Ochrona przyrody - Łęgi wiślane - Apel Fundacji Ja Wisła
GrzegorzBP - 2006-11-08, 11:28
| Wychuchol napisał/a: | | które niewątpliwie sa cenne choćby krajobrazowo |
wybacz - szanuje Twoje zdanie ale... zbiorowiska z dominacją obcego gatunku - klona jesionolistnego nie stanowią cenności - chociażby krajobrazowej.
| Wychuchol napisał/a: | | w skali europejskiej nie ma chyba drugiej stolicy w której las ciągnąłby się wzdłuż rzeki z centrum włącznie. |
uścislijmy - która ma brzegi porośnięte drzewami - bo do lasu to daleko - a ze ewenement to fakt - i z tym nikt nie dyskutuje. Zresztą był swego czasu pomysł by po wycięciu chaszczy klonowych na to miejsce zasadzić drzewa charakterystyczne dla tego typu siedliska - jak one wyglądały - mamy tego małą namiastkę na dolnym tarasie w rezerwacie "Las Bielański". Jesion, olsza, dąb itp. Do tego gatunek charakterystyczny dla doliny białodrzew. Tylko najpierw trzeba wywalić całe tałatajstwo z międzywala - ogródki, płotki, tony śmieci itp. zaś próbę stworzenia zbiorowiska o cechach lasu łęgowego można podjąć dopiero jako ostatni element układanki - inaczej wiara w to że zarośla z klonu jesionolistnego zamienią się w łęgi przypomina wiarę w to że "pudel wypuszczony w środku Bieszczadów zamieni się w wilka".
| Marfu napisał/a: | | RZGW na terenie miedzywala ma prawy wszystko wyciac motywujac ochrona przeciwpowodziowa |
a ze da sie pod tym pretekstem upchnąć wszystko to RZGW tnie...
GrzegorzBP - 2006-11-08, 11:33
| Jurek7 napisał/a: | Hej,
Czy Natura2000 obejmuje tylko koryto Wisly w Warszawie, czy tez legi? |
| Paweł Górski napisał/a: | | Hm... Czy to w takim razie aby napewno zgodnie z prawem ma byc wycinka robiona? |
| Marfu napisał/a: | | RZGW na terenie miedzywala ma prawy wszystko wyciac motywujac ochrona przeciwpowodziowa. Taki blad w ustawie... Nawet na obszarach naturowych... |
żeby nie było że to znowu ja plotę bzdury i opowiadam farmazony...
Marfu - 2006-11-08, 11:41
No - tak powiedziala p. Konserwator. Zakladam, że wie co mowi...
Ale 12 grudnia ma byc posiedzenie poswiecone Wisle - zobaczymy.
litoria - 2006-11-08, 21:50
Uniosłam się, przyznaję. Na tym forum pojawiłam się głównie z powodu zainteresowania środowiskiem przyrodniczym, dlatego nie zrezygnuję z niego tylko dlatego, że trafił się cięzki w odbiorze (niekiedy) uczestnik forum. Sorry za zaśmiecanie wątku postem nie związanym stricte z tematem.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wsparcie.
Aleksandra
Basior - 2006-11-08, 23:40
| Cytat: | WYBIERAM WISŁĘ
Fundacja Ja Wisła zaprasza na drugą wycieczkę szlakiem planowanej przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie, wycinki drzew nad Wisłą. Spotykajmy się na Saskiej Kępie, na Wale Miedzeszyńskim pod Mostem Łazienkowskim, w niedzielę 12 listopada o godzinie 11. Wycieczka krótka, 2 km., -około godziny, ale warto założyć dobre buty terenowe. Rejon planowanej przez RZGW wycinki obejmuje 3/5 brzegu Saskiej Kępy. Rośnie tam dziś bardzo ładny las łęgowy. Wielopniowe okazy białodrzewów i wierzb kruchych, tworzą sprzyjające siedliska dla dzięciołów zielonych i czarnych. Teren ten niestety ma zostać ogołocony z drzew jeszcze tej zimy metodą zrębu całkowitego. Pomimo pełnej regulacji wybrzeża Saskiej Kępy, właśnie dzięki obecności drzew istnieje tam wiele cennych nisz ekologicznych. Niestety RZGW pod topór zakwalifikował właśnie tam 5 tysięcy drzew, na otarcie łez łaskawie zgodził się oszczędzić zaledwie kilkadziesiąt sztuk. Oficjalnym powodem wycinki jest troska o bezpieczeństwo mieszkańców Saskiej Kępy, poprzez zapobieganie tworzeniu się lokalnych spiętrzeń w czasie wiosennego przyboru. Wówczas, bowiem na rosnących drzewach mogą zatrzymać się płynące wodą pnie i kra.
