To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą

Ochrona przyrody - wycinka drzew w rezerwacie na terenie Puszczy Knyszyńskiej!

art.jovana - 2008-04-20, 14:41
Temat postu: wycinka drzew w rezerwacie na terenie Puszczy Knyszyńskiej!
info z prasy:
Cytat:
Minister myśli nad wycinką dębów
Z uwagi na pilny i skomplikowany charakter sprawy ministerstwo niezwłocznie zajmie się sprawą wycinki dębów w rezerwacie Starodrzew Szyndzielski - tym lakonicznym komunikatem Ministrestwo Środowiska potwierdziło "Gazecie", że dotarł do niego złożony przez ekologów wniosek o wstrzymanie wycinki 159 drzew w Puszczy Knyszyńskiej
Chodzi o dęby, które zdaniem leśników trzeba wyciąć, by ograniczyć plagę atakującego je chrząszcza opiętka. Podlaska konserwator przyrody wyraziła na to zgodę. Nadała jej rygor natychmiastowej wykonalności, by wyrąb można było zacząć jak najszybciej.

Od jej decyzji odwołali się ekolodzy z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. Podpierają się badaniami przyrodników, dowodzącymi, że opiętek atakuje tylko osłabione dęby, a w rezerwacie jest też miejsce na martwe drzewa. Przypominają fakt sprzed dwóch lat, kiedy w podobnej sytuacji minister środowiska odmówił zgody na wycinkę dębów w kilku rezerwatach Puszczy Białowieskiej.

Teraz wszyscy walczą z czasem. Leśnicy chcą rozpocząć wycinkę jeszcze w tym miesiącu, bo w maju z larw opiętka wyklują się chrząszcze, które zdaniem leśników zaatakują kolejne drzewa. Ekolodzy chcą wstrzymać wycinkę, nim do lasu wejdą drwale.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
http://miasta.gazeta.pl/b...35,5135173.html


i drugi artykuł:
Cytat:
Puszcza Knyszyńska: wycinki w rezerwacie
Jakub Medek
Lada dzień pod piłami drwali paść może 159 dębów w rezerwacie Starodrzew Szyndzielski w Puszczy Knyszyńskiej. Leśnicy chcą je usunąć, by walczyć z niewielkim chrząszczem - opiętkiem. Takie działanie jest bez sensu - alarmują przyrodnicy i przypominają, że dwa lata temu minister środowiska w podobnej sytuacji nie wydał zgody leśnikom.
Rezerwat Starodrzew Szyndzielski to prawie 80 ha mieszanego ciepłolubnego sosnowo-świerkowo-dębowego starodrzewu, kilka kilometrów od Sokółki, niedaleko granicy polsko-białoruskiej. Leży w okalającej Białystok od wschodu Puszczy Knyszyńskiej, jednej z trzech wielkich puszcz - obok Białowieskiej i Augustowskiej - województwa podlaskiego.

- To unikatowy bardzo cenny las - mówi nadleśniczy z Czarnej Białostockiej Kazimierz Antowski. - Zagraża mu żerujący na dębach opiętek. Jeśli nie usuniemy zaatakowanych przez niego drzew, zniszczy wszystkie z tego gatunku. To ostateczność, ale w tej sytuacji konieczna.

Antowski poprosił wojewódzkiego konserwatora przyrody o zgodę na wycięcie 159 dębów. W całym rezerwacie rośnie ich kilka tysięcy. W ubiegłym tygodniu konserwator zgodził się na usunięcie drzew zasiedlonych przez chrząszcza. Według szacunków samych leśników, to prawie 200 m sześc. dębiny. Jej wartość rynkowa to co najmniej 200 tys. zł.

- Obecność opiętka to rzecz normalna, a wycinka w rezerwacie jest sprzeczna z jego podstawowym celem - zachowaniem naturalnego drzewostanu, na który składają się również drzewa martwe - ripostuje Adam Bohdan z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, pozarządowej organizacji ekologicznej. - Do tego dochodzi jeszcze kwestia chronionych gatunków ptaków, np. jarząbka, których siedliska znajdują się w rezerwacie - przypomina dodatkowo, że teraz trwa okres lęgowy. Zakłócająca go wycinka byłaby naruszeniem unijnych dyrektyw siedliskowych. Bohdan zamierza odwołać się od decyzji konserwatora do ministra środowiska.

