Ochrona przyrody - znowu przycinki drzew
dissidens - 2007-04-23, 11:26 Temat postu: Walka o straconą sprawę, to wojna której nie można wygrać... Strasznie złożony trudny ciężki temat w każdej gminie, wsi, mieście Polski. Może prawo unijne jest lepsze w tym zakresie http://zielonaedukacja.eco.pl/konwencja.pdf ale widać nie, ja już straciłem nadzieje na ocalenia drzew w Polsce. Mafia WYCINACZY zawsze znajdzie sposób żeby najpierw jeżeli nie mają zgody na wycinkę, to okaleczyć SPECJALNIE drzewa, wręcz je zmasakrować nazywając to "pielęgnacją" (to usuwanie tylko chorych, suchych konarów z punktu widzenia "medycznego"), a następnie za rok, dwa czy 5, kiedy drzewa padną, albo totalnie chorują wyciąć z pniami cały szpaler i posadzić kwiatki, niskie iglaki, beton, asfalt, kiosk szwagra itd
To jest proces zaczęty w końcu PRL w latach 80tych w skali Polski i bez znowelizowanych USTAW które zapanują nad tym nie macie szans. Wręcz temat zasługuje na osobną ustawę, bo drzewa są naszym SKARBEM NARODOWYM.
U mnie w Przeciszowie i okolicach wycięto setki starych drzew w ciągu ćwierćwiecza. W końcu zabrano się za drzewa pomnikowe, 750 letni dąb przy drodze wojewódzkiej ścięty jesienią 2006, lipy 150 letnie lipy koło kościoła ścięte i wiele innych drzew które mają wiek conajmiej emerytalny, a nierzadko ponad 100 lat. Społeczność uważa drzewa za niebezpieczne niepotrzebne śmiecące chwasty, albo kawałek opału, deski-foszty-klepki do parkietu, urzędnicy tym bardziej, słowem nic się nie da zrobić przy drogach, kościołach, szkołach, komunalne, na terenie prywatnym. Sprawa przegrana z góry. Nie wytną to przytną do słupa kilkometrowego, dobrze że nie korują, ale kto wie, tyle korników, bez kory będą drzewa "ładniejsze", można bejcą pomalować...
Myślę że nic się nie da zrobić tam gdzie jest pretekst zagrożenia dla ludzi czy majątku. Praktycznie taki pretekst jest zawsze aktywny w terenie zabudowanym, drogowym. Miliony drzew 100-1000 letnich po prostu podlega drzewobójstwu w Polsce legalnemu, półlegalnemu i nielegalnemu, gdzie nie ma nawet świstka z kupioną fałszywą ekspertyzą, zezwoleń. Gdyby chodziło tylko o topole, ale dla WYCINACZY każdy gatunek to śmiertelny wróg do eksterminacji. Zabrali się za dęby, lipy mówiac że w środku są spróchniałe... no i co z tego? Drzewa takie i tak przeżyłyby wycinaczy wraz z wnukami ich!
Co do wierzb to wierzby obcina sie do "zera" zwyczajowo co kilka lat, to polski zwyczaj który ma chyba z 1000 lat... ale nie CO ROKU! Te wierzby z odrostami 2-5 letnimi wyglądają cudownie wiosną i nie przeszkadzają. Pytanie co ile lat je obcinać i czy wszystkie obcinać czy nie... bo cóż gdzieś w polach szkodzą nawet duże drzewa? Widzę je w DOLINIE KARPIA i zastanawiam się głęboko czy jest sens obcinać te w środku pól, łąk, bagien...
| Cytat: | Zieleń drzewiasta Małopolski - www.zielendrzewiasta.eco.pl
(czas realizacji projektu: XI 05 - X 06)
Główne cele projektu to:
* Ograniczenie dewastacji drzewostanu Małopolski
* Zapobieżenie bezmyślnej dewastacji przyrody, wycince cennych drzewostanów w tym zwłaszcza zadrzewień i zakrzewień w granicach pasa drogowego, które obecnie są najbardziej zagrożone.
