaz nie wiadomo czy tak naprawde to cos da, zalezy jak czesto beda patrolowac i jaki maja sprzet polaczone sluzby pp...)
pomysl zgapiony z patroli policjant-straznik miejski (przynajmniej w Kraku takie duety chodza )
:res:
to pewnie teraz tez forestman dostanie partnera-policjanta i bedzie "jurassic vice" albo juz znane "jurrasic rangers"
Pełek - 2006-10-09, 21:11
a co do rozjeżdżania - przy Jaworkach WOP sobie na motorach crossowych jezdzi... i sladow po innych crossowcach nie ma
forestman - 2006-10-25, 07:40
| Ogrodnik napisał/a: | Motocrossowcy sieją popłoch na szlakach turystycznych wokół Krakowa. Są agresywni i niebezpieczni, mają już na swoim koncie ofiarę śmiertelną: niedaleko Myślenic pod kołami motocykla zginął turysta.
Motocykliści niedaleko zamku w TenczynkuTragedia rozegrała się na początku października na drodze do schroniska PTTK. 25-letni motocyklista wjechał swoim suzuki w 76-letniego krakowianina zbierającego grzyby. Mimo operacji w klinice przy Kopernika turysta zmarł. Sprawca nie miał nawet prawa jazdy.
To niejedyny przypadek. Kilkanaście miesięcy temu dwaj motocykliści przejechali w okolicach Trzebuni młodą dziewczynę. - To, co dzieje się ostatnio na szlakach w tym rejonie, można określić krótko: horror. Bez przerwy dochodzą do nas sygnały o ludziach spychanych przez rozpędzone motocykle, ochlapanych błotem. Ale zdarzenie pod Kudłaczami przerosło wszystko - mówi Antonina Sebesta z Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.
Zarząd Główny PTT właśnie wydał w tej sprawie ostry apel. „Zbulwersowani śmiertelnym potrąceniem przez »motocrossowca « w okolicach schroniska na Kudłaczach, zwracamy się do wszystkich turystów i mieszkańców o poparcie inicjatywy zapewniającej bezpieczeństwo i spokój na szlakach turystycznych. Entuzjaści motocrossu pozostawieni sami sobie zagrażają ludziom i środowisku” - napisali członkowie PTT. Petycję przekazali burmistrzowi Myślenic i lokalnej policji. Niedawno z prośbą o podjęcie działań w sprawie plagi dzikich motocrossowców do szefostwa małopolskiej policji napisała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krakowie.
Zagrażają ludziom, płoszą zwierzynę
Okolice Kudłacza to niejedyne miejsce, gdzie można się natknąć na rozpędzonego motocyklistę czy czterokołowego quada. Pełno ich też w rejonie Lubonia, pasma Łysicy czy Tokarni. - Zagrażają nie tylko ludziom. Płoszą zwierzynę, niszczą uprawy - mówią pracownicy nadleśnictw.
- To często hobby dzieci lokalnych prominentów różnej maści, ale sporo osób przyjeżdża też z Krakowa lub Śląska. Na lawetach przywożą kilka maszyn. Potem motocykliści odjeżdżają pełnym gazem w góry, a laweta jedzie np. w okolice Rabki i tam na nich czeka. I szukaj wiatru w polu - opowiada jeden z myślenickich leśników.
- Nie można wrzucać do jednego worka wszystkich osób uprawiające ten sport - uważa jednak proszący o anonimowość przedstawiciel krakowskiego środowiska motocrossowego - Na początku rzeczywiście większość ludzi jeździła do lasu, ale teraz prawdziwi fani spotykają się na oficjalnych zawodach urządzanych na legalnych torach z pełnym zabezpieczeniem. W teren ruszają albo młodzi chłopcy na zdezelowanym sprzęcie, albo faceci między 40. a 60. rokiem życia z wypchanymi portfelami. Kupują maszyny o dużej mocy, szukając w ten sposób dodatkowej adrenaliny. My z nimi nie mamy nic wspólnego.