Może jednak nie zdążyć. Konserwator decyzję o wycince opatrzył rygorem natychmiastowej wykonalności, tak by nawet odwołanie od decyzji o wycince nie mogło jej powstrzymać. Leśnicy bowiem dowodzą, że drzewa trzeba usunąć do początku maja, nim z larw opiętka wylęgną się chrząszcze, które mogą zaatakować kolejne drzewa.

Wczoraj Pracownia wnioskowała do ministra środowiska, który jest w tej sprawie instancją odwoławczą, o wstrzymanie rygoru. Ministerstwo na razie nie podjęło żadnej decyzji.

Pełniąca od kilku miesięcy obowiązki podlaskiego konserwatora przyrody Anna Radziejewska przywołuje opinię profesora Aleksandra Sokołowskiego, szefa Wojewódzkiej Rady Ochrony Przyrody, według którego jedyną metodą walki z opiętkiem jest wycinanie i usuwanie z lasu zaatakowanych drzew. To ten sam naukowiec, który dowodził, że budowa obwodnicy Augustowa w poprzek doliny Rospudy nie zniszczy tamtejszych torfowisk.

Opinii jednego profesora Adam Bohdan przeciwstawia innego - pracującego w Instytucie Badawczym Leśnictwa w Białowieży, entomologa Jerzego Gutowskiego. Jego zdaniem martwe dęby, których w naszych lasach brakuje, są siedliskiem rozlicznych gatunków roślin i zwierząt, czyli stanowią ważną część ekosystemu. Przypomina też, że opiętek atakuje głównie osłabione drzewa. Jest więc skutkiem, a nie przyczyną zamierania dębów.

Podobnie uważa Paweł Pawlaczyk, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody - zrzeszającego naukowców organu doradzającego ministrowi środowiska.

- Zastrzegam, że nie znam tej konkretnej sytuacji, nie widziałem dokumentów i nie byłem na miejscu. Ale dwa lata temu, gdy o wycinkę dębów z opiętkiem zabiegało gospodarujące w Puszczy Białowieskiej nadleśnictwo Hajnówka, ówczesny minister odmówił. W innych wypadkach zresztą również. Wskazywał też, że nie ma dowodów na to, że usuwanie zaatakowanych drzew pomaga w walce z opiętkiem - przypomina Pawlaczyk.

Podlaski konserwator o wcześniejszej praktyce ministerstwa w sprawie opiętka w dębowych drzewostanach nic nie wie. O rekomendacji PROP, która zaleca, by cięć sanitarnych w rezerwatach dokonywać w ostateczności, nie traktując ich jak zwykłego lasu gospodarczego, również.

- Jestem na tym stanowisku dopiero od kilku miesięcy - przyznaje.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
http://miasta.gazeta.pl/b...35,5129888.html
[/b]
art.jovana - 2008-04-23, 13:04

no i stało się:
Cytat:
INFORMACJA PRASOWA
Białystok, 23.04.2008

Pomimo interwencji Ministra w rezerwacie Puszczy Knyszyńskiej pod piłami drwali padło 190 starych dębów!

Do 22 kwietnia Nadleśnictwo Czarna Białostocka usunęło z rezerwatu Puszczy Knyszyńskiej - Starodrzew Szyndzielski 190 ponad stuletnich dębów. Powodem było zasiedlenie drzew przez chrząszcza - opiętka dwuplamkowego. Decyzje na usunięcie drzew wydał Wojewódzki Konserwator Przyrody w Białymstoku. Drzewa wycięto zaledwie w ciągu kilku dni. Leśniczy śpieszył się, gdyż wiedział, że zezwalająca na wycinkę decyzja może zostać uchylona przez Ministra Środowiska.
Dwa lata temu w analogicznym przypadku Minister nie zgodził się na usunięcie dębów z rezerwatów Puszczy Białowieskiej. Minister stwierdził wtedy, iż: "Opiętek dwuplamkowy nie stanowi istotnego zagrożenia dla sąsiadujących z rezerwatami lasów gospodarczych, oraz zdrowych dębów w rezerwatach, sąsiadujących z dębami zasiedlonymi".

