Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Dla mnie dzisiejszy myśliwy to jest POMYŁKA!!
Autor Wiadomość
Weles 


Posty: 647
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2011-12-01, 10:58   

Mopek banował jak mu się podobało i głuchy był na jakąkolwiek dyskusję. Ale pies go trącał... zawsze wolałem forum Bociana, ciekawsze indywidualności tu są :green:

Panowie Wasze dysputy nie mają sensu:
- nierealna jest opcja całkowitego wyeliminowania strzelania do zwierząt (niestety) bo np. ktoś musi odstrzeliwać lisa w terenach cietrzewiowych i głuszczowych, a jak widzę lisa biegającego przy tokowisku cietrzewi w Biebrzańskim PN to pomimo sympatii dla tego gatunku sam z nożem rzuciłbym się na rudzielca (a wspomnieć należy jeszcze o norkach, jenotach). Do tego jakoś trzeba pogodzić szkody w rolnictwie,
- z drugiej strony niedopuszczalna jest także sytuacja jaka mamy obecnie gdzie grupka kolesi prowadzących pseudo gospodarkę łowiecką z uśmiechem na twarzy dla uciechy rżnie wszystko co w lesie biega. PZŁ powinno być rozpędzone (lub przynajmniej bardzo mocno kontrolowane tak pod względem urzędowym jak i w terenie), a odstrzał mogliby prowadzić tylko licencjonowani selekcjonerzy (pod RDOŚ). Selekcja odbywałaby się tylko i wyłącznie na terenach na których jest potwierdzone zbyt duże zagęszczenie zwierzyny płowej, głownie rolnych (z rodzimych gatunków tylko dziki, jelenie, sarny, lisy) i dokonywana tylko na najsłabszych osobnikach. Zresztą opisywałem to dokładnie kiedyś na tym forum.


aka napisał/a:
Bo qrwa, aka normalnie - jak jest trzezwy - to stara sie nie #@#@#@....ic farmazonow i bzdur.


no właśnie, stara się...
 
     
GrzegorzBP 

Posty: 1784
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 12:03   

Wreszcie Weles napisaleś sensownie - pod tym i ja się podpisuje :wink:
jedna uwaga:
Weles napisał/a:
a odstrzał mogliby prowadzić tylko licencjonowani selekcjonerzy (pod RDOŚ)

musieli by być pracownikami RDOŚ - choć Ci sie to nie spodoba :green: to optuję za tym by byli w strukturach LP - jako pracownicy i wykonywali odstrzały na zlecenie RDOŚ, starosty - choćby z racji znajomości terenu. Odstrzał w PN i RP - selekcjonerzy z upoważnienia GDOŚ.
Weles napisał/a:
to pomimo sympatii dla tego gatunku sam z nożem rzuciłbym się na rudzielca (a wspomnieć należy jeszcze o norkach, jenotach)

nad Biebrzą norka jest chwytana i traktowana pawulonem :wink:
 
     
aka 

Posty: 191
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 12:31   

Weles niezaleznie od tego, ze przewaznie #@#@#@....lisz nawiedzone glupoty
chcialbym delikatnie zwrocic uwage na pare okolicznosci uchodzacych najwyrazniej
Twojej uwadze.

Cytat:
- z drugiej strony niedopuszczalna jest także sytuacja jaka mamy obecnie gdzie grupka kolesi prowadzących pseudo gospodarkę łowiecką z uśmiechem na twarzy dla uciechy rżnie wszystko co w lesie biega. PZŁ powinno być rozpędzone (lub przynajmniej bardzo mocno kontrolowane tak pod względem urzędowym jak i w terenie),


Obecna sytuacja i "umocowanie lowiectwa" w Polsce, z prawem do polowania i
zwierzyny nalezacym do Panstwa jest dla nawiedzonych wszelkiej masci wymarzona -
powinna taka byc przynajmniej.

