Ochrona przyrody - DROGOWA SPECUSTAWA A DRZEWA
Sturnus vulgaris - 2010-12-14, 10:17
grzesiu a czy etycznym jest, nie zrobienie nic przez RDOŚ, przez Urząd dzielnicy Wawer w sprawie zwałki na wawrze, czy etycznym jest nie robienie nic przez RDOŚ w sprawie ogromnej zwałki w Józefowie, czy etycznym jest umażanie wszystkich postępowań jak leci (przykład gmina czosnów) z ustawy szkodowej, organ czyli RDOŚ nawet nie zebrał dokumentacji, wnikliwie zbadał sprawę? Nie nawet nie wszczął, nawet nie zrobił wizji lokalnej nic nie zrobił, po prostu umorzył. W tym samym czasie ci ludzie co dokonywali tych zwałek na swych gruntach mieli postępowania karne w Sądzie za łamanie zakazów obowiązujących na terenie WOCHK i wiesz co ci ludzie mając te postanowienia, potem z nimi robili, latali do tych sądów i mówili ależ wysoki sądzie my tu mamy postanowienia i to kogo jeszcze wtedy Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody że nic się złego nie stało i teraz bądź mądry i wytłumacz w sądzie że jedno nijak ma się do drugiego, bo sąd myślał sobie cholera jak tak uważa wojewódzki konserwator przyrody no to nie byle kto to co ten oszołom tu chce. I co to jest etyczne, o czym ty grzesiu mówisz o jakiej etyce. Troszkę od tematu odbiegłem. Mam to gdzieś czy temat tych budek dla ciebie wygląda w taki sposób każdy postrzega to jak chce. Generalnie jest konflikt między inwestorami urzędami a przyrodnikami i to się chyba długo nie zmieni. Choć maże o dniu w którym inwestor i urzędnicy będą się czuli odpowiedzialni za swoje decyzje, a pro po mówisz o etyce a czy etycznym jest aby opracowania, raport były robione pod inwestora przecież to jest jedna wielka kpina i potem jak wpada jakaś organizacja jako strona to sie okazuje że to opracowanie to jest burdel a nie opracowanie więc nie mów mi o etyce, bo aż się wzruszyłem. Tyle w tym temacie, który był nie na temat.
GrzegorzBP - 2010-12-14, 22:06
| Sturnus vulgaris napisał/a: | | grzesiu a czy etycznym jest, nie zrobienie nic przez RDOŚ, przez Urząd dzielnicy Wawer w sprawie zwałki na wawrze, czy etycznym jest nie robienie nic przez RDOŚ w sprawie ogromnej zwałki w Józefowie, czy etycznym jest umażanie wszystkich postępowań jak leci (przykład gmina czosnów) z ustawy szkodowej, organ czyli RDOŚ nawet nie zebrał dokumentacji, wnikliwie zbadał sprawę? |
tylko jak dobrze wiesz sprawy te badały również urzędy skarbowe, prokuratura, NIK i NIKT nie znalazł uchybień - poza tym że o ile wiem to ówczesny naczelnik wydziału środowiska z wawra dostał 2 lata w zawiasach. I również zapewne dobrze wiesz że jeżdziłem razem z WN na zwałki w latach 2000- 2004 - i nie był tego jak ugryść. Co do szkodowej - to niestety - choć to oczywiste nie było określonego stanu zero wieć nie mozna było porównać - potwierdził to również GDOŚ
PrzemekS - 2011-01-29, 19:08
Przepisy o wycinaniu drzew w pasie drogowym są nie do końca precyzyjne.
Przykład z Warszawy: na trasie świeżo wytyczonej i właśnie budowanej ul. Nowoborkowskiej, między osiedlami Stara Miłosna i Wiśniowa Gora - Międzylesie został zakwalifikowany do wycięcia dąb szypułkowy o obwodzie 430 cm (czyli jeden z najgrubszych w okolicy). Dopiero po rozpoczęciu robót ziemnych okazało się, że jest to pomnik przyrody, tylko ktoś zerwał z niego tabliczkę. Miejscowi przyrodnicy i dziennikarze poprosili wykonawcę o poczekanie z wycinką do wyjaśnienia sprawy. Zdaniem inwestora, czyli ZMID w pasie drogowym nie obowiązują jednak przepisy o ochronie przyrody (?) i nawet drzewo będące pomnikiem może zostać wycięte (???). Prawdopodobnie może - ale po ekspertyzach i uzgodnieniach (a takich prawdopodobnie nie było, bo "nikt nie wiedział, że to pomnik przyrody"). Niezależnie dąb rośnie na granicy strefy ochronnej Mazowieckiego PK i właściwego parku, a trasa budowy przechodzi przez park. Wg inwestora nie warto dla jednego dębu zmieniać projektu, a wg wykonawcy prace ziemne i tak doprowadzą do uschnięcia albo nawet przewrócenia się tego drzewa.