Pomijając oczywisty smutny aspekt wielkich strat środowiskowych i krajobrazowych, które będą następstwem wycinki, proponujemy zastanowić się nad ochroną miasta przed powodzią. Zapewnienie bezpiecznego spływu wielkich wód i lodów jest wszakże ustawowym obowiązkiem RZGW, a groźby powodzi lekceważyć nie wolno. Instytucja ta planując zimowy zręb przy Saskiej Kępie, zamierza zakończyć pracę w 3/5 odległości pomiędzy Mostem Łazienkowskim a Mostem Poniatowskiego, pozostawieniem na wysokości ulicy Obrońców prostopadłej do nurtu rzeki ściany lasu łęgowego. Oficjalnie: ze względu na brak pieniędzy na wycinkę w jednym roku wszystkich drzew nad Wisłą. Warto zauważyć, że na prostopadłej do rzeki ścianie lasu, jak na wielkiej tamie, zatrzyma się wszystko, co przyniesie impet wiosennego wezbrania, tworząc zator, mogący skierować wartki nurt wprost ku wałom przeciwpowodziowym... W przypadku czarnego scenariusza, potrzeba będzie wielu obrońców Wału Miedzeszyńskiego, przy ulicy Obrońców...
Zastanawiający jest również fakt, że RZGW nie zlikwidowało do tej pory, nielegalnego płotu restauracji Nimfa, (prostopadłego do nurtu rzeki) i przez palce patrzy na usypane wbrew prawu, przez przedsiębiorczego restauratora, na jej terenie obwałowania, które po wycięciu otaczającego je lasu łęgowego, zatamują swobodny spływ wielkich wód i lodów, z całą pewnością skuteczniej niż drzewa.
Takich i znacznie poważniejszych przykładów zaniedbań i absurdów planistycznych Warszawskiego Inspektoratu RZGW można wymieniać niestety więcej.
W trzecim zdaniu, art. 1, Ustawy Prawo Wodne czytamy: " Gospodarowanie wodami uwzględnia zasadę wspólnych interesów i jest realizowane przez współpracę administracji publicznej, użytkowników wód i przedstawicieli lokalnej społeczności, tak, aby uzyskać maksymalne korzyści społeczne".
Nie ulega wątpliwości, że zagrożenie powodziowe w Warszawie jest duże i należy dołożyć wszelkich starań by zapobiec ewentualnej katastrofie. Można to zrobić kompleksowo, uwzględniając zasadę "wspólnych interesów", np.: zmodernizować za niskie wały przeciwpowodziowe do rzędnej wody tysiącletniej; utrzymywać zimą w pogotowiu trzy pary lodołamaczy: w Warszawie, Modlinie i Górze Kalwarii; ukształtować tereny zielone w centrum miasta (-gdzie wały przeciwpowodziowe są zbyt blisko siebie) w sposób mądry, godzący wartość korytarza ekologicznego z wymogami ochrony przed powodzią. Można też, jednostronną arbitralną decyzją zlikwidować drzewa nad Wisłą, pod pretekstem troski o bezpieczeństwo miasta, o mieście nie myśląc wcale.
Warszawski Inspektorat RZGW nie zamierza niestety współpracować, ani z Urzędem Miasta, (-który aktywnie włączył się w obronę drzew!), ani tym bardziej ze społecznością lokalną.
