Owady - robaki w pociągu - pomocy!
kottik - 2007-09-17, 14:59 Temat postu: robaki w pociągu - pomocy! wczoraj jechałam pociągiem nocnym, weszłam do przedziału z wolnymi miejscami, światło było wyłączone. Usiadłam, i po jakimś czasie zaczęłam czuć kłucie w plecy. Najpierw myślałam, że to obicie fotela, ale przy świetle komórki okazało się, że coś się rusza w zagłębieniu między siedziskiem a oparciem! Po zapaleniu światła aż mnie zemdliło - w przedziale roiło się od różnorodnych stworzeń!
Boję się, czy nie przeniosłam na sobie jakiegoś do domu, czy ugryzienia mogły być groźne...
Wraz z pozostałymi pasażerami dokładnie przejrzeliśmy odzież, włosy i bagaż pozbywając się każdego napotkanego zwierzaka, ale i tak po przeniesieniu się do innego, czystego (sprawdziliśmy na tyle dokładnie, na ile się dało) przedziału później odnajdowaliśmy co jakiś czas stworzenia łażące po plecakach czy spodniach. Wydaje się, że nie wchodziły za wysoko, nie łaziły po ścianach, tylko po obiciu foteli, więc bagaż leżący na półkach CHYBA był bezpieczny. Po powrocie do domu natychmiast dokładnie się umyłam od stóp do głowy i wrzuciłam mniejszy plecak i wszystkie ubrania do pralki. Nie widziałam żadnych niechcianych gości, ale to przecież nie musi znaczyć, że ich nie było. Nie wiem, czy to wystarczy? Czy powinnam udać się do lekarza? Zdezynfekować odzież i bagaż?
Stworzeń było kilka rodzajów, niestety - w pociągu nocnym nie udało się zrobić żadnego zdjęcia, więc mogę tylko po laicku opisać. Przypuszczalnie były to owady/pajęczaki, wszystkie miały nóżki, ale nie byłam w stanie policzyć ile.
- maleńkie, mniejsze niż milimetr - białe. Te po zapaleniu światła schowały się najszybciej.
- małe, milimetrowe, beżowe lub przeźroczyste na brzegach, w środku ciemnobrązowe (?)
- średnie i duże - rude, wiśniowe na brzegach, w środku ciemnobrązowe - wyglądały jak dorosłe wersje poprzednich, nogi nie były bardzo widoczne, małe w stosunku do reszty ciała.
Większość z nich miała kształt rombu lub łezki. Przeglądałam trochę zdjęć w internecie, nie wygląda mi to na pluskwy, ale przecież nie znam się w końcu. Przykro mi, że opis tak ubogi, byłam w szoku i nie przyszło mi do głowy spojrzeć dokładniej.
W przedziale było pełno okruszków, w ogóle wyglądał na nie sprzątany dokładnie. Nie wiem, ilu jeszcze stworzeń nie widziałam i aż boję się pomyśleć.
Co mogłam spotkać? Oprócz tych opisanych przeze mnie? I jak sie zabezpieczyć przed ewentualną inwazją?
Mirek - 2007-09-17, 15:32
A czy nie były to przypadkiem prusaki? One mogą być od wielkości kilku mm do 2-3 cm. A czy widziałaś, że miały wąsy (czułki)?!
kottik - 2007-09-17, 16:04
nie, obejrzałam prusaki na zdjęciach - "moje" stworzonka miały znacznie krótsze czułki. I inny kształt - prusaki są owalne, a te świństwa, jak powiedziałam, rombowate lub jak kanciaste łezki z główką przy węższej części.
Śladów po ugryzieniach raczej nie widać, wracałam z gór - mam mnóstwo zadrapań i poobijań, ale nie ma dziwnych bąbli, większych zaczerwienień... jeżeli są ślady to nieduże i mało charakterystyczne, skoro nie widzę...
Wujek Adam - 2007-09-17, 21:42 Temat postu: Współpasażerowie... Cześć!
Ale przygoda
Z tego opisu naprawdę trudno wywnioskować coby to być mogło... Szkoda, że przynajmniej nóg "współpasażerów" policzyć się nie udało. Zdjęcie też by nie zawadziło, ale kto w komórce ma takie makro? Zostało pojmanie paru zagadkowych delikwentów ja wiem w co? - kobitki noszą w torebkach tyle fantów, że odpowiedni pojemniczek niechybnie by się znalazł. A tak? No cóż, zostają bardziej lub mniej celne strzały w oznaczenie robactwa: ta sylwetka, kolorystyka i rozmiary (większych paskudztw) sugeruje po prostu pluskwy.
Jednak pluskwy kłuć powinny i to raczej odważniej, a nie pojedynczo w plecy.
Cokolwiek to było dezynsekcja odzieży i klamotów z podróży, a także solidne mycie z szorowaniem jest jak najbardziej wskazane.
I na bieżąco było powiadomić obsługę pociągu. Przecież podróż w takich warunkach jest niedopuszczalna!