* Wypracowanie nowego spojrzenia na kwestię zieleni drzewiastej w mieście i regionie
* Wypracowanie modelowego, szerokiego spojrzenia na kwestię zieleni drzewiastej w mieście i regionie, traktowanie jej jako stałego, ważnego składnika krajobrazu, wymagającego perspektywicznego planowania i ciągłej troski.
Więcej informacji na stronie http://zielendrzewiasta.eco.pl
|
Źródło: www.fwie.eco.pl/zielen.htm
www.zielendrzewiasta.eco.pl/index.php?id=raport
Tutaj też jest namiar na:
Autorzy projektu FWIE-TNZ z Krakowa-Oświęcimia to zaangażowane organizacje ekologiczne doświadczone w bojach z samorządami, drogowcami, ale i tak wiedzą o 1/1000 tej hekatomby w Małopolsce. Musi drzew bronić sama społeczność wsi, sołectwa, osiedla, ale to mało realne, czy w każdej społeczności są pasjonaci zdolni walczyć z WYCINACZAMI-mordercami drzew? Czy są odpowiednie organizacje zdolne ciągnąć to finansowo, administracyjnie? Słabość oporów do wycinek bierze się ze słabości społeczeństwa obywatelskiego.
Nie ma KTO bronić drzew, a obrona nawet pomnikowych drzew jest symboliczna, mojego dęba broniła tylko tabliczka POMNIK PRZYRODY, ponoć okoliczni mieszkańcy byli zachwyceni walącym się kolosem który Piastów pamiętał... nie ma nawet pnia. Być może drzewo było podtruwane np chemiczne, biologicznie (da się np stężoną gnojowicą, kwasami), nikt nie próbował zahamować próchnicy w pniu, nie rozważono wypełnienia, stelażu, podpór konarów, nic... równie dobrze możemy ściąć od razu wszystkie drzewa starsze niż 40 lat przy drodze, domach, budynkach. Np drzewa w Krakowie, Planty itd
SMUGA - 2007-04-23, 15:49
| dissidens napisał/a: | | a obrona nawet pomnikowych drzew jest symboliczna, mojego dęba broniła tylko tabliczka POMNIK PRZYRODY, ponoć okoliczni mieszkańcy byli zachwyceni walącym się kolosem który Piastów pamiętał... nie ma nawet pnia |
Podobno "twórca" Kampinoskiego Parku Narodowego - prof. Roman Kobędza - mawiał, ze najskuteczniejszą formą ochrony drzewa (zwłaszcza tego o okazałych rozmiarach) jest wisząca na nim lub stojąca w jego cieniu kapliczka wyznaniowa... Może to jest jakiś pomysł... Zwłaszcza teraz...
GrzegorzBP - 2007-04-24, 07:30
| dissidens napisał/a: | | Co do wierzb to wierzby obcina sie do "zera" zwyczajowo co kilka lat, to polski zwyczaj który ma chyba z 1000 lat |
Zwyczaj to nie polski a holenderski - to holendrzy sprowadzeni do Polski na przełomie XVI i XVII zaczęli masowo sadzić wierzby w dolinach rzek i je ogławiać - z gałęzi budowano płoty które w czasie wiosennych wylewów spowalniały wodę i pozwalały na osadzanie niesionych z prądem rzek namółów - dzieki czemu rozwijało się prężnie rolnictwo w dolinach rzek. Drzewa były ogławiane COROCZNIE jesienią. Dopiero na przełomie XIX i XX wieku na wsiach polskich zaczęto sadzić wierzby jako dostarczyciela taniego surowca do palenia w piecach na przednówku - była to żelazna rezerwa. Sadzili je głównie chłopi pracujący na folwarkach. Na ziemiach "zachodnich" niemcy sadzili wierzbę i pozyskiwano z nich korę a z niej "odzyskiwano" salicynę - która stanowiła środek przeciwgorączkowy i przeciwzapalny używany masowo przez niemieckich lekarzy w czasie I wojny światowej.