Najwyraźniej definicję "wspólnych interesów" RZGW interpretuje w sobie tylko znany sposób.
Szkoda wielka, bo współpraca taka niezbędnym jest warunkiem dla osiągnięcia owych: "maksymalnych korzyści społecznych". Ale może "korzyści społeczne" wcale nie interesują RZGW?
Wszystkich, których interesują maksymalne korzyści społeczne lub mają jakieś wspólne interesy z drzewami i ptakami nad Wisłą, zapraszamy w niedzielę o 11, na spacer (jeszcze zadrzewionym) brzegiem Saskiej Kępy. Jeśli będzie dobra pogoda, śmiało można przyjść z dzieckiem.
Przemek Pasek
Fundacja Ja Wisła |
Cephalanthera - 2006-11-09, 09:57
| Marfu napisał/a: | | Taki blad w ustawie... Nawet na obszarach naturowych... |
chyba nie. to że taki jest zapis w NASZEJ ustawie wcale nie oznacza że tak jest. Prawo unijne jest chyba nadrzędne...
GrzegorzBP - 2006-11-10, 11:40
| Cephalanthera napisał/a: | | Prawo unijne jest chyba nadrzędne... |
Tak skrótowo..Nadrzędne są - owszem ale Dyrektywy.... które są owszem zaimplementowane do naszego systemu prawnego. Jak na razie ustawy nikt nie zaskarzył że jest niezgodna - wiec skoro nie jest to zanczy ze jest OK. a ze zawiera błędy no cóż....nie jeden nie dwa..
Jarek P - 2006-11-10, 12:12
| GrzegorzBP napisał/a: | | Jak na razie ustawy nikt nie zaskarzył że jest niezgodna - wiec skoro nie jest to zanczy ze jest OK. |
Trzeba smarować do Trybunału Konstytucyjnego.
litoria - 2006-11-10, 20:21
W kwestii odparcia nie uzasadnionego ataku o pisanie farmazonów i ku poszerzeniu wiedzy niektórych (użytkowników): definicja rezerwatów leśnych, którą podałam, pochodzi z Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 30 marca 2005 r.
To, że Mątawy i Las Łęgowy mają przeszłość nie związaną z czynnikiem antropogenicznym pisałam wyżej i dla jasności powtórzam jeszcze raz. Co ma rezerwat florystyczny (!) śnieżyczki (gmina Repki) do rezerwatu leśnego (Mątawy i Las łęgowy) ?
p.s. Jak gospodarka przestrzenna miast nadal będzie się rozwijała w tak bezmyśny sposób, to niebawem będziemy świadkami przesuwania koryt rzecznych...
GrzegorzBP - 2006-11-13, 09:30
| litoria napisał/a: | | definicja rezerwatów leśnych, którą podałam, pochodzi z Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 30 marca 2005 r. |
no cóż z przykrością muszę stwierdzić iż znów nie masz racji - otóż Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 30 marca 2005 r. w sprawie rodzajów, typów i podtypów rezerwatów przyrody (Dz.U. z 14.04.2005 Nr 60, poz. 533) bo zakładam że o tym mówimy określa na potrzeby usystematyzowania - "rodzaje, typy i podtypy rezerwatów przyrody" - tak więc definicja "Pozostałości i fragmenty dawnych puszcz o charakterze pierwotnym, typy zbiorowisk leśnych, stanowiska drzew na granicach zasięgu." - odnosząca się do rezerwatu leśnego określa jedynie jego typ - a nie jest DEFINICJĄ - rezerwatu leśnego. dopiero tablela typy i podtypy rezerwatów odnosząca się do DOMINUJĄCEGO przedmiotu ochrony określa podtyp który funkcjonuje razem z głownym typem ekosystemu. - to w ramach Twojego poszerzania wiedzy.