Bezdusznością wykazał się też projektant, ale dla niego jedno drzewo to niewielki problem, bo dotychczas w związku z budową tej ulicy wycięto już kilka hektarów lasu sosnowo-brzozowego.
Dokładne przeczytanie ustawy o ochronie przyrody nie napawa w rtym przypadku optymizmem, bo ochrona prawna pomników przyrody jest bardzo słaba (z punktu widezenia inwestorów tania).
calamita - 2011-01-30, 09:25
poczytałem troszeczkę posty w tym temacie i po moich własnych doświadczeniach z urzędami i RDOŚ stwierdzam, że szkoda czasu i nerwów na walki z urzędami. pisząc do urzędu o zasypywaniu oczka wodnego w którym wystepuje 11 gat. płazów (zasypywano w miesiącu kwietniu)dostałem odpowiedź,że.... drzewa wycięto zgodnie z pozwoleniem!!!! Pisząc do RDOŚ o "szkodzie" dostałem odpowiedź że to nie szkoda- powołano się na 3 paragrafy innych ustaw, m.in. prawo wodne,że to nie jest szkoda, "ślepy i głuchy" urzędnik RDOŚ nie widział tam płazów mimo, że zbieram tam średnio 50 dużych wiader skrzeku rocznie, kiedy piszę do gminy wniosek o powołanie użytku ekologicznego- ze wzgledu na wystepowanie ropuch paskówek, kumaków nizinnych, rzekotek drzewnych, traszek grzebieniastych, czerwończyków fioletków i innych dostaje odpowiedź, że urząd dziekuje za informacje, które posłużą mu do inwentaryzacji przyrodniczej, bowiem urzednicy robią wszystko by chronić przyrode, a jednocześnie planują wykonanie toru przeszkód dla kładów. Dlatego LUDZIE szkoda waszego czasu, bo w Polcse prawo jest dla tych, którzy mają pieniądze, bo dzięki nim wynajmą prawnika, który przed sądem udowodni że biały śnieg ma tak naprawdę kolor różowo- fioletowy w żółte kropki, a sędzia przyzna mu rację i ogłosi wyrok w imieniu RP. Smutne to ale prawdziwe. Ja w końcu to zrozumiałem... i naprawdę jestem szczęśliwszy
A co do drzew- żeby nie odbiegać od tematu posta, to były, są i zapewne będą również po nas
GrzegorzBP - 2011-01-31, 13:26
| PrzemekS napisał/a: | | Przepisy o wycinaniu drzew w pasie drogowym są nie do końca precyzyjne |
Gwoli ścisłości – postępowanie wszczęto w roku 2008 – na etapie uzgadniania nie było żadnych „ale”. Urzędy wywiesiły stosowne zawiadomienia. Ponadto jak można wyczytać tutaj:
http://www.wesola-gazeta....-604-71_13.html
„W rejestrze pomników przyrody napisane jest, że grupa wiekowych dębów obok oczyszczalni „Cyraneczka” znajduje się przy ul. Krzywej 4. Ten adres jest jednak bardzo nieprecyzyjny, żeby nie powiedzieć błędny. – Gdy przyjechałam pod ten adres, żeby sprawdzić w terenie, w jakim stanie są te dęby, zobaczyłam pole uprawne, na którym żadnych starych drzew nie było – opowiada Anna Borowy z miejskiego Biura Ochrony Środowiska. Urzędniczce nie przyszło do głowy, że pomnikowe drzewa mogą stać kilkaset metrów dalej, na terenie oczyszczalni „Cyraneczka” i obok niej. Gdy więc dostała pismo z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych z pytaniem, czy dąb na ul. Borkowskiej jest pomnikiem przyrody, nie skojarzyła, że to jedno z drzew figurujących w rejestrze pomników przyrody pod adresem „Krzywa 4”. Odpisała zatem, że ów dąb nie jest chroniony jako pomnik.
Czyli ktoś zgłaszając dęby podał ich złą lokalizacje a urzędnik tego wtedy nie zweryfikował.
