Ochrona przyrody - Myśliwi
ornitopter - 2007-03-06, 17:30
Trudno nie zgodzić się z ostatnim postem. Wystarczy przypomnieć historię wyginięcia alki olbrzymiej w wieku 19. Podobno gdy już było jasne, że ten ptak jest na wymarciu, różne muzea przyrodnicze oferowały wielkie pieniądze za zdobycie żywej alki, żeby jeszcze zdążyć zrobić sobie wypchany okaz muzealny.
harrykumar - 2007-03-06, 17:32
a co do pytań.
jest ich mało, powinno być więcej, może w formie testu
ale same pytania nie są złe, a jeżeli są złe, to jakie byłyby dobre?
ornitopter - 2007-03-06, 17:33
Chodziło mi o post Logana
tadekptaku - 2007-03-06, 19:28
| Batman napisał/a: | Gosciu, mylisz pojecia, co innego sport, a co innego powazne badania naukowe | to Ty sie mylisz Koles, i widocznie nigdy nie prowadziles ani nawet nie brales udzialu w badaniach inwazyjnych,czy obraczkarskich. | Logan napisał/a: | powiedz to jakiemus ptakowi - mysle ze mu zwisa czy padnie dla dobra nauki czy od srutu mysliwego/klusownika | a to swiete slowa
Basior - 2007-03-06, 19:33
| tadekptaku napisał/a: | Batman napisał/a:
Gosciu, mylisz pojecia, co innego sport, a co innego powazne badania naukowe
to Ty sie mylisz Koles, i widocznie nigdy nie prowadziles ani nawet nie brales udzialu w badaniach inwazyjnych,czy obraczkarskich. |
pudło...
tadekptaku - 2007-03-06, 19:40
| Basior napisał/a: | pudło... | skoro tak to Koles broni swojego podworka w mysl: cel uswieca srodki, tak samo jak mysliwi bronia swoich racji hodowlanych
Logan - 2007-03-06, 21:51
jezeli chodzi o pozyskiwanie okazow dla muzeow czy zoo to w polskiej literaturze jest niechlubny przyklad - cykl o Tomku Wilimowskim autorstwa Szklarskich, fajne do poczytania 2x - raz za mlodu jako przygodowka, i w pozniejszym wieku - jako dramat
sorry za off topic
tadekptaku - 2007-03-06, 23:21
| Logan napisał/a: | | jezeli chodzi o pozyskiwanie okazow dla muzeow czy zoo to w polskiej literaturze | nowsza jest historia modraczka
ornitopter - 2007-03-08, 10:03
Kiedyś była taka mania ,,pozyskiwania dla zbiorów". Wystarczy poczytać grubaśne
dzieło ,,Ptaki Polski", L. Tomiałojć o rozmieszczeniu i liczebności naszych ptaków, z
roku 1990. Tam aż roi się od opisów w rodzaju - ,,w maju 1930 zauważono 5
osobników tego gatunku pod Przemyślem, z czego 2 odstrzelono..." itp. Gdyby
dzisiaj postępować podobnie, to sowa jarzębata którą możemy oglądać na fotkach
strony Avestom, od dawna byłaby sztywnym preparatem.
Sławek - 2007-03-09, 18:43
| Beata napisał/a: |
ale wydaje mi się, że Onitopterowi chodziło raczej o bezwarunkowy odruch strzelania znajomego myśliwego do np. ładnego ptaka . I to dla niego było straszne
|
A gdzie on Beatko napisał, że to był myśliwy???? Nie naginasz przypadkiem faktów do własnych wyobrażeń??
Beata - 2007-03-09, 18:55
Sławku, faktycznie Ornitoprer nigdzie nie napisał, że to "myśliwy";
z góry tak założyłam, bo ta konkretna sytuacja została przedstawiona w temacie "Myśliwi"
a wyobrażenia są w dalszym ciągu takie same ....
Sławek - 2007-03-09, 19:33
i zupełnie niesłusznie - osobiście nie sądzę abyś znalazła myśliwego nie umiejącego rozpoznać sójki, chcącego strzelać do sójki a już tym bardziej chcącego strzelać z wiatrówki
Co do ochrony wszystkich zwierzątek też mam wątpliwości, pomijając przywołaną wcześniej wesz łonową to jak pomyślę o ślicznych, rudych ... wszechobecnych lisach robiących pogrom wśród zwierzyny drobnej trudno mi sobie wyobrazić brak odstrzałów na te symaptyczne zwierzątka. Podobne odczucia mam gdy widzę szkody na polach naszych rolników spowodowane przez np. dziki. Szkody ograniczone (mocno) przez działalność kół łowieckich (poletka łowieckie, pasy zaporowe, odstrzały) i pokrywane finansowo przez członków tych kół z własnej kieszeni - a nie małe są to kwoty nie małe - znam przypadek wypłacenia odszkodowania w wysokości 30 000zł. dla jednego rolnika.
Beata - 2007-03-09, 19:40
amen
tadekptaku - 2007-03-09, 22:56
| ornitopter napisał/a: | Gdyby
dzisiaj postępować podobnie | Dzis postepuje sie podobnie,szczegolnie jak cos ciekawego wpadnie w siatki
ornitopter - 2007-03-12, 08:14
Jeśli coś ciekawego wpadnie w siatkę, to marny jego los. Z tym sie muszę zgodzić. Wystarczy znaleźć w jakimś naszym atlasie hasło - gatunek ,,junko" (amerykański trznadel zdaje się). Zabłąkał się ten biedak do Polski i wpadł w siatkę Akcji Bałtyckiej w roku 1963, na Helu. I co? Przeczytać możemy, że jego spreparowana skórka znajduje się w zbiorach.....
|
|
|