Ochrona przyrody - Wycinka drzew w Warszawie
przyjazdy - 2007-08-22, 10:37 Temat postu: Wycinka drzew w Warszawie Witam
Nie wiem czy jest to odpowiednie forum na taką sprawę, ale może będziecie wiedzieli gdzie mnie skierować?
Mieszkam na dużym osiedlu domów wielopiętrowych w Warszawie.
Między kilkoma budynkami 25 lat temu mieszkańcy osiedla zasadzili kilkadziesiąt drzew. Odbyło się to przy aprobacie ówczesnej administracji. Do dzisiaj obszar ten zamienił się w rodzaj mini-lasku, w którym niektóre drzewa dorastają już do piątego piętra okolicznych budynków. Mimo, że teren nie jest zbyt duży (ok. 50x150 metrów) to jest i tak największym zielonym terenem na tym betonowym osiedlu.
Niestety jakiś czas temu teren został zakupiony przez prywatnego 'dewelopera', który chce w tym miejscu wybudować budynek mieszkalny. Pomijając to, że odległość od okolicznych budynków bedzie bardzo niewielka - praktycznie okno w okno, to przede wszystkim będzie się to wiązać z wycięciem większości drzew i zniszczeniem tego terenu. Deweloper nie ma jeszcze pozwolenia na budowę (plany budynku są w przygotowaniu), ale jest to kwestia miesiąca, dwóch.
Gdzie mógłibyśmy sie zwrócić z prośbą o pomoc w tej sprawie? Do jakich urzzędów?
Może znacie jakąś warszawską organizację ekologiczną, której leży na sercu ochrona skrawków zieleni w betonowej stolicy, i która ma już doświadcznie w tego typu sprawach?
Z góry dzięki za pomoc!
Mirek - 2007-08-22, 11:54
Zadzwoń
tutaj do Pani Anny Broś
Jarek P - 2007-08-22, 11:59
Aby wyciąć drzewa włąściciel działki musi uzyskać zezwolenie Prezydenta Miasta, czyli w pierwszej kolejności należy udać się do wydziału środowiska UM i sprawdzić czy złozyli już wniosek. Trzeba też zainteresować się procedurą uzyskiwania pozowlenia na budowę. Właściciele sąsiednich działek powinni uczestniczyć w tej procedurze. Nie wiem czy na ten teren jest pal zagospodarowania przestrzennego czy też musieli uzyskać decyzję o warunkach zabudowy.
przyjazdy - 2007-08-22, 12:19
| Jarek P napisał/a: | | Aby wyciąć drzewa włąściciel działki musi uzyskać zezwolenie Prezydenta Miasta, czyli w pierwszej kolejności należy udać się do wydziału środowiska UM i sprawdzić czy złozyli już wniosek. |
Próbowałem się dowiedzieć telefonicznie. Człowiek rozmawiający ze mną powiedział, że jedną ze spraw tej firmy zajmowała się osoba, która jest aktualnie na urlopie, a sam wie tyle, że firma ta dostała jakąś zgodę na wycinkę, nie wie jednak czy chodzi o akurat tą inwestycję (??). Nie wiem, czy Urząd ma obowiązek informowania o tym osoby postronne? Jeżeli tak, to może tylko drogą pisemną i dlatego telefonicznie niewiele się dowiedziałem? W ogóle rozmowa była dość dziwna.
| Jarek P napisał/a: | | Trzeba też zainteresować się procedurą uzyskiwania pozowlenia na budowę. Właściciele sąsiednich działek powinni uczestniczyć w tej procedurze. |
Można gdzieś znaleść informacje na temat tej procedury?
| Jarek P napisał/a: | | Nie wiem czy na ten teren jest pal zagospodarowania przestrzennego czy też musieli uzyskać decyzję o warunkach zabudowy. |
Z tego co słyszałem poprzedni plan zagospodarowania zdaktualizował się. Wtedy podobno według prawa decyduje Gmina (??). W ten sposób dostali m.in. zgodę na budowę nieopodal budynku wyższego niz przewidywał to nieaktualny plan zagospodarowania. Czy była już decyzja na temat budynku, o którym mowa, tego jeszcze nie wiem.
Niestety jestem w temacie od bardzo niedawna i dopiero staram się wszystkiego dowiedzieć. Wygląda na to, że czasu jest niewiele. Wiem, że okoliczne wspólnoty mieszkaniowe oprotestowywały sprawę od strony prawnej (m.in. sposób sprzedaży działki), ale niewiele to nie dało.