Bezradne służby
- Tak naprawdę sprawę załatwiłyby dwa-trzy solidne mandaty i przykład podziałaby na innych. Dziwię się, że nikt sobie z tym nie może poradzić - uważa Krzysztof Knofliczek, gospodarz schroniska na Kudłaczach. Za wjazd do lasu grozi grzywna nawet do 5 tys. zł. Szymon Sala, oficer prasowy myślenickiej komendy, zapewnia, że tereny najczęściej odwiedzane przez miłośników jednośladów już na wiosnę objęto kontrolami prowadzonymi przez policjantów z Myślenic, Dobczyc lub Sułkowic wraz z pracownikami Nadleśnictwa Lasów Państwowych. Przyznaje jednak, że na razie nie udało się ukrócić niebezpiecznego procederu.
Leśnicy mówią wprost, ze ściganie dzikich motocrossowców przypomina walkę z wiatrakami. - Zaledwie w kilku przypadkach udało się złapać sprawców na gorącym uczynku. Większość salwuje się ucieczką, a my nie mamy sprzętu, by ich doścignąć. Nie wolno nam też stosować kolczatek czy zapór, by ich zatrzymać - twierdzi Mariusz Bartosiewicz, zastępca nadleśniczego w Myślenicach.
- W niektórych przypadkach udało nam się zdobyć zdjęcia sprawców. Ale co z tego, skoro motocykle te nie są zarejestrowane, a dosiadający ich ludzie ubrani w kombinezony i szczelnie okrywające kaski, uniemożliwiające identyfikacje. To niestety potęguje bezkarność - dodaje Stanisław Ziemba z RDLP.
Ostatnio do leśników z Lasów Państwowych dotarła informacja, że motocrossowcy grasowali w rezerwacie przyrody koło Tyńca. Bezkarnie.
http://miasta.gazeta.pl/k...98,3701883.html |
Marcin - 2006-11-02, 15:30
We wczorajszych wiadomościach na TVN podali, ze na jednym z górskich szlaków jeden z motokrosowców potrącił starszego człowieka - fecet w wyniku obrażeń zmarł w szpitalu.
Tym samym motokrosowcy zrobili pierwszy krok ku temu, żeby nimi samymi zajęto się nieco bardziej dokładnie
Logan - 2006-11-15, 11:03
Wojna na szlaku
Logan - 2006-11-16, 13:35
komentarze do poprzedniego:
| Cytat: | to kompletna bzdura, ze nie mozna na szlakach ukladac kolczatek, bo sie
motocrossowym przestępcom może krzywda stać. Owszem, nie wolno byłoby im
rozstawiać kolczatek w miejscach, gdzie MOŻNA SPODZIEWAĆ SIĘ pojazdów
mechanicznych. Na górskich szlakach z definicji nie wolno jeździć na motorach
ani quadach, wiec to nie byłoby grodzenie drogi kołowej. Jeśli takie kolczatki
nie zagrażają pieszym ani zwierzętom - nie powinno być problemu. Podobnie, mam
prawo ogrodzić swoj ogród płotem i nie odpowiadam za to, że pędzący ulicą
samochód rozbije się o ten płot - zwyczajnie samochody jeżdżą ulicami a nie
płotami. Park ma prawo na swoim terenie instalować wszystko, co służy ochronie
przyrody i jest zgodne/niesprzeczne z zatwierdzonym planem ochrony. |
| Cytat: | Ludzie ktorzy jeżdżą samochodami, motocyklami czy quadami po parkach narodowych
i gruntach lasów państwowych drogami do tego nie przeznaczonymi są PRZESTĘPCAMI
w świetle polskiego prawa i muszą być zwalczani z całą surowością. Zwłaszcza że
przynoszą realne szkody - przyrodnicze (zanik rzadkich, szczególnie wrażliwych
gatunków zwierząt, erozja gruntu) i ekonomiczne (spadek atrakcyjności
