To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą

Kuluary - Rozrywka

Wujek Kryzys - 2007-01-04, 22:00

:green: No nie, skąd to bierzesz wszystko? Kupa nowych (dla mnie) uciesznych dykteryjek....
irbis - 2007-01-05, 12:27

Z lamusa :green: (stare meile zwalone na twardy dysk); cieszę się, że sprawiają uciechę :smile: Pozdrawiam (nawiasem mówiąc z Tarchomina).
Wujek Kryzys - 2007-01-05, 23:29

irbis napisał/a:
nawiasem mówiąc z Tarchomina

Hm... Pewnie widujemy się codziennie w sklepie albo w E-4 (Ja na tym "bliższym" mieszkam, koło nowego Domu Kultury Białołęckiego - czyli szkoły). Ale nic to jescze się "na żywca" spotkamy. Takoż pozdrawiam!

irbis - 2007-01-06, 14:48

Hm, ja przygodę z E4, 186 itp. zakończyłam jakiś czas temu, spocząwszy na tzw. laurach obecnie pędzę osiadły tryb życia (pominąwszy drobne wyskoki na Podlasie i Dolny Śląsk) na Tarchominie zwanym na mapie Kościelnym. Jestem jak najbardziej za
,,na żywieckim spotkaniem,, :smile:

irbis - 2007-01-06, 15:19

Ponieważ odbiegliśmy od tematu, zaraz dostaniemy burę lub eksmisję :smile: Zapodam zatem czym prędzej coś -tym razem o kobietach, życząc wszystkim długiego zdrowego życia:

Jeśli ona ma nudną i monotonną pracę z niską pensją, to jest wyzysk.
Jeśli ty masz nudną i monotonną pracę z niską pensją, powinieneś ruszyć swoją leniwą d... i znaleźć coś lepszego.
***
Jeśli kupujesz jej kwiaty...
pewnie piłeś.
Jeśli nie kupujesz, to znaczy, że w ogóle się o nią nie troszczysz.
***
Jeśli stawiasz kobietę na piedestale i próbujesz ochronić ją przed "wyścigiem szczurów" to jesteś męskim szowinistą.
Jeśli nie pracujesz zawodowo i robisz za "gospodynię domową", jesteś maminsynkiem.
***
Jeśli pracujesz zbyt wiele, to znaczy, że nie masz dla niej czasu.
Jeśli pracujesz zbyt mało, jesteś nicponiem i obibokiem.
***
Jeśli awansujesz przed nią, to jest faworyzowanie.
Jeśli ona awansuje przed tobą, to jest wyrównanie szans.
***
Jeśli mówisz, że ładnie wygląda, to jest molestowanie seksualne.
***
Jeśli zachowujesz spokój, to jest to męska obojętność.
Jeśli płaczesz, jesteś mięczakiem. Jeśli tego nie robisz, jesteś nieczuły.
***
Jeśli podejmujesz decyzję bez porozumienia z nią, jesteś szowinistą.
Jeśli ona podejmuje decyzję bez radzenia się ciebie, to znaczy, że jest wyzwoloną kobietą.
***
Jeśli prosisz ją o coś czego ona nie chce zrobić, to jest dominacja.
Jeśli ona chce tego od ciebie, to jest przysługa.
***
Jeśli ona podoba ci się w samej sexownej bieliźnie, jesteś zboczeńcem.
Jeśli ci się nie podoba, jesteś homoseksualistą.
***
Jeśli każesz kobiecie wydepilować nogi, jesteś seksistowski.
Jeśli tego nie robisz, nie warto się dla ciebie starać.
***
Jeśli dbasz o siebie i swój wygląd, jesteś próżny.
Jeśli nie dbasz, jesteś prostakiem.
***
Jeśli jesteś dumny ze swoich osiągnięć, to jesteś zarozumiały.
Jeśli nie jesteś dumny, to znaczy, że jesteś zakompleksiony.
***
Jeśli boli ją głowa, to jest to po prostu ból głowy.
Jeśli ciebie boli głowa, to znaczy, że jej nie kochasz.
***
Jeśli chcesz TO robić zbyt często, jesteś maniakiem seksualnym.
Jeśli niezbyt często - masz inną kobietę.
***
Nic dziwnego, że faceci umierają wcześniej niż kobiety!

irbis - 2007-01-06, 15:38

A i jeszcze coś -gwoli nowej limuzyny-pana Sośnierza


Dziennik szefa rady nadzorczej

PONIEDZIAŁEK:
Muszę zmienić sekretarkę.
Skończyła 19 lat.
Za stara.