Nie sadze, zeby perspektywicznym bylo dalsze "upanstwowienie" lowiectwa z wprowadzenieniem administracji lowieckiej z prawdziwego zdarzenia nie mowiac
o iluzorycznym scalowaniu ochrony przyrody z dziedzina uzytkowania przyrody.
(powyzsze gdybanie aka dot. spolecznych kosztow jednego z wariantow).
Choc ma ono zalety.

Realniejszym jest raczej "odsocjalistycznienie" lowiectwa tj. "prywatyzacja" prawa
do polowania w jakiejs formie, z dalszym pomniejszaniem roli Panstwa w tej dziedzinie.
Czyli model obowiazujacy w (prawie) calej Europie - w roznych odcieniach.
Reperkusje dla nawiedzonych podsuwajacych w gestii lowiectwa
jak jeden z gatunkow plazow lape podczas kucia koni , winny byc raczej mniej
ciekawe niz dzis.

Popluc na bucow w zielonych kapelusikach z piorkami bedziesz sobie mogl zawsze,
to nie ulega watpliwosci. Jednak w warunkach prywatnego prawa do polowania
o innych rzeczach mozesz zapomniec. "Selekcjoner" z RDOS, ktory w
prywatnym obwodzie chcialby cos "selekcjonowac" zarobilby najwyzej poteznego
kopa w doooope. Pomijajac to ze legitymizacja tego "panstwowego" srodka
jest w takich warunkach praktycznie niemozliwa.

Pracownia dla niektorych istot np. w ubieglym roku przeforsowala zakaz polowania
w otulinie Parku Narodowego PB, na obszarze ponad 3000 ha lasu. Na to
wystarczyl w naszch warunkach podpis jednego ministra. W warunkach prywatnego
prawa do polowania, na prywatnych gruntach tego rodzaju przedsiewziecie jest
na tej zasadzie niemozliwe. Po pierwsze sama akcja pracowni na tym terenie
stanowilaby naruszenie prawa, po drugie taka ingerencja w prywatna gospodarke lowiecka
stanowi de facto wywlaszczenie.

U nas to - na razie - funkcjonuje.

Cytat:

Selekcja odbywałaby się tylko i wyłącznie na terenach na których jest potwierdzone zbyt duże zagęszczenie zwierzyny płowej, głownie rolnych (z rodzimych gatunków tylko dziki, jelenie, sarny, lisy) i dokonywana tylko na najsłabszych osobnikach. Zresztą opisywałem to dokładnie kiedyś na tym forum.


gdzie mozna znalezc te nawiedzone wynurzenia ?

Cytat:
PZŁ powinno być rozpędzone (lub przynajmniej bardzo mocno kontrolowane tak pod względem urzędowym jak i w terenie


Pewne mozliwosci "kontroli" masz juz dzis - i dlaczego z nich nie korzystasz ?
 
     
Weles 


Posty: 647
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2011-12-01, 13:09   

GrzegorzBP napisał/a:
to optuję za tym by byli w strukturach LP - jako pracownicy i wykonywali odstrzały na zlecenie RDOŚ, starosty - choćby z racji znajomości terenu. Odstrzał w PN i RP - selekcjonerzy z upoważnienia GDOŚ.


teoretycznie tak, ale bałbym się tutaj o konflikt interesów bo LP nie na rękę wysokie stany zwierzyny i parłoby na jak największe przerzedzenie, ale jeśli plany ustalałaby RDOŚ wolna od nacisków... :wink: Z drugiej strony LP na rękę byłyby duże drapieżniki (przynajmniej teoretycznie) co prowadziłoby do równowagi w siedlisku. Trzeba dodać że pieniądze z obrotu mięsa trafiałyby do skarbu Państwa na pule odszkodowań. No i koniecznie zawodowa straż ochrony przyrody z przywilejami policji pod kuratelą GDOŚ.