turystycznej danego terenu - utrata części zysków dla właścicieli pensjonatów,
schronisk, pokoi etc.). |
| Cytat: | Jest bzdurą, że nie można zatrzymać motocrossowców, szczególnie w górach i w
lesie. Zawsze można znaleźć odpowiednie miejsce - wąska scieżka, po prawo
urwisko, po lewo skarpa i wszystko zadrzewione. Kilka osób z bronią i ptaszki w
sieci. Sęk w tym, że nie wysyłał bym tam policji, tylko jakiś partyzantów co im
spalą motory i nago do wsi pognają. Innego rozwiazania narazie nie widac... |
nie pamietam czy to juz bylo
Motocross w lesie? To nie wypoczynek, to perwersja
| Cytat: | | Są na przykład takie telefony, żeby w niektórych miejscach kłaść deski z gwoździami. Od razu mówię: nic z tego. To są działania pozaprawne i my na pewno nie będziemy się w nie angażować. Nie mamy prawa nawet rozłożyć kolczatki. |
| Cytat: | | Przede wszystkim trzeba znaleźć miejsca, gdzie ci ludzie mogliby realizować swoją pasję. Jakieś hałdy, żwirowiska. ... Niech jeżdżą, byleby na wyznaczonych terenach |
green power - 2007-01-14, 17:48
ja mam na gorąco takie pytanie - Dolina Lejowa w TPN - już kilkukrotnie mialem tam okazje ogladac jezdzacych kladowcow - dzis grillowali przed wjazdem do doliny. I tu pytanie jak przepisy reguluja kwestie jezdzenia po Parku Norodowym ( znaki zakazu ruchu przy wjeździe do doliny), jesli teren po ktorym jeźdzą stanowi wlasność wspolnoty gruntowej pobliskich wsi z siedzibą w Witowie - poza tym lasy są na tym terenie użytkowane mimo że jest to PN, a więc jakie przepisy dotyczą takiego terenu?? A tak gwoli ścisłości to Dolina Lejowa znajduje się między dwiema bardziej znanymi dolinami: Kościeliską i Chochołowską, odchodząc od zielonego szlaku ( zwanego Drogą Pod Reglami ), który biegnie granicą PN, a który łączy dolinę Chochołowską z Kościeliską, czyli ogólnie miejsce bardzo uczęszczane znajdujące się w odległości jakichś 400 m od szosy Witów-Zakopane.
Stokrotka - 2007-01-18, 08:08
w grudniu idac szlakiem z Kamiennego przez Trzy Kopce Wislanskie na Przelecz Salmopolska natkenlam sie na 3quady i w lesie na drodze stal kros;/
Sławek - 2007-02-02, 18:31
W lasach podwarszawskich zarówno quady jak i motocykle crossowe są stałym elementem krajobrazu (jak wydmmy, które rozjeżdżają). Walka z nimi przypomina walkę z wiatrakami. Pogoń jest niemożliwa (oni tylko na to czekają) a jednocześnie nie można tego zlekceważyć. Ilość osób poruszająca się ścieżkami i szlakami turystycznym jest zbyt duża i wypadek jest tylko kwestią czasu. Trwają negocjacje z samorządami, polcją i leśnikami, może zostanie zawiązane porozumienie o wspólnej walce z tym zjawiskiem?
Accipiter - 2007-02-02, 18:37
| Sławek napisał/a: | | Ilość osób poruszająca się ścieżkami i szlakami turystycznym jest zbyt duża i wypadek jest tylko kwestią czasu. |
Tak, dopiero jak zdarzy się jakieś (odpukać!) nieszczęście, to wtedy policja i cała reszta (miejmy nadzieję) ruszy tyłki, by cos robić w tym kiedunku! Im mniej quadów i motocykli w lasach i szlakach turystycznych tym lepiej!
|
|
|