WTOREK:
Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie.
Samolot do RPA nie chciał czekać na mnie 4 godziny.
Poleciałem do RPA z dachu mego biurowca śmigłowcem.

ŚRODA:
Podróż trochę się przeciąga.
Międzylądowanie w Paryżu.
Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.

CZWARTEK:
Tankowanie w Kairze. Śmigłowiec wypił 1000 litrów.
Ja tylko 7.
Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy. Nie chcieli.
Podobno są bardzo duże. A na zdjęciach mają tylko kilka centymetrów.

PIĄTEK:
Spotkałem kumpli w Kapsztadzie.
Szkolenie jest O.K.
Tankują już od poniedziałku.

SOBOTA:
Kumpel z RPA ma urodziny.
Jest prezesem kopalni diamentów. Dałem mu w prezencie helikopter.
Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą.

NIEDZIELA:
Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się fantastycznie.

PONIEDZIAŁEK:
Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę.
Podobno jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne.
Dorzucił kilo diamentów. Fajny kumpel.

WTOREK:
Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety.
Żadnego międzylądowania.

ŚRODA:
Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna dosłownie.
Zmieniłem wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne.

CZWARTEK:
Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku, ale sekretarka zna
tylko angielski i bantu.
Zatrudniłem tłumacza.
Wszystko pójdzie w koszty.

PIĄTEK:
Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter. Ten
poprzedni miał już rok. Sekretarka się stara, ale mówi że paznokcie jej
przeszkadzają w pisaniu. Dobrze, ze nie przeszkadzają w czym innym.

SOBOTA:
Próbny lot nad Warszawą. Kazałem obniżyć Pałac Kultury.
Za bardzo przeszkadza w lataniu.

NIEDZIELA:
Jak to dobrze, że dziś niedziela.
Trochę wytchnienia po tygodniu kieratu. A może wziąć urlop ?

PONIEDZIAŁEK:
Posiedzenie Zarządu. Skandal.
Chcą mi obniżyć pensję o 10% - wychodzi, że o 10 tysięcy. Jak ja zwiążę
koniec z końcem? Nawet na paliwo do BMW nie starczy ...

WTOREK:
Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już rok.

ŚRODA:
Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię.
Marudzili, że od pół roku nie dostają pensji.
Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiążę koniec z końcem.

CZWARTEK:
Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale.
Ale najważniejsze, że dali mi w prezencie nową sekretarkę. Ta czarna już się trochę zużyła.
Skąd ja wezmę żółte meble?

PIĄTEK:
Trochę kłopotów z Chinką. Okazało się, że zna tylko chiński. No i trochę japońskiego.
Skąd ja wezmę tłumacza?
Chinka egzamin w łóżku zdała celująco.
Nadal brak koncepcji w sprawie mebli.
Chyba po prostu zmienię marmury w budynku na jaśniejsze.
Pójdzie w koszty.

SOBOTA:
Praca prezesa nigdy się nie kończy.
Zrobiłem uroczysty bankiet z nowym Zarządem. Zamówiłem TIR trunków.
Starczyło. Pójdzie w koszty. A złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi
przez szereg długich lat Gdy prezesi piją w gorzelni wódki brak".
Owszem z pierwszą częścią się całkowicie zgadzam.
Ale druga? - Oczerniają na każdym kroku.

NIEDZIELA:
Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac.