GrzegorzBP - 2007-04-24, 07:32
| SMUGA napisał/a: | | jest wisząca na nim lub stojąca w jego cieniu kapliczka wyznaniowa |
i tak jest do dzisiaj - w Biebrzańskim PN przy carskiej trybie jest wieża widokowa - była regularnie podpalana, rozbierana, niszczona aż do czasu jak zawieszono na niej kapliczkę i poświęcił ją biskup - jak ręką odjąć
tylko jak w aleji co ma 150 drzew na każdym zawiesić kapliczkę
norbert - 2007-04-24, 07:59
| GrzegorzBP napisał/a: | | tylko jak w aleji co ma 150 drzew na każdym zawiesić kapliczkę |
a moze droga krzyżowa
Mirek - 2007-04-24, 08:35
| norbert napisał/a: | | a moze droga krzyżowa |
Właśnie, może tego pana z Augustowa poprosić, co zorganizował manifestację z krzyżami!
dissidens - 2007-04-24, 09:09
Dzięki za info o genezie obcinaia wierzb, ale czy obecnie jest sens obcinać je co roku jesienią czy wiosną? Po cholerę? Pytanie zwłaszcza do administratorów spoza rolnictwa indywidualnego którzy zrobią co zechcą i tak, mówiłem o praktycznie dzikich łąkach zapewne w części należacych do zakładu doświadczalnego czy spółdzielni rolniczej itd, tam nawet 10 letnie odrosty nikomu nie przeszkadzają, ludzie palą węglem. Bobrów nie ma póki co, nikt nie faszynuje brzegów wierzbą, wikliną, bo za unijne pieniądze na ochronę (czego kogo?) betonuje się rzeki, jak u mnie Bachórz płytami dziurkowanymi.
My tu hihihi, a 100 m od mojego domu miałem wczoraj przy szkole nr 1 w Przeciszowie www.przeciszow.iap.pl wycinkę dwóch akacji 40 letnich i "pięlęgnacyjną" obcinkę 5 potężnych (zwłaszcza jedna jest niesamowicie dorodna, a raczej była...) wierzb płaczących w wieku 40 lat (szkoła budowana jako 1000 latka w 1965) Czemu wycięto akacje to nie mam pojęcia, pewnie pretekstem było iż są za blisko boiska do koszykówki.
Czemu obcięto tak strasznie wierzby zwłaszcza 3, to nawet wiem. Nie będzie poważna firma angażowała się z ludźmi, sprzętem po parę "gałązek". Zrobili zatem drzewom ARMAGEDON obcinając konary do 1/3 początkowego stanu. Cały plac usiany tonami gałęzi, konarów. Pewnie spalą ekologicznie na miejscu w wielkim ogniu, albo gdzieś poza szkoła żeby nie "kłuło" w oczy.
Gdyby to drewno podsuszyć byłoby dla dzieci do rzeźbienia, wierzba to nie lipa, ale jest całkiem fajna do strugania, świeczniki itd Akacja to dość cenne drzewo, pięknie pachnie kiedy kwitnie, miód fajny akacjowy, ciekawe co zrobią... komuś się przyda... Konary mogłyby służyć na ogniska dla dzieci, instalacje jakieś użytkowe czy ozdobne, albo spalac je w szkolnej kotłowni, gdyby mieli kocioł do zgazowywania drewna, to całkiem sporo ton węgla zaoszczędziliby. Można też zrobić szałas z gałęzi, a nie palić trując atmosferę niepotrzebnie... ech.
Ciekawi mnie czemu nie zrobili z wierzb gołych pni 4-5 m pod przyszłe "palmy" gdyby im wierzba raczyła nie WYKITOWAĆ co raczej jest pewne przy gatunku płaczącej, widać to wymyślą za rok, dwa... a za pięć najdalej wycinka całkowita wszystkiego, jakieś ze 100 potężnych różnych gatunków drzew na terenie szkoły i sadzenie iglaków będzie wielkie, to chyba styk KORUPCJI, jakiś ciemnych układów wtedy będzie. Jest masa wysokich drzew, wieczorem ptaki śpiewają jak lesie, w wierzbach są dziuple! Byc może są tam sowy... i były kiedyś. Tam mogłaby być taka szkolna remiza, odsunąć ogrodzenie, przed kim chronią boisko z drzewami? Przed jeżami? Szkoła ma własne drugie ogrodzenie, można piaskownicę przykryć pokrywą żeby psy nie srały i dość.