| litoria napisał/a: | | Co ma rezerwat florystyczny (!) śnieżyczki (gmina Repki) do rezerwatu leśnego (Mątawy i Las łęgowy) |
a no to że jeden i drugi to rezerwaty leśne - w jednym przypadku PRZEDMIOTEM i CELEM ochrony jest zachowanie stanowiska śnieżyczki przebiśnieg - jak wytniesz las to śnieżyczkę szlak trafi - w drugim PRZEDMIOTEM i CELEM OCHRONY jest las łęgowy - jak go wytniesz to też szlak trafi.
| litoria napisał/a: | | Jak gospodarka przestrzenna miast nadal będzie się rozwijała w tak bezmyśny sposób, to niebawem będziemy świadkami przesuwania koryt rzecznych |
a co ma do tego gospodarka przestrzena której regulacji poświęcona jest ustawa o zagospodarowaniu przestrzennym wraz z innymi ustawami - tu mamy doczynienia z USTAWA PRAWO WODNE a nie o planowaniu przestrzennym.
litoria - 2006-11-13, 19:40
Grzesiu - jeśli mogę się tak do Ciebie zwrócić - definicja, którą podałam jest defincją rezerwatu leśnego, gdyż nie określa ona jego typu - jak byłeś w stanie łaskawie zauważyć, ale określa jego rodzaj. Podział ze względu na rodzaj jest podstawową klasyfikacją rezerwatów przyrodniczych (dla jasności klasyfikacja rezerwatów: rodzaje, typy, podtypy). Tabele, o których wspomiałeś są elementem Rozporządzenia, nie są oddzielnym aktem prawnym; np. tu: (http://www.lonicera.hg.pl/law/pr_rezerwat.html).
Zestwienie ze sobą rezerwatów: florystycznego i leśnego, by udowodnić (??) że Mątawy l Las Łegowy (w pomorskim) powstały na skutek wpływu antropopresji uważam troszkę niedorzeczne (bez urazy).
Tematem tego wątku nie są chyba wyłacznie zagadnienia związane z Prawem Wodnym
Pozdrawiam. Aleksandra
p.s. poza tym kto powiedział, że obszar na który wylewają się wody rzek, w czasie wezbrań muszą być koniecznie pozbawione wszelkiej roślinności? Jeśli las nad Wisłą, w rejonie Warszawy jest rzeczywiście na tyle zbity, że utrudnia swobodne rozchodzenie się wody, można przerzedzić, a nie wycinać wszystko.
Marfu - 2006-11-13, 19:51
Wiesz, Litorio - przepływ wody drzewa blokuja, owszem, ale nie za bardzo. Ja sadze, ze najniebezpieczniej jest wówczas, gdy kra nie moze spłynac, tworza sie zatory...
Co nie znaczy, ze bronie RZGW!! Ale dobrze jest ich rozumiec przynajnmiej
litoria - 2006-11-13, 20:24
Fakt kra - Dzięki Marfu -rzeczywiście zagrożenie powodzią (na nieuregulowanych rzekach) jest przede wszystkim związane z blokowaniem przepływu. Więcej lodołamaczy na Wiśle! Nie jest sztuką wyciąć stare drzewo, ale je zachować.
Wujek Kryzys - 2006-11-14, 20:47
A ja bym sie uczył od Holendrów (no bo od kogo lepiej?) - po latach regulacji, prostowania i betonowania rzek zmienili działania zupełnie. Od lat 90tych kopią sztuczne meandry i "starorzecza" i tłumaczyli (całkiem rozsądnie), że właśnie chodzi o to by spowolnic spływ wody!!! By nie przybierała nagle o 5 metrów w jeden dzięń..
robert_c - 2006-11-16, 02:38
Prawdziwy cud nad Wisłą
Katarzyna Wójtowicz
2006-11-16, ostatnia aktualizacja 2006-11-16 00:31
Ani jedno z 10 tys. drzew nad Wisłą zagrożonych wycinką nie pójdzie jednak pod topór! - Zamiast je wycinać w pień, zrobię tam raj dla warszawiaków - obiecał wczoraj Mariusz Gajda, prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej
O urzędniczym pomyśle na wycinkę alarmowaliśmy w "Gazecie" od miesiąca. Tysiące drzew nad Wisłą od strony Pragi i Mokotowa chciał usunąć Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Urzędnicy twierdzili, że w razie dużej fali drzewa mogą spiętrzyć rzekę i spowodować powódź. Wicedyrektor regionalnego zarządu Jerzy Zieliński planował, że drwale wkroczą na brzegi jeszcze tej zimy. - Nikt nas nie powstrzyma - zapowiadał, a jego pracownicy oznaczyli już nawet sprejem te drzewa, które miały ocaleć.