Więcej: http://www.pracownia.org....=447&m=4&r=2008

Weles - 2008-04-23, 21:20

No cóż, kolejny raz okazało się, że największym szkodnikiem w lasach jest leśnik. Wyjątkowo wredny to pasożyt.
GrzegorzBP - 2008-04-24, 07:20

Weles napisał/a:
No cóż, kolejny raz okazało się, że największym szkodnikiem w lasach jest leśnik. Wyjątkowo wredny to pasożyt.

czyżby???????
art.jovana napisał/a:
Decyzje na usunięcie drzew wydał Wojewódzki Konserwator Przyrody w Białymstoku

a kto wydał zgodę?????? :twisted:
ale fakt najłatwiej piętnować kata że wykonał wyrok sędziego :green:

Logan - 2008-04-24, 08:24

GrzegorzBP napisał/a:
ale fakt najłatwiej piętnować kata że wykonał wyrok sędziego


tylko, ze w tym przypadku to kaci-
art.jovana napisał/a:
Leśnicy chcieli je usunąć
:roll: , a glowny kat-
art.jovana napisał/a:
nadleśniczy
art.jovana napisał/a:
poprosił wojewódzkiego konserwatora przyrody o zgodę na wycięcie 159 dębów


podobno przypadek http://forum.przyroda.org...zony-vt9837.htm rezerwat na Madohorze w B. Malym

Weles - 2008-04-24, 08:47

GrzegorzBP napisał/a:
ale fakt najłatwiej piętnować kata że wykonał wyrok sędziego :green:


Kat jest prowodyrem zbrodni, ale sędzia też ma swój haniebny udział. Obecny Wojewódzki Konserwator Przyrody w Białymstoku ma wiele na sumieniu. Wydaje pozwolenia na wycinanie na lewo i prawo. Zwłaszcza entuzjastycznie reaguje na duchownych, którzy chcą wycinać pomnikowe drzewa z cmentarzy i terenów przykościelnych. Działania konserwatora to jakaś kpina. Urzędnik ten skutecznie niszczy przyrodę zamiast ją chronić.
Rok temu byłem w rezerwacie Starodrzew Szyndzielski i spenetrowałem go, gdy ujrzałem kilka szlaków zrywkowych wychodzących z rezerwatu. Po jego zbadaniu odnalazłem pnie po kilkudziesięciu sosnach, i świerkach, które miały ponad 100 lat. Widać, że o wiele wcześniej rozpoczęło się rozgrabianie rezerwatu przez leśników.