PONIEDZIAŁEK:
Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nową sekretarkę, podobno Rosjanka.
No, kondycję to ona ma ... Tylko że pobiły się z tą Chinką. Nie wiem o co,
przecież zaspokajam je obydwie. Ta nowa ma niestety podbite oko. Trzeba będzie
załatwić L4, i pchnąć ją na plastykę twarzy ... Na szczęście nie będzie z tym problemu,
w końcu jestem szefem. NFZ.

przemek570 - 2007-01-06, 18:05

Kawał wędkarski:
- Biorą?
- Nie bardzo...
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- I co pan z nim zrobił?
- Wrzuciłem do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wk.... :grin:

przemek570 - 2007-01-06, 18:08

Jadącą na rowerze blondynkę zatrzymuje policjant. Po sprawdzeniu stanu technicznego roweru mówi:
- Nie ma pani powietrza w tylnym kole.
a blondynka na to:
- Tak to prawda ale tylko na dole...

przemek570 - 2007-01-06, 18:11

Wieczorem v-ce premier Lepper zmęczony dniem pracy przechodził obok
pokoju Klubu Poselskiego Samoobrony. Do jego uszu doszły dźwięki
głośnej muzyki dobiegającej za zamkniętych drzwi. Zdecydowanym ruchem
otworzył je i wszedł do środka. Dobrą chwilę przyzwyczajał oczy do
ciężkiej od dymu papierosowego atmosfery pokoju. Po chwili dostrzegł
całą śmietankę swojej partii, wszędzie walały się puste butelki.
- Co to?! Pijaństwo w moim klubie na terenie sejmu!? Mało mamy jeszcze
kłopotów?!
- A jest powód panie przewodniczący, jest powód - bełkotliwie odezwał
się Filipek... - Koleżanka Lewandowska dostała okres.

- Aaa... - westchnienie ulgi wydarło się z premierowskiej piersi - to
mi też polejcie.

przemek570 - 2007-01-06, 18:12

Żona programisty:
- Ciągle jesteś zajęty i siedzisz przy komputerze. Żebym choć miała dziecko...
- Kładź się, będziemy instalować...

przemek570 - 2007-01-06, 18:21

Wraca informatyk z pracy późnym wieczorem widzi na ulicy jakiś gość
zamalowuje napisy na płocie... postał... popatrzył... zamyślił się i mówi
pod nosem:
- Ani chybi moderator jakiś...
_______________________________________________________________________
Wraca zmeczony grabarz do domu, ledwie zywy, pada z nog. Zona go pyta:
- Co ci Stefciu, ile miales dzisiaj pogrzebow?
- Jeden, ale chowalismy naczelnika urzedu skarbowego.
- No i co z tego?
- No niby nic, ale jak go tylko zakopalismy, to zerwaly sie takie brawa, ze
musielismy bisowac potem siedem razy.
______________________________________________________________________-
Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego. Mały obejrzał obrazek i pyta:
- Masz więcej?
Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta:
- A z dinozaurami masz?
_______________________________________________________________________
Nowe przysłowia:- Nie taka baba straszna... jak się umaluje.
> - Ten się śmieje ostatni... kto wolniej kojarzy.
> - Kto pod kim dołki kopie... ten szybko awansuje.
> - Nie pożądaj żony bliźniego swego... nadaremno.
> - Jak cię widzą... to pracuj.
> - Tym chata bogata... co ukradnie tata.
> - Kto rano wstaje ten... idzie po bułki.
> - Nie ma tego złego... co by nam nie wyszło.
> - Jak sobie pościelesz... to mnie zawołaj
________________________________________________________________________
:green: :green: :green: :green: :green: :green: :green: :green: :green: :green:

irbis - 2007-01-07, 11:55

Więc może już w jednym języku:
Wujek Kryzys napisał/a:
na tym "bliższym" mieszkam
.
Ja też! Jednym słowem: dzieli nas wspomniany gdzieś wcześniej rzut beretem(moherowym) :smile:

irbis - 2007-01-08, 10:43

Nowobogacki Rosjanin wyszedł z restauracji w Moskwie, strasznie
> > drogiej
> > restauracji, tylko dla elit. Widać że nieźle się tam bawił, bo
> > chwiejnym
> > krokiem, zataczając się co chwila, wszedł do stojącego na przystanku
> > trolejbusu.
> > - Na ulicę Rewolucji proszę. Dobrze zapłacę.
> > Kierowca, trolejbusu:
> > - Panie, to przedmieścia Moskwy, tam nie ma trakcji.
> > - Daję 10.000$.
> > - Dobra, jedziemy!
> > Widząc, że trakcja zaraz się skończy, kierowca zatrzymał się i
> > zaproponował kilku łebkom po 100$ za pchanie trolejbusa. Ci
> > oczywiście
> > się zgodzili, jedzie więc dalej. Gdy są już blisko kierowca do
> > nowobogackiego:
> > - Jesteśmy już kilkadziesiąt metrów od celu, ale dalej nie możemy
> > jechać. Na środku drogi jest gigantyczna dziura.
> - Nie ma problemu. Wiem o tym. Wczoraj do domu wracałem metrem


> Dwaj Rosjanie jadą pociągiem transsyberyjskim. Wyszli na korytarz
>>> zapalić. Wywiązuję się rozmowa.
>>> - O, zdrastwuj. Kuda jediesz?
>>> - Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk.
>>> - O, charaszo. A ja jedu iz Nowosybirska w Maskwu...
>>> .. i spokojnie palą dalej, patrząc w zamyśleniu przez okno. Po pewnej
>>> chwili jeden z nich mówi z zachwytem w głosie.
>>> - Wot, sowieckaja tiechnika!



>>>> > Zdarzyło się pewnego razu, że uczeń Mistrza Kung-Fu przeszedł z
>>>> > powodzeniem
>>>> > nauki wstępne i przystąpił do Ostatecznej Próby. Rzekł mu tedy Mistrz:
>>>> > - Stań na placu przed świątynią i przepołów gołymi rękami deskę, którą
>>>> > ujrzysz opartą o kamienie. Poszedł tedy uczeń i ujrzał ledwo ociosaną
>>>> > kłodę
>>>> > twardego drewna. Nie uląkł się jednak i gołą dłonią uderzył w nią tak
>>>> > mocno,
>>>> > że pękła i dwie połówki spadły na ziemię.
>>>> > - Dobrześ wykonał zadanie - rzekł Mistrz - Teraz czeka cię drugi
>>>> > sprawdzian.
>>>> > Pójdziesz ze mną do gospody w mieście. Poszli tedy do gospody, gdzie
>>>> > ujrzeli
>>>> > dwóch złoczyńców bijących niewinnego kupca.
>>>> > - Czyń co trzeba - rozkazał Mistrz.
>>>> > Rzucił się tedy uczeń w wir walki i wnet wyleciał za drzwi z podbitym
>>>> > okiem
>>>> > i bez zębów. Wrócił też zaraz w niesławie do domu, a zgromadzonej przy
>>>> > stole
>>>> > rodzinie rzekł:
>>>> > - To samo co rok temu. Plac poszedł dobrze, ale sp*****m na
>>>> > mieście...


> > Siedzi psychiatra na dyżurze - nudno, cicho, wariaci śpią chyba....
> > Nagle
> > otwierają się cicho drzwi i wpełza na kolanach człowieczek omotany w
> > coś -
> > w zębach, na rękach, nogach i jeszcze parę metrów tego za sobą
> > ciągnie....
> > Doktor zagaduje:
> > - O... żmijka mała do nas przyszła... Co żmijko, jak ci pomóc?
> > Człowieczek bulgocze coś i kiwa przecząco głową.
> > - To może żółwik jesteś? Co? Jesteś małym żółwikiem?
> > Człowieczek znów kręci głową...
> > - To może mały robaczek, co się właśnie wykluwa z kokonu?
> > W końcu człowiek wypluwa to co ma w zębach:
> > - Doktorze, idźcie do diabła z tym robaczkiem! Jestem waszym
> > adminem, kable zakładam...!
>

> Nauczycielka pyta dzieci:
>>>> > - Jakie warzywo sprawia, że oczy łzawią?
>>>> > - Rzepa, proszę pani - wyrywa się z odpowiedzią Jaś.
>>>> > - Nie Jasiu, zapewne miałeś na myśli cebulę.
>>>> > - Nie proszę pani. Pani pewno nigdy nie oberwała rzepą po jajach?...