W sumie to potwierdza moją opinię, żyjemy wśród MORDERCÓW DRZEW, którzy kochają je poprzez pielęgnację która zawsze jest ich niepotrzebną masakrą. Tymczasem wystarczyło żeby zwołać komitet rodzicielski które z konserwatorem szkolnym moim zresztą znajomym obcięliby gałęzie faktycznie przeszkadzajace dzieciom, oraz SUCHE. Byłoby tego na furmankę i ognisko z kiełbaskami. Rany niezabezpieczono oczywiście.
ILE zapłaciła szkoła czyli moja gmina za ten armagedon? Sprawdźcie proszę jako zielone ngo, podałem adres UG, a teraz owa szkoła. Brakuje na wszystko pieniędzy, nie ma zajęć pozaszkolnych, pozalekcyjnych, nie działa PTTK, LOP, ZHR, nie ma kasy dla instruktorów, opiekunów, nie ma wycieczek, obozów, klubów. Jest kasa na wycinkę i obcinkę???
U nas nie ma organizacji która by walczyła z takim barbarzyństwem, chyba że TnZ z Oświęcimia, albo FWIE z Krakowa. Brakuje miejscowej w gminie, sołectwie. Naprawdę wycinka akacji niepotrzebna, zaś obcinka wierzb NIEZASADNA w takim zakresie, przy czym zostawili niektóre uschnięte konary, tak mi się zdaje, bo oglądałem. Czy mieli zezwolenie, pewnie mieli, ale NA CO? Na masakrowanie drzew i wycinkę niepotrzebną akacji 40 letnich? Gdybym był dyrektorem tej szkoły byłby to EDEN, nawet mam pomysł na strumień wzdłuż ogrodzenia szkoły z wody w zamkniętym obiegu ze studni obecnie zakopanej, pompa solarna Oni wolą jednak zwykły szkolny ogród gdzie dba się o przyrodę grabiami i kosiarką do trawy, tudzież firma wycinająca drzewa. Brak słów.
GrzegorzBP - 2007-04-24, 09:42
| dissidens napisał/a: | | Byłoby tego na furmankę i ognisko z kiełbaskami. |
z wierzby kwaśne drewno więc kiełbaska raczej by dzieciarni nie smakowała
czemu robinie wycięli? trzeba by spojrzeć do wniosku o wycinkę - zapewne jest takowy w gminie a jeśli nie - cóż składać doniesienie na Policję.
A ze wierzby się ogławia - coż pomysł to zaiste głupi że tnie się jak już ruszyła wegetacja - zapewne dopiero teraz jakaś firma przetarg wygrała
a co w wierzbie się gnieżdzi - to niech może Mirek powie bo ostatnio też "barbarzyńsko" ogławiali wierzby w Kampinosie
GrzegorzBP - 2007-04-24, 09:43
he he wszedłem na stronę Przecieszowa - w zakładce Ochrona Środowiska - PUSTO - o czymś to świadczy...