GrzegorzBP - 2008-04-24, 08:58

Logan napisał/a:
tylko, ze w tym przypadku to kaci-

i tak i nie
odrzucajac emocje to:
po pierwsze - czy to leśnik, rolink, własćiciel prywatny - nie ma obowiązku się znać - jeden hoduje drzewa drugi świnie i tyle to obowiązkiem WKP jest rozważenie i podjęcie decyzji - i cóż z tego że wystąpili????? NIC - na terenie woj mazowieckiego tez wystepują i co i nic. Jeśli jest dectyzja pozytywna to podjęta na podstawie wizji lokalnej dokumentacji fotograficznej itp.
Sam rezerwat i dęby - per analogia - jeśli u jest ptasia grypa na sąsiedniej fermie to wybija się kuraki by nie przeszła na tą zdrową. czyż nie???? ten sam mechanizm.
Jeśli wieć teren rezerwatu otoczony jest innymi drzewostanami gospodarczymi to decyzja taka teoretycznie mogłabybyć słuszna - ale nie wiemy w jakim "stadium" były te deby jeśli już były w nich otwory wylotowe - czyli co miało to wyleciało to ich usunięcie - było bezsensowne - nie stanowiły zagrozenie. Również jeśli w pobliżu nie było innych drzewostanów debowych i był tam opiętek to ich usunięcie jest wielce dyskusyjne - bo na drzewostany znajujące się w oddaleniu opiętek może nalecieć z każdej strony.
Jeśli zaś zaistniała sytuacja iż wokół rezerwatu istnieją drzewostany dębowe zaś dęby w samym rezerwacie były zasiedlone - to niestety nie ma innej metody na usunięcie jak wycinka - kwestia czy do zastosowania tej metody nie należało wcześniej "urobić gruntu" - zebrać wszystkich - pojechaćc w teren wytłumaczyć pokazać dyskutować wypracować pewne wspólne stanowisko ipt- bo przecież opiętek nie pojawił się wczorej - był wiweć czas przynajmniej od ubiegłej jesieni.
Co dalej - jak pisałem Nadleśniczy to nie ekspert - ekspertem z mocy ustawy ma być WKP. Skoro więc wydał rygor natychmiastowej wykonalności to co miał zrobić nadleśniczy?????? podporządkował się decyzji i tyle- nie jemu dyskutować. A gdyby nie wyciął a minister nie wsttzymał wycinki to co???? dostał by od swoich przełożonych.
i koło się zamyka.
I na koniec - pisanie w tym kontekście o ptakach, mchach itp to typowe działanie pod publikę - czy się komu podoba czy nie - w ustawie cały czas istnieje zapis - nie dotyczy racjonalnej gospodarki leśnej - I to WKP wydając decyzję wyraża niejako zgodę na to by dokonać zniszczenie "przy okazji" innych składników rezerwatu.

GrzegorzBP - 2008-04-24, 09:00

Weles napisał/a:
Kat jest prowodyrem zbrodni

nie kat jest tylko wykonawca - a jak tak już szczegółowo to przecieżto nie pracownicy LP wycięli te dęby tylko ZUL-e :green:

Weles - 2008-04-24, 14:31

GrzegorzBP napisał/a:
odrzucajac emocje to:


OK ale pojawia się kilka ale. Po pierwsze public relations Lasów Państwowych daje przekaz społeczeństwu, że leśnicy są obrońcami i strażnikami polskiej przyrody. Jednak takimi działaniami, które wcale nie są wyjątkami, widać coś zupełnie odwrotnego. Leśnik jest przede wszystkim rzemieślnikiem, którego głównym celem jest pozyskiwanie surowca dlatego między bajki włóżmy śpiewki o opiekunie przyrody.
Po drugie pospiech z jakim wykonywane były wycinki świadczą nie o trosce o dęby rosnące poza rezerwatem, ale o łapczywości i chciwości pracowników LP (ile z tej dębiny będzie parkieciku lub deski podłogowej fiu fiu).
Wina WKP jest bezdyskusyjna, jednak chyba nikt z nas nie łudzi się, że na takie stanowiska powoływani są ludzie potrafiący przeciwstawić się degradacji przyrody (mam nadzieje że to nie reguła).

bot - 2008-04-24, 15:21

Tu piszą, że zgodę na wycinkę na wniosek Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody wydał wojewoda podlaski
http://wiadomosci.onet.pl...skiej,item.html

Jarek P - 2008-04-25, 07:17

bot napisał/a:
Tu piszą, że zgodę na wycinkę na wniosek Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody wydał wojewoda podlaski



Małe sprostowanie:
WKP jest urzędnikiem urzędu wojewódzkiego.
Wszystkie decyzjie w każdym urzędzie wydaje jego szef, w tym wypadku wojewoda.
Urzędnik tylko przygotowuje decyzję i ewentualnie podpisuje ją z upoważnienia.

W tym wypadku decyzja zezwalająca na usunięcie drzew powinna od razu zawierać rygor pozostawienia ściętego drewna w rezerwacie. Oczywiście, jeżeli wycięcie tych dębów było uzasadnione.