Wygląda dżdżownica z ziemi, patrzy, a tu obok druga.
>>>> > - Dzień dobry!
>>>> > - Co, dzień dobry!? Własnej d*** nie poznajesz???...



Siódma rano, żona serwuje urzędnikowi zestaw śniadanie gazetka.
> > Konsumują śniadanie, on czyta gazetkę, nikt się nie odzywa. Trzy
> > godziny później on nadal siedzi za stołem, czyta gazetkę, to sobie
> > kimnie, to się zbudzi, smętnie spojrzy za okno... W końcu żona pyta:
> > - Kochanie, a ty dzisiaj nie musisz iść do biura?
> > Urzędnik zrywa się jak oparzony:
> > - Rany Boskie, myślałem, że już tam od dawna jestem...

Idealny urzędnik

1. Idealny urzędnik jest jak mgła: niby jest wszędzie, a tak naprawdę nie można go złapać.

2. Idealny urzędnik zawsze wykazuje szefowi, że jest lepszy od swoich kolegów, a szef i tak jest najlepszy z nich wszystkich.

3. Idealny urzędnik zawsze udziela petentowi niekompletnych albo wymijających informacji.

4. Idealny urzędnik zawsze odsyła petenta do innego urzędu. Odsyłanie do innych urzędników w tym samym urzędzie jest niemile widziane.

5. Dla idealnego urzędnika pączek i herbata są ważniejsze od petenta. Petenci są zawsze, a pączek tylko raz na jakiś czas.

6. Idealny urzędnik nie zawraca sobie głowy petentem, któremu nie udaje się załatwić swojej sprawy. I tak za chwilę przyjdzie następny.

7. Idealny urzędnik przychodzi do pracy tuż przed przyjściem szefa i wychodzi zaraz po nim.

8. Gdy petent usiłuje dyskutować lub ma jakieś pojęcie o swojej sprawie idealny urzędnik mówi: "przykro mi bardzo ale w pańskich dokumentach brakuje..." i tu wstawia dowolny tekst.

9. Idealny urzędnik zawsze deklaruje chęć pomocy petentowi i na niej kończy. Jeżeli petentowi zależy, to poradzi sobie sam.

10. Idealnemu urzędnikowi niezbędne są: biurko, pieczątki, komputer, internet, dużo papierów, szklanka kawy oraz wywieszka "zaraz wracam".

11. Dla idealnego urzędnika miejsce pracy jest drugim domem. Każdy intruz jest niemile widziany.

12. Idealny urzędnik nie może dopuścić do przewagi liczebnej ptentów i zawsze każe im wchodzić pojedynczo.

13. Idealny urzędnik nie może swoją decyzją powodować dodatkowej pracy innego urzędnika. Braki lub nieścisłości w papierach musi poprawić petent.

14. Idealny urzędnik nigdy się nie nudzi, nawet gdy nie ma nic do roboty.

15. Idealny urzędnik większość czasu w pracy przeznacza na: granie na komputerze, rozmowy z innymi urzędnikami, rozmowy telefoniczne oraz konsumpcję. Petent nie może mu wtedy przerywać, tylko grzecznie wyjść i czekać.

16. Idealny urzędnik nigdy nie udostępnia petentowi artykułów biurowych, na przykład: długopisu, kartki papieru czy spinacza. W zamian informuje o pobliskim sklepie papierniczym, który tak naprawdę jest bardzo daleko lub wcale go nie ma.

Pewien młody student miał egzamin pisemny. Siedział sobie w ostatnim
> > rzędzie, więc mógł spokojnie pisać.
> > - Pss...! Masz pierwsze? - usłyszał w pewnej chwili za plecami.
> > - Mam.
> > - To daj. - student przepisał zadanie i podał do tyłu.
> > Po kilku minutach.
> > - Pss...! Masz drugie?
> > - Mam.
> > - To daj. - student przepisał i podał.
> > Po kolejnych kilku minutach.
> > - Pss...! Masz trzecie?
> > - Mam.
> > - To daj.
> > Po chwili, student słyszy zza pleców cichy, stłumiony głos:
> - Pss...! Zdał pan, proszę indeks...