Jeśli do tej pory (i powiedzmy przez najbliższy tydzień) nic Cię nie gryzie, a "robaczki" nie pojawiają się w domu, to jest wzrastająca szansa, że owa przygoda zakończyła się i nie będzie miała męczącego ciągu dalszego.
A swoją drogą podstawowa znajomość zoologi często ułatwia życie - jeżeli nawet z całą pewnością nie potrafimy ustalić z czym mamy do czynienia, bardziej "fachowy" opis umożliwi innym identyfikacje stworów, które nas zainteresowały
PZDR!
Wujek Adam
kottik - 2007-09-18, 10:23
pluskwa to nie była... choć brzmi bardzo, bardzo podobnie jak czytam o pluskwach. Różnica jednak jest taka - odwłok nie miał żadnych segmentów ani paseczków, wydawał się jednolity, na brzegach przeźroczysty, u niektórych cętkowany na ten sam kolor, który miała wewnętrzna część grzbietu - też w kształcie rombu, ciemniejsza, bordowa/ciemnobrązowa/czarna?, czułki krótkie, towarzysz podróży mówi, że nóg to to miało sześć i że gdy rozgniótł jednego niechcący poczuł nieprzyjemny zapach - zapach, który dało się również wyczuć w zagłębieniu między oparciem a siedziskiem. Ja tego nie potwierdzę, bo jestem chora, mam zapchany nos i nie czuję zapachów. Z powodu choroby też nie byłam do końca przytomna i nie mogłam zrobić wiele więcej - choćby zabrać jednego. Nie wpadłam na to. Człowiek się uczy na błędach, pora poszerzyć swoje informacje, teraz będę wiedziała co robić następnym razem
Pan sprawdzający bilety został poinformowany o robakach, nie przeze mnie, ale słyszałam rozmowę - zignorował wszystko zupełnie, burknął coś i poszedł dalej. Obawiam się, że pracownicy kolei średnio się przejmują takimi rzeczami - moi znajomi nie raz spotykali w pociągach właśnie pluskwy, czasem karaluszki. Za każdym razem informowali kogoś z obsługi i za każdym razem spotykało ich wzruszenie ramion albo wręcz śmiech. Jedyne, co mogłam zrobić to ostrzec pozostałych pasażerów i przylepić wielką kartkę na dni
Póki co na podstawie moich wyszukiwań:
- kształtem podobne były do mszycy Aphis Pomi, ale znacznie krótsze czułki (jeśli miało) i nogi
- wygląda na coś z pluskwiaków, choć przejrzałam masę stron w wikipedii polskiej i angielskiej i póki co nie znalazłam czegoś z podobnym ciałkiem.
Mirek - 2007-09-18, 14:17
| kottik napisał/a: | | rozgniótł jednego niechcący poczuł nieprzyjemny zapach |
To chyba charakterystyczne dla pluskwy!
kottik - 2007-09-18, 15:14
no właśnie, tak jak mówiłam - wszystko się zgadza. Zapach, kształt, zachowanie (po zapaleniu światła pobiegły się schować), ugryzienia (ale bąbli po ugryzieniach prawie wcale nie ma, kilka mniejszych niż od komara), rozmiar, miejsce występowania.
Tylko wygląd nie. I kolor - były bardziej czerwonawo-rude. To znaczy te starsze, bo młodsze takie prawie przeźroczyste.
Stąd problem - gdyby sprawa była tak łatwa jak zwykła pluskwa, nie pisałabym na tym forum. Mam dość samozaparcia i często googluję czy przeglądam wikipedię. Jednak tego świństwa nie znalazłam jak do tej pory, a zapewniam, że nadal szukam.
irbis - 2007-09-18, 15:58
No ale przygoda niefajna Wnioski z tego takie, że jesli tylko można, należy szerokim łukiem omijać PKP, a jak nie można-to trzeba być czujnym i w miarę możliwości korzystać z pociągu w ciągu dnia. Dopóki nie ma niepokojących objawów po ukąszeniach, dopóty wizyta u lekarza nic nie wniesie-tym bardziej, że nie wiadomo co to za stworzenia kąsały...
Oburzające jest to, że ceny biletów PKP nie są małe-a warunki podróży skandaliczne
Wujek Kryzys - 2007-09-18, 22:06
A jednak opis do pluskiew jak najbardziej pasuje! Młodziaki są blade, przezroczyste prawie, a dorosłe właśnie takie "rude" czy "brązowe". Ja nie mam watpliwości - z opisu to pluskwy, z zapachu i zachowania też. A poza ty sam kiedys w pociagu te miłe stworzonka spotkałem.
Mirek - 2007-09-19, 21:41
| Wujek Kryzys napisał/a: | | A poza ty sam kiedys w pociagu te miłe stworzonka spotkałem. |
A ja kiedys na drewnianej ławce na dworcu W-wa Śródmieście - teraz chyba tych ławek już nie ma!
|
|
|