Logan - 2008-04-25, 08:02

Jarek P napisał/a:
W tym wypadku decyzja zezwalająca na usunięcie drzew powinna od razu zawierać rygor pozostawienia ściętego drewna w rezerwacie. Oczywiście, jeżeli wycięcie tych dębów było uzasadnione.


no ale chyba wlasnie chodzilo o to zeby te deby sciac i wywiezc
Cytat:
drzewa trzeba usunąć do początku maja, nim z larw opiętka wylęgną się chrząszcze, które mogą zaatakować kolejne drzewa.

a, ze przy okazji sie je pewnie z zyskiem sprzeda ... (nie znam sie - czy z takiego zaatakowanego drzewa dobre beda deski? :wink: i [jezeli beda sprzedane] gdzie poplynie kasa? do "Lasu"? moze w takich przypadkach zysk powinien byc przeznaczany na jakies zabiegi ochroniarskie? )

Logan - 2008-04-25, 12:20

odpowiem sam sobie
http://www.wspolczesna.pl...REG04/310618207

Cytat:
Ekolodzy z kolei twierdzą, że dęby wycięto, bo mogło chodzić o zyski ze sprzedaży drewna. Ich zdaniem, koszt metra sześc. dębu to ok. 1,2 tys. zł. Na sprzedaży 200 drzew nadleśnictwo mogłoby więc nieźle zarobić. Jednak zdaniem Kazimierza Antowskiego, nadleśniczego z Czarnej Białostockiej, dęby zaatakowane przez szkodnika są warte ok. 350 zł za metr sześc. Za taką cenę zostały sprzedane tartakowi, który wygrał przetarg. Firmie, która prowadzi tartak, udało się wywieźć z terenu rezerwatu około jednej trzeciej wyciętych drzew. A co stanie się z pozostałymi?


ale dalej nie wiem do czyjej kieszeni ten zysk trafil :roll:

Jarek P - 2008-04-28, 07:16

Logan napisał/a:
ale dalej nie wiem do czyjej kieszeni ten zysk trafil


Zysk trafi do LP.

A co do ceny - 1.200 zł mozna wziąść za surowiec najwyższej jakości i duzych wymiarach.

Ile zarobili na tym drewniw można by oszacować widząc to drewno lub przynajmniej kwity z odbioru.

Naobniżenie ceny miała zapewne miała też wpływ konieczność szybkiego wywozu drena - ze względu na obecność szkodników.

art.jovana - 2008-04-28, 09:54

dalszy ciąg wyjaśnień w tej sprawie:
Cytat:
Drwale szybsi od ministra środowiska
Jakub Medek

Główny konserwator przyrody nie zgodził się, by ponad 150 dębów z Puszczy Knyszyńskiej można było wyciąć przed rozpatrzeniem odwołań ekologów. Dla co najmniej kilkudziesięciu drzew jego decyzja przyszła zbyt późno - leśnicy zdążyli je już wyciąć.