irbis - 2007-01-13, 16:53

> > Pani w szkole pyta dzieci o ich zwierzątka, przychodzi do Jasia
> > - Jasiu masz może pieska?
> > -Mieliśmy kiedyś psa, proszę pani ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie
> jadłem,
> > ojciec nie jadł i matka tez nie, a dla jednego psa nie będziemy
> kupować.
> > -Jasiu to straszne, a kotka nie masz?
> > - Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy bo ja mleka nie piłem, ojciec
> i
> > matka tez nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować.
> > - Jasiu co ty mówisz, przyj dź jutro z mamą!
> > - Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, no bo ja jeszcze
> nie
> > bzykam, tata juz nie może a dla sąsiada to nie będziemy trzymać...
> >

Mąż do żony:
> > -Kochanie, wiem że zbliżają się Twoje urodziny, możesz mi podsunąć
> > pomysł
> co
> > do prezentu?
> > -Chcę rozwodu!
> > Chwila ciszy.- Ale ja nie zamierzam aż tyle wydać...
> >
> >
> > Żona wraca po urlopie do domu i widzi, że w mieszkaniu nie ma ani
> > jednego mebla, a na podłodze leży pijany mąż.
> > - Kazik, gdzie są meble?
> > - Sprzedałem.
> > - Jak to sprzedałeś? A gdzie pieniądze?
> > - W worach.
> > - Jakich worach, gdzie one są?
> > -O tu. Pod oczami.
> >
> >
> > Mąż do żony po kolacji:
> > - Kochanie, te grzybki były znakomite! Skąd wzięłaś na nie przepis?
> > - Z jakiejś powieści kryminalnej...
> >
> >
> > Żona wpada roztrzęsiona do domu:
> > - Wyobraź sobie - mówi do męża - na ulicy nagle wpadamy na
> > siebie z
> > Baśką...
> > - Nie obchodzą mnie wasze babskie sprawy - przerywa jej małżonek.
> > - Jak uważasz, ale według lakiernika auto będzie gotowe dopiero za
> > tydzień.
> >
> >
> > Mąż do żony:
> > - Może masz ochotę na szybki numerek...?
> > - A są jakieś inne???
> >
> >
> > - Znowu przychodzisz do domu o trzeciej nad ranem -
> > wrzeszczy żona na
> > męża...
> > - Bo ja prowadzę regularny tryb życia! - odpowiada mąż.
> >
> > Żona wraca z pierwszej jazdy samochodem bez męża.
> > - Kochanie - mówi do męża - opowiedzieć ci jak było na pierwszej
> jeździe
> > samochodem bez ciebie, czy chcesz przeczytać o tym jutro rano w
> gazecie???
> >
> > Żona mówi do męża:
> > - Kochanie kup nam samochód zrobię prawo jazdy, poznamy świat...
> > - Ten czy tamten? - pyta mąż.

irbis - 2007-01-13, 17:07

Pierwsze, drugie, trzecie dziecko

Twoje ubrania:

Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog
potwierdzi ciążę.

Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.

Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe STAJĄ się Twoimi normalnymi ciuchami.
_____________________________________________________

Przygotowanie do porodu:

Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.

Drugie dziecko: P****** oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły
żadnego skutku.

Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.
______________________________________________________

Ciuszki dziecięce:

Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w Cypisku w 90 stopniach,
koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.

Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej upaprane i pierzesz ze
swoimi ubraniami.

Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?
______________________________________________________

Płacz:

Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.

Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje
niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko.

Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające
zabawki w łóżeczku.
______________________________________________________

Gdy upadnie smoczek:

Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.

Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.

Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

______________________________________________________

Przewijanie:

Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna
czy czysta.

Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od
potrzeby.

Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży
się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

______________________________________________________

Zajęcia:

Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacerek, do
zoo, do teatrzyku itp.

Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.

Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.



______________________________________________________

Twoje wyjścia:

Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do
opiekunki.

Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.

Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się
krew.


___________________________________________________
W domu:

Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.

Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się, że starsze
go nie dusi i nie wkłada mu palca do oka.

Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.
______________________________________________________

Połknięcie monety:

Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.

Drugie dziecko: Czekasz aż wy***(wydali).

Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group