Jarek P - 2007-08-22, 12:49
| przyjazdy napisał/a: | | Wtedy podobno według prawa decyduje Gmina (??) |
tak, wydaje w takim przypadku decyzję o warunkach zabudowy, która okresla max wielkość budynku, wysokość, linie zabudowy.
| przyjazdy napisał/a: | | Nie wiem, czy Urząd ma obowiązek informowania o tym osoby postronne? |
Ma, informacje o srodowisku muszą być upubliczniane, np w internecie, także wszystkie decyzje dotyczące środowiska, w tym i zezwalające na wycinkę drzew, są jawne. Możesz się powołać na ustawę o ochronie środowiska z 27 kwietnia 2001 r. art 19 do 30. (teks jednolity Dz. U. 2006 r. Nr 129, poz. 902) i ustawę o o dostępie do informacji publicznej z 6 września 2001 r. (Dz. U. 2006r. Nr 112, poz. 1198)
A tu najłatwiej znaleść akty prawne:
system informacji o aktach prawnych Sejmu
GrzegorzBP - 2007-08-23, 08:39
no tak, klasyczny układ - powiem nieco przewrotnie - de facto sprawa wygląda tak - kiedyś czyli 25 lat temu powstało osiedle - na gruncie - najprawdopodobniej nienależacym do spółdzielni mieszkańcy posadzili drzewa - i fajnie - ale posadzili najprawdopodobniej nie na swoim gruncie - i teraz gdy został on sprzedany mają pretensje do tego kto go kupił że chce go zagospodarować. To nic że przez 25 lat nie zadbano by uregulować sytuacje prawną. To nic że korzystali wszyscy z gruntu do którego nie mieli żadnych praw. Ina sytuacja to tak że grunt należał do społdzielni - był własnością wspólnoty - i spółdzielnia go sprzedała - na tyle co wiem to decyzję o sprzedaży gruntów podejmuje zarząd - więc trzeba zarząd dobrze prześwietlić. Jeśli sprzedaż odbyłą się zgodnie procedurami - to sorki prawda brutalna jest taka - nowy właściciel może zrobić z gruntem co chce - zgodnie z studium uwarunkowań.
Zaś co do: | Jarek P napisał/a: | | Właściciele sąsiednich działek powinni uczestniczyć w tej procedurze |
to w ym przypadku podejrzewam że cała korespondencja idzie na sółdzielnię - bo to ona jest sąsiadem- i to ona występuje jako reprezentant mieszkańców
przyjazdy - 2007-08-23, 10:21
| GrzegorzBP napisał/a: | no tak, klasyczny układ - powiem nieco przewrotnie - de facto sprawa wygląda tak - kiedyś czyli 25 lat temu powstało osiedle - na gruncie - najprawdopodobniej nienależacym do spółdzielni mieszkańcy posadzili drzewa - i fajnie - ale posadzili najprawdopodobniej nie na swoim gruncie - i teraz gdy został on sprzedany mają pretensje do tego kto go kupił że chce go zagospodarować. To nic że przez 25 lat nie zadbano by uregulować sytuacje prawną. To nic że korzystali wszyscy z gruntu do którego nie mieli żadnych praw. Ina sytuacja to tak że grunt należał do społdzielni - był własnością wspólnoty - i spółdzielnia go sprzedała - na tyle co wiem to decyzję o sprzedaży gruntów podejmuje zarząd - więc trzeba zarząd dobrze prześwietlić. Jeśli sprzedaż odbyłą się zgodnie procedurami - to sorki prawda brutalna jest taka - nowy właściciel może zrobić z gruntem co chce - zgodnie z studium uwarunkowań.
|
Coś w tym rodzaju. Cały grunt 25 lat temu rzeczywiście był spółdzielni. Kilka lat temu mieszkańcy okolicznych budynków (leżących wokół omawianego terenu) wykupili mieszkania na własność łącznie z gruntem leżącym w obrębie działek, na których są budynki. Teraz właścicielami działek otaczających ten teren są więc wspólnoty mieszkaniowe. Z tego co wiem, chciały one kilka lat temu wykupić omawiany teren, ale spółdzielnia sprzedała go deweloperowi (zresztą za cenę 2 razy niższą niż cena terenu, za który zapłacili spółdzielni właściciele należący do wspólnot). Było to oprotestowywane (nie znam szczegółów, ale chodziło o sposób sprzedaży (m.in. zaniżona cena dla dewelopera, nie wiem czy właściciele sąsiednich działek nie mają np. jakichś preferencji przy kupnie takiej działki, a podobno były wówczas kupnem zainteresowane, itp.)). Protest był bez pozytywnego rezultatu dla wspólnot.
| GrzegorzBP napisał/a: |
Zaś co do: | Jarek P napisał/a: | | Właściciele sąsiednich działek powinni uczestniczyć w tej procedurze |
to w tym przypadku podejrzewam że cała korespondencja idzie na sółdzielnię - bo to ona jest sąsiadem- i to ona występuje jako reprezentant mieszkańców |
Teraz sąsiadami terenu (ok. 90% granic terenu) są wpólnoty mieszkaniowe. Jaki wpływ mogą one mieć na decyzję o pozwoleniu na budowę? Czy dotyczy to jedynie ich uwag co do odległości budowy od granicy działki i wysokości budynku?