Do nadleśnictwa dotarła wczoraj rano.
- Natychmiast nakazałem wstrzymanie wszystkich prac. Nie wywieziemy nawet tych drzew, które już wycięliśmy - mówi nadleśniczy z Czarnej Białostockiej, Kazimierz Antowski. Jest wyraźnie poirytowany interwencją konserwatora, nie chce powiedzieć, ile chronionych dębów zdążył wyciąć. Szybko przerywa rozmowę z "Gazetą". O liczbie ściętych drzew nie informuje też urzędu wojewódzkiego. W ciągu dnia składa tylko tam notkę, że wycięto 214 metrów sześciennych dębu i 55 metrów sosny. Zezwolenie konserwatora opiewało tylko na ten pierwszy gatunek.
Dęby z rezerwatu Starodrzew Szyndzielski zaatakował niewielki chrząszcz opiętek. Według leśników drzewa, na których żeruje, trzeba było wyciąć, by szkodnik nie zaatakował następnych. Ekolodzy dowodzą, że szkodnik jest w dąbrowie zjawiskiem naturalnym, podobnie jak martwe drzewa. A w rezerwacie przyrody należy za wszelką cenę unikać ingerencji.
Jednak wojewódzki konserwator przyrody Anna Radziejewska podzieliła opinię leśników i na początku kwietnia zgodziła się na wycinkę. By odwołanie ekologów nie mogło jej wstrzymać, swojej decyzji nadała w ubiegłym tygodniu rygor natychmiastowej wykonalności.
Obrońcy środowiska nie złożyli broni - natychmiast zwrócili się do przełożonego wojewódzkiego konserwatora, wiceministra środowiska, o zawieszenie rygoru. Resort uznał ich rację.
- Znalazłem formalne uchybienia w decyzji pani konserwator, a sam rygor nadano bezzasadnie - tak wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody Maciej Trzeciak uzasadniał wczoraj w rozmowie z "Gazetą" wstrzymanie wykonania decyzji.
Chciał, by nad sensownością wycinki zastanowili się spokojnie niezależni eksperci. Decyzję podjął we wtorek.
O dęby walczyła Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot.
- Obecny w rezerwacie leśniczy spisał nas, grożąc kolegium. Towarzyszący mu robotnicy grozili nam pobiciem - reprezentującego pracownię Adama Bohdana z lasu przepędzono. Odwołując się, ekolodzy wskazywali na opinie licznych naukowców, według których opiętek atakuje drzewa chore i osłabione, trudno więc uznać go za przyczynę wymierania dębów. Ekolodzy podkreślali też, że w ostatnich latach Ministerstwo Środowiska w podobnych sytuacjach nie zgadzało się na wycinanie dębów z chrząszczem.
Podlaska konserwator do końca tygodnia jest na zwolnieniu lekarskim. Minister Trzeciak, choć zanegował jej rozstrzygnięcia, nie zamierza Anny Radziejewskiej karać:
- Jestem przekonany, że działała w dobrej wierze. To wyjątkowy wniosek. Łatwo o uchybienia.
Bezpośredni zwierzchnik pani konserwator, dyrektor wydziału środowiska i rolnictwa podlaskiego urzędu wojewódzkiego Lech Magrel, również broni podwładnej. Zresztą w przeciwieństwie do ministra nie ma zastrzeżeń do nadania rygoru natychmiastowej wykonalności.
- Opiętek na razie jest larwą. Najpóźniej na początku maja przekształci się w latającego chrząszcza i zaatakuje kolejne dęby. Stąd ten pośpiech - mówi dyrektor Magrel. Przytacza naukową opinię, według której wycięcie chorych drzew, wywiezienie ich z lasu i zakopanie kory jest jedyną skuteczną metodą na walkę z chrząszczem. Zgadza się jednak co do tego, że w ostatnich latach w Podlaskiem wycinek w rezerwatach mogło być za dużo, i obiecuje, że nikt już nie będzie zatwierdzał automatycznie wniosków lasów państwowych o sanitarne cięcia w rezerwatach przyrody.
- Chciałbym szerokiej debaty, przede wszystkim z leśnikami, czy wycinki to najlepszy sposób działania w rezerwatach przyrody. Musimy szukać jakichś kompromisów, by unikać wpadek. Ta sytuacja w pewnym sensie nas wzmocni, bo pozwoli wypracować dobre wzorce - zapowiada z kolei minister Trzeciak.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok http://miasta.gazeta.pl/b...41,5149431.html


Komentarz Jakub Medek
http://miasta.gazeta.pl/b...27,5151097.html

Wyciętych dębów nikt już nie postawi. Ale może uda się przynajmniej sprawić, by powoli próchniejąc, stały się siedliskiem dla wielu żyjących w lesie gatunków. Tak jak powinno to dziać się w prawdziwym rezerwacie. Paradoksalnie jednak wycinka w Starodrzewie Szyndzielskiego może sprawić, że konserwatorzy zaczną bacznie przyglądać się poczynaniom Lasów Państwowych na terenach chronionych. I zgody na wycinki w rezerwatach staną się rzeczywiście ostatecznością. Że rocznie będzie ich w województwie maksymalnie kilka. Bo do tej pory liczyło się je co najmniej w setkach.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group