dissidens - 2007-04-24, 09:58
Przez 5 lat od 2002 roku nie mieli na www.przeciszow.iap.pl informatyka-admina, był taki zbiorczy admin techniczny z firmy IAP, treści dodawała pani sekretarz jak miała chęć (rzadko miewała, a wójt nie zaglądał do www, BIP, podobnie radni, sołtysi i 99% społeczności) teraz mają od zimy człowieka od tego, to młody chłopak miejscowy. Tylko że on nie jest specem od środowiska, a na próżno szukać planu zagospodarowania odpadami, ściekami, planu ochrony środowiska gminy. Poszukam co mają w uchwałach w BIP, coś musi być do cholery. Tylko czy tego nie eksponuje się na www gminy dla informacji? Gdzie np info o wycinaniu drzew, przepisach itd
Śmiało możecie dodać gminę Przeciszów do CZARNEJ LISTY morderców drzew. O wypełnienie tej rubryki OCHRONA ŚRODOWISKA walczę ze trzy lata. Najpierw jej wcale nie było... teraz jest ino ze pusto. Co ciekawe gmina sama wpisała do strategii rozwoju gminy konieczność powołania organizacji ekologicznej, jak rozumiem takiej która da jej poparcie w działaniach barbarzyńskich jak wycinki drzew, betonowanie rzek itd A KUKU. Chętnie pomogę młodym w takiej organizacji, ale póki co nie ma tym zainteresowania, sam nie będę walczył z całą gminę, juz i tak mam taką opinię... dissidenta
Wierzby już pięknie zielone są. Ognisko można zrobić dla dzieci z drzewa akacjowego, zaś po kiełbaskach dla ciepła, nastroju z wierzbowego. Teraz pewnie robotnicy palą, zdam relację wieczorem.
SMUGA - 2007-04-24, 11:13
| Cytat: | | tylko jak w aleji co ma 150 drzew na każdym zawiesić kapliczkę |
A może by takie dwie tablice, z dwóch stron: "Aleja ku czci (lub pod wezwaniem) Najswietszej Marii Panny" lub innego patrona...?
Mirek - 2007-04-24, 19:10
| GrzegorzBP napisał/a: | | a co w wierzbie się gnieżdzi - to niech może Mirek powie bo ostatnio też "barbarzyńsko" ogławiali wierzby w Kampinosie |
Mnie tam nie było, ale teraz w dziuplach wierzbowych szpaki mają lęgi - w wielu gniazdach są już pisklaki. Zapewne są też gniazda sikor (bogatek i modraszek). Na wierzbach często budują gniazda grzywacze, dzwońce, kwiczoły, śpiewaki, kosy i pewnie jeszcze inne...
Pamiętam jak kiedyś (to już było w maju) pewna pani z ekipy, co to przycinała aleję przy drodze, przyniosła do mnie pisklaka szpaka (takiego kilkudniowego) - biedak kiepsko skończył.
Mathim - 2007-04-25, 00:01
Skoro tendencja niszczenia i wycinania drzew jest widoczna w całym kraju, to musi być tego jakieś wytłumaczenie. Przecież nie jest to przypadek ani kwestia mody?
We Wrocławiu na moim osiedlu walczyłem o zachowanie drzew, (udało się jedno drzewo uratować), stąd i pytałem się Pana zajmującego się zielenią na terenie mojej spółdzielni mieszkaniowej, dlaczego to robi.
Otóż ów człowiek zasłaniał się tym, że obawia się, że gałęzie, albo i całe drzewa pospadają na.... samochody. A wtedy on będzie za to oskarżony i poniesie konsekwencje (stanie przed sądem?). Wydaje się to dużą bzdurą, ale w socjalistycznym ustroju to... kto wie? W takim przecież walczy się z problemami nieznanymi gdzie indziej . Jednak nie sprawdzałem czy rzeczywiście można oskarżyć o odszkodowanie człowieka zajmującego się zielenią, jeśli w czasie burzy spadnie komuś gałąź na maskę samochodu. Może wie ktoś z forumowiczów?
Może coś w tym jest, bo czasem jeżdżąc po Polsce mam wrażenie, że wycinane są nagminnie przydrożne drzewa, co chyba ma już wprost związek z samochodami.
Jednak wracając do terenu mojej spółdzielni stwierdzam, że coś się to nie trzyma kupy, ponieważ podobnie ów spec od zieleni traktuje drzewa rosnące wewnątrz podwórek w miejscach, gdzie w żadnym wypadku nie spadną na żaden samochód, ani nawet nie sięgną do krawędzi budynków
Poza tym radykalne przycinanie drzew niekoniecznie zwiększa ich odporność na wiatr, przecież wypuszczą one nowe i gęstsze gałęzie.