Po ujawnieniu tych planów zaczęły się protesty. Akcji zgodnie sprzeciwili się kandydaci na prezydenta Warszawy. "Gazeta" apelowała, żeby zlecić ekspertyzę, która pokazałaby, o ile centymetrów drzewa podniosłyby poziom wody i czy rzeczywiście grożą powodzią. Urzędnicy byli jednak głusi na nasze prośby.
Projekt, który nie trafi do szuflady
Dowiedzieliśmy się jednak, że nad ekspertyzą pracują naukowcy z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Zlecił ją prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. - Zgadzam się z "Gazetą": zamiast wycinać drzewa, trzeba urządzić nad Wisłą miejsca do rekreacji i odpoczynku. Niezależnie od wyników badań już postanowiłem: żadnej wycinki nie będzie! - obiecał nam Mariusz Gajda. Symulacje pokazały zresztą, że nawet w razie powodzi stulecia drzewa podniosłyby poziom wody o kilkadziesiąt centymetrów, a w niektórych miejscach najwyżej o metr. - Wystarczy więc usunąć nielegalne płoty, wały i śmieci zalegające na brzegach. To one są największym zagrożeniem - podkreśla prezes Gajda.
Dlaczego więc przy wycince upierali się w podlegającym mu Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej? - Jego dyrektor po prostu nie wiedział, że możliwe jest zdobycie dużych kwot na zagospodarowanie nadwiślańskich terenów - odpowiada Mariusz Gajda.
Jednak wicedyrektor RZGW obstaje przy swoim. - Tworzenie koncepcji zagospodarowania terenów nad Wisłą jest bez sensu. Jestem pewien, że ten projekt i tak trafi do szuflady - przekonywał nas wczoraj Jerzy Zieliński.
- Nie trafi! - ripostuje Mariusz Gajda. I dodaje: - Do sporządzania tego planu zaprosimy ekologów, będziemy go konsultować z ministrem środowiska, ogłosimy też konsultacje społeczne. Wszystko będzie gotowe do połowy przyszłego roku.
Najszkaradniejszy odcinek rzeki
Projekt pokaże, ile pieniędzy wymagają zmiany. O 85 proc. potrzebnej kwoty Mariusz Gajda będzie się starał z funduszy unijnych. Pozostała część pieniędzy ma pochodzić z budżetu państwa. Co dokładnie zamierza zmienić nad Wisłą? Będą piaszczyste plaże, m.in. od strony Saskiej Kępy, alejki spacerowe i ścieżki rowerowe. A betonowe ostrogi, które chronią wały przed podmywaniem, zastąpią konstrukcje z naturalnych materiałów, np. kamienia. - Pomyślimy też o przywróceniu naturalnego biegu Świdra, bo ta rzeka została bardzo przekopana. Przykro to mówić, ale w Warszawie mamy najszkaradniejszy odcinek Wisły. Pora to zmienić! - zapowiada Mariusz Gajda. Uważa, że prace nad Wisłą zaczną się w 2008 r. i potrwają dwa lata.
Ekolodzy nie posiadają się z radości. - To wspaniała wiadomość. Cieszę się, że w końcu ktoś kompetentny docenił urodę i korzyści, jakie daje warszawiakom rzeka - mówi Przemek Pasek z fundacji Ja Wisła, który od początku postulował, by najpierw usunąć znad Wisły niebezpieczne śmieci, a potem opracować plan zagospodarowania nadwiślańskich łęgów.
http://miasta.gazeta.pl/w...62,3738688.html
|
|
|