PrzemekS - 2011-01-31, 18:11
Pierwotnie podana lokalizacja była prawidłowa: chodziło o pole o długości kilkuset metrów przy Krzywej 4. Później pole zostało podzielone na mniejsze działki, po czym na części terenu zbudowano oczyszczalnię. Jeszcze na etapie projektowania i budowy oczyszczalni pomnikowe dęby były zaznaczone (właśnie na podstawie planów oczyszczalni udało się potwierdzić, że sporny dąb jest pomnikiem - w archiwum dzielnicy podobno brak danych o szczegółowej lokalizacji). Dąb "430cm" stoi w widocznym miejscu, przy samej drodze (5-6m od nawierzchni z płyt, w sąsiedztwie tablicy "Mazowiecki Park Krajobrazowy") i wielu ludzi jeżdżących tamtędy pamięta, że kiedyś miał tabliczkę (widocznie dzielnicowi urzędnicy do Międzylesia nie jeżdżą). Wygląda na to, że zawiodły rejestry, obywatelska troska o przyrodę i zdrowy rozsądek. Społeczne organizacje "ekologiczne" były widocznie w 2008r skoncentrowane na walce z obwodnicą? Być może internet przyczyni się do uratowania tego drzewa.
GrzegorzBP - 2011-02-03, 07:25
| PrzemekS napisał/a: | | chodziło o pole o długości kilkuset metrów przy Krzywej 4. |
jasne równie dobrze mozna podać że dąb Bartek rosnie na terenie Polski - nie nie była prawidłowo podana - jęli by była to nie byłoby problemów z jego lokalizacja - niezależnie od podziału nieruchomości
Jarek P - 2011-02-03, 09:09
| Cytat: | jasne równie dobrze mozna podać że dąb Bartek rosnie na terenie Polski - nie nie była prawidłowo podana - jęli by była to nie byłoby problemów z jego lokalizacja - niezależnie od podziału nieruchomości
|
Problem wydaje mi się trochę szerszy.
1) zaczyna się oczywiście od tego, że wszelkiej maści budowlańcy zieleń maja w d........ głębokim poważaniu. Przecież drzewo nie musi być pomnikiem przyrody, żeby je zachować. wystarczy odrobina chęci.
Mnie zadziwia taki fakt:
Przepisy dotyczące wycinki drzew (uzyskiwania zezwoleń) obowiązują od początku lat 80 ubiegłego wieku (Grzesiu popraw jeżeli się mylę) zostały wprowadzone ustawą o ochronie i kształtowaniu środowiska, a Państwo architekci, projektanci, wykonawcy reagują jakby spadli z Kosmosu - "to przecież chwast, samosiejka na to trzeba jakieś zezwolenie?"
2) sposób powoływania PP. Często po kilkunastu latach od powołania, znika wszelki ślad po tym, że jakieś drzewo zostało uznane za pomnik - ludzie (urzędnicy) odchodzą, dokumenty przepadają w archiwalnych czeluściach, tabliczki znikają - nikt nie wie, że coś zostało uznane za pomnik. Większość starych dokumentów powołujących formy ochrony przyrody nie ma załączników mapowych. Pod swoją opieką mama zabytkowy park, w którym jest siedem potężnych dębów - sześć jest pomnikami, ale który z tej siódemki nie jest mogę tylko zgadywać.
GrzegorzBP - 2011-02-03, 10:27
| Jarek P napisał/a: | | (uzyskiwania zezwoleń) obowiązują od początku lat 80 ubiegłego wieku (Grzesiu popraw jeżeli się mylę) |
tak to mniej więcej wyglada
| Jarek P napisał/a: | | a Państwo architekci, projektanci, wykonawcy reagują jakby spadli z Kosmosu - "to przecież chwast, samosiejka na to trzeba jakieś zezwolenie?" |
ano ich prawo - choc to nie do nich pretensje nalęzy kierowac a do kadry akademickiej do "panów profesorów" którzy skupiali się na tym by przyszli adepci architektury znali na pamięć wymiary kostki chodnikowej i wagę krawężnika. Tym bardziej trzeba pilnowac by zgłaszając cokolwiek do ochrony być precyzyjnym a nie potem utyskiwac co i jak.
| Jarek P napisał/a: | | sposób powoływania PP. Często po kilkunastu latach od powołania, znika wszelki ślad po tym, że jakieś drzewo zostało uznane za pomnik - ludzie (urzędnicy) odchodzą, dokumenty przepadają w archiwalnych czeluściach |
e bez przesady dokumenty dotyczące ochrony przyrody mają kategorię archiwizacji A - czyli "po wsze czasy". Inną sprawą jest że juz na etapie powołania dochodziło do "nadużyć" Śp. Czesław Łaszek nosił w plecaku młotek gwożdzie i tabliczki - robił notatki ale często potem bez przełożenia na papiery. Gdy PP były u WKP rejestry funkcjonowały, były uzupełniane, weryfijkowane w miarę możliwości kadrowych. Gdy przeszło do gmin jest pełna partyzantka - i urzędnik jedzie sprawdza po adresie - jak nie ma to nie ma i nikt nie bedzie szukał kilkaset metrów dalej....
|
|
|