Może istnieje tu jakaś wspólnota interesów urzędników decydujących o wycinkach i przycinkach a firmami dokonującymi tych przycinek? Bo jednak ciężko uwierzyć, że jedyna przyczyna jest taka, że "jak wynajęli naszą firmę, to musimy obciąć więcej niż jedną gałązkę"
A z zasłyszanej (przypadkowo) opinii sąsiadki dowiedziałem się, że to dobrze, że przycinają drzewa, bo jej dzieci są bezpieczniejsze - gałęzie na nich nie spadną.
Tak więc ja ciągle nie mam odpowiedzi dlaczego tak a nie inaczej zieleń się traktuje, nawet widzę, że nasi rolnicy o wiele ostrzej traktują śródpolne drzewka niż kiedyś. Czy potrafi ktoś wyliczyć o ile mniej zarobi rolnik z hektara zboża, jeśli nie wytnie (lub nie ogłowi) wierzby ocieniającej nieco o pewnej porze dnia do 15 m kwadratowych pola?
Albo odnośnie miast: jak zmieni się prawdopodobieństwo upadku drzewa, albo gałęzi z drzewa, na samochód, jeśli ogłowimy owo drzewo?
Może odpowiedzi na te pytania przekonały by kogoś do zaniechania procederu? Niewykluczone bowiem, że jest on oparty na jakiś rozważaniach ekonomicznych .
SMUGA - 2007-04-25, 06:15
| Mathim napisał/a: | | A wtedy on będzie za to oskarżony i poniesie konsekwencje (stanie przed sądem?). |
Lekarze kazą podpisywać pacjentom zgody na operacje (znałeś ryzyko - podpisałeś - nie mniej pretensji)...
Nauczyciele też biorą masę podpisów od rodziców na rózne okazje, by w razie czego mieć podkładkę, gdyby coś się stało...
Kto wie: może i ten urzednik z Twojej spółdzielni w obawie, że go pociągną do odpowiedzialności zabezpiecza się w taki sposób...
Powinny być stworzone na każdą taką okoliczność schematy (procedury) postępowania...
Było by tam np napisane co, jak i kiedy ciąć...
Jak postępować w wyniku wypadków takich jak gałaź na samochodzie...
I wtedy zarząd spółdzielni łatwoby zweryfikował czy dany pracownik postąpił słusznie, a i ten pracownik wiedziałby jak postępować w danych sytuacjach...
A potencjalne szkody...
Społdzielnia powinna być ubezpieczona od takich sytuacji, bo to ona odpowiada za szkodę - nie pracownik...
Procedury i jeszcze raz procedury...
Polacy za czesto idą na żywioł w takich sytuacjach...
Za bardzo pokutuje u nas myslenie: "jakoś to bedzie" (co było nawet widać podczas ogłaszania naszego współzwycięstwa w organizacji Euro '2012)...
Nie powinniśmy być mądrzy tylko po szkodzie...
Przy okazji "procedurowania", mały kamyczek do ogródka TPB:
Nie powinno być tak, ze na tydzień przed Dniem Ziemi na Polach Mokotowskich w Warszawie nie do końca wiadomo jak to bedzie ("jakos to bedzie")...
TPB nie pierwszy rok ma tam swoje stanowisko...
A nigdy nie wiadomo kto personalnie koordynuje te przygotowania...
"I znowu się udało"...
No jasne - udało się, ale czy zawsze się uda...?
Ja tak kiedyś ciąłem drzewa przy drodze...
A ponieważ miałem niewystarczającą ilość pomocnikow na dole, to ciężko było regulować ruchem, odciagać gałezie i zabezpieczać teren...
I po każdym dniu tej pracy mówiłem sobie: "uff... znowu sie udało"...
Ale na innej robocie raz mi sie nie udało i musiałem wtedy zapłacić masę kasy za zniszczony samochód...
A powinien byc schemat, np:
Trzech na dole...
Teren ogrodzony taśmą...
Kontakt wzrokowy ze wszystkimi...
Opuszczanie na linach...
Itp...
No ale to chyba trochę nie o tym ten temat...
|
|
|