Chyba sprawa rzeczywiście wygląda na przegraną?
GrzegorzBP - 2007-08-23, 13:07
| przyjazdy napisał/a: | | Czy dotyczy to jedynie ich uwag co do odległości budowy od granicy działki i wysokości budynku |
odległość od granic działki nowopowstającego budynku - ściany z oknami czy bez, odległość okien, inne uwarunkowania określa prawo budowlane. Wysokość budynku rodzaj dachu, kubaturę przeznaczenie - są zapisane w mpzp a przy ich braku w decyzji o ustaleni warunków zabudowy i zagospodarowania terenu - więc realnie patrząc - inwestor jeśli będzie przestrzegał ogólnie obowiązującego prawa można mu nafiukać
Jarek P - 2007-09-03, 07:55
| Cytat: |
Art. 83.
1. Usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości może nastąpić, z zastrzeżeniem
ust. 2, po uzyskaniu zezwolenia wydanego przez wójta, burmistrza albo
prezydenta miasta na wniosek posiadacza nieruchomości. Jeżeli posiadacz nieruchomości
nie jest właścicielem - do wniosku dołącza się zgodę jej właściciela.
2. Zezwolenie na usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości wpisanej
do rejestru zabytków wydaje wojewódzki konserwator zabytków.
3. Wydanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 1 i 2, może być uzależnione od
przesadzenia drzew lub krzewów w miejsce wskazane przez wydającego zezwolenie
albo zastąpienia ich innymi drzewami lub krzewami, w liczbie nie mniejszej
niż liczba usuwanych drzew lub krzewów. |
to cytat z ustawy o ochronie przyrody. chodzi mi o ustęp 3 dotyczący nakładania obowiązku zastepowania usuwanych drzew. Jak rozumiecie ten przepis?
Czy umożiwia on zobowiązywanie wnioskodawców do sadzenia większej liczby drzew niż usuwają?
Czy tylko zobowiązuje wydającego zezwolenie żeby liczba nowych drzew nie była mniejsz niż usuwanych?
GrzegorzBP - 2007-09-04, 08:09
| Jarek P napisał/a: | | Czy umożiwia on zobowiązywanie wnioskodawców do sadzenia większej liczby drzew niż usuwają |
Widzisz to jest tak.. w cytowanym przez Ciebie ustępie 3 jest zapis MOŻE czyli nie musi. Powiem z autopsji - rozbudowywując dom musiałem wyciąć dwa jałowce - zrobiłem plan gospodarki zielnią, plan organizacji wycinki, plan nowych nasadzeń - tak trochę dla jaj na wyrost ale co tam - i wiesz co przyszło z gminy? zgoda na wycinkę bez konieczności dokonywania nasadzeń zamiennych - odwołałem się od decyzji doprowadziłem do jej uchylenia - zarzucająć m.in. że gmina zubaża środowisko i parę innych "kwiatków" decyję uchylono i wpisano nasadzenia które sam zaproponowałem. Ale ilu jest takich wariatów???
Jarek P - 2007-09-04, 09:40
Grzesiu, że może ale nie musi to wiem . Ja w 95 % przypadków nakładam taki obowiązek.
Chodzi mi o to, czy nakładając taki obowiązek mam prawo zobowiązać wniskodawcę do posadzenia większej liczby drzew niż wycina czy tyle ile wycina.
GrzegorzBP - 2007-09-04, 12:22
| Jarek P napisał/a: | | mam prawo zobowiązać wniskodawcę do posadzenia większej liczby drzew niż wycina czy tyle ile wycina |
To odpowiem Ci tak a znasz jakiś przepis, który tego zabrania? co więcej masz zapis " w liczbie nie mniejszej" czyli....???? ustawodawca wskazał że możesz 1. odstąpić 2. nazazać posadzenie tye ile wycięto 3. nakazać posadzenie więcej - oczywiście w granicach zdrowego rozsądku nie zmuszając żeby za wycięcie klonu jesionolistnego sadzić hektar lasu
Reasumując nie znam przepisu zabraniającego nakazanie posadzenia większej ilości - w prawie istnieje takie pojęcie jak mówiąc prosto "adekwatność zadośćuczynienia".
|
|
|