GrzegorzBP napisał/a:
nad Biebrzą norka jest chwytana i traktowana pawulonem :wink:


dokładnie pomimo, że to bardzo "milutkie" zwierzę i na taką eksterminację żal ściska, to priorytetem są tutaj ptaki, a nie rozmnożony ponad miarę obcy drapieżnik :cry:

aka napisał/a:
"prywatyzacja" prawa do polowania w jakiejs formie, z dalszym pomniejszaniem roli Panstwa w tej dziedzinie


a konkretnie? bo na razie brzmi to groźnie

aka napisał/a:
gdzie mozna znalezc te nawiedzone wynurzenia ?


chce Ci się czytać "wynurzenia"? w którymś z wątków o myśliwych w dziale Ochrona przyrody, jak będę miał chwilę to poszperam

aka napisał/a:
Pewne mozliwosci "kontroli" masz juz dzis - i dlaczego z nich nie korzystasz ?


tak?? jako osoba prywatna? jak mogę kontrolować PZŁ? to ciekawe
 
     
lis23 


Posty: 408
Skąd: Sosnowiec
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 13:12   

Weles napisał/a:
nierealna jest opcja całkowitego wyeliminowania strzelania do zwierząt (niestety) bo np. ktoś musi odstrzeliwać lisa w terenach cietrzewiowych i głuszczowych, a jak widzę lisa biegającego przy tokowisku cietrzewi w Biebrzańskim PN to pomimo sympatii dla tego gatunku sam z nożem rzuciłbym się na rudzielca


Teraz Ty, Weles #@#@#@ jak " nawiedzony inaczej "
o głuszcu i cietrzewiu już pisałem, do ich sytuacji doprowadził brak wszelkich działań ochronnych jeszcze w połowie ub. wieku, zmiany środowiskowe oraz eksploatacja łowiecka
niestety, gatunki te nigdy nie będą już liczne, nigdy nie wrócą do stanów sprzed 60-70 lat, wybijanie drapieżników / czy to lisów, czy to kruków i innych skrzydlatych drapieżników, jak chce Fundacja Ochrony Głuszca / nic tu nie da, już spaprano to, co się dało - zresztą, inne kuraki, te, które nie były nadmiernie eksploatowane łowiecko i nie stanowiły wartościowego trofeum, jakoś sobie radzą:

Cytat:

Jarząbek jest jedynym kurakiem leśnym w Polsce, którego liczebność nie maleje, a lokalnie
nawet wzrasta – mimo gwałtownego wzrostu liczebności lisa.


http://wl.sggw.waw.pl/uni...parczewskie.pdf

widzisz, Veles, nienawidzę pogardy, jaką względem tego drapieżnika odczuwa część przyrodników, ekologów i biologów, która myśli, że jeżeli wybije się drapieżniki to nastanie " czas szczęśliwości ", szczerze w to wątpię - zwłaszcza, że część także tutejszych forumowiczów uważa, że szczepień zakazać się nie da, więc trzeba lisa tłuc czym się da i gdzie się da - cel uświęca środki.

Zresztą, poczytaj sobie, czego domaga się Fundacja Ochrony Głuszca, lisy już im nie wystarczają:

http://www.fog.com.pl/artykul219.php

Cytat:
Przypomnę, że z – trwającego aż 9 lat! – eksperymentu, przeprowadzonego przez wiodącą badawczą fundację ochrony zwierzyny i zwierząt dziko żyjących (Game & Wildlife Conservation Trust) niezbicie wynika, że – cytuję – „dla restytucji i ochrony większości zagrożonych gatunków ptaków konieczna jest intensywna redukcja wszystkich drapieżników”.


Cytat:
Zadziwiająca jest także sugestia, by dopiero – cytuję „sprawdzić, czy lepszą metodą redukcji jest strzelanie czy stosowanie pułapek”? Już teraz możemy odpowiedzieć przewodniczącej komisji PROP – nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale w wielu innych miejscach Europy naukowcy i praktycy ochrony przyrody nie mają od dawna wątpliwości, że skuteczna redukcja drapieżników możliwa jest tylko, jeśli prowadzona będzie kompleksowo, przy użyciu wszystkich sposobów, a więc zarówno odstrzałów, jak i pułapek. Wydawanie nowych pieniędzy na badanie w tej kwestii to marnotrawstwo – choć pewnie zarobek dla kilku pracowni badawczych.


zabawne jest to, że tutaj się przecież walczy ze stawianiem pułapek na ptaki drapieżne.
 
     
Weles 


Posty: 647
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2011-12-01, 13:35   

Lisie dopowiadasz sobie to czego inne osoby nie napisały.

lis23 napisał/a:
do ich sytuacji doprowadził brak wszelkich działań ochronnych jeszcze w połowie ub. wieku, zmiany środowiskowe oraz eksploatacja łowiecka


Oczywiście że tak, pełna zgoda, człowiek zawalił sprawę na całego, ale to nie znaczy, ze nie mamy próbować ratować tych gatunków na wszystkie możliwe sposoby. Jaki procent Polski zajmują lisy a jakie cietrzewie i głuszce (i inne ginące ptaki)? Na tym promilu procenta powierzchni można starać się wyeliminować lisa i np. norkę. A nie twierdzisz przecież, że lisy nie mają wpływu na populację ptaków gniazdujących na ziemi, zwłaszcza kuraków.

lis23 napisał/a:
nienawidzę pogardy, jaką względem tego drapieżnika odczuwa część przyrodników, ekologów i biologów, która myśli, że jeżeli wybije się drapieżniki to nastanie " czas szczęśliwości "


Ależ tak i w tym się z Tobą zgadzam, lis to taki kozioł ofiarny działalności człowieka, co nie zmienia sprawy, że w pewnych sytuacjach trzeba go wziąć pod lufę, ale tylko w pewnych, a nie wszędzie gdzie się da i wszelkimi możliwymi sposobami - już takie coś przerabialiśmy z wilkiem co doprowadziło prawie do jego wyginięcia.
 
     
GrzegorzBP 

Posty: 1784
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 13:37   

lis23 napisał/a:
Teraz Ty, Weles

no i widzisz Weles i Tobie się dostało :green: :green: :green:
lis23 napisał/a:
więc trzeba lisa tłuc czym się da i gdzie się da - cel uświęca środki.

oczywiście że tak - robi się to w Parkach Narodowych i wszedzie tam gdzie zalezy na utrzymaniu gatunków rzadszych. I tak jak nikt przy zdrowych zmysłach nie bedzie wykładał szczepionek na bezplodnosc dla szczurów tylko się je zagazowywuje i wykłada trucizny tak nik nie bedzie się bawił w wywoływanie bezpłodności u lisów - od tego jest ołowica
lis23 napisał/a:
Zresztą, poczytaj sobie, czego domaga się Fundacja Ochrony Głuszca

znów to samo.... co cytaty ci się kończą.
Weles napisał/a:
No i koniecznie zawodowa straż ochrony przyrody z przywilejami policji pod kuratelą GDOŚ.

w chwili obecnej uprawnienia kontrolne z zakresu ustawy o ochronie przyrody ma około 30 różnych podmiotów - trzeba tylko wiedziec jak z nich korzystać. Centralizacja nic nie da.
lis23 napisał/a:
które nie były nadmiernie eksploatowane łowiecko i nie stanowiły wartościowego trofeum, jakoś sobie radzą:

ta... tylko jaką biologię ma jarząbek a jaką inne kuraki - jak zwykle mieszasz fakty i próbujesz nimi nieudolnie manipulować.
Z cytowanego artykułu:
"Wyraźny wzrost liczebności jarząbka w porównaniu z początkiem lat
1990. może być związany z kilkoma niewykluczającymi się przyczynami: (1) korzystnymi zmianami
siedliskowymi, związanymi z zarastaniem brzozą otwartych dawniej torfowisk w wyniku osuszenia
terenu (melioracje w latach 1950–1970); (2) nasadzeniami świerka w warstwie podszytu; (3) serią
ciepłych zim w kilkunastu latach poprzedzających okres badań, (4) sprzyjającymi warunkami pogodowymi
w okresie wychowu piskląt; (5) spadkiem liczebności jastrzębia Accipiter gentilis.

No i oczywiście lis manipulant zapomniał zacytować tego "Z drugiej jednak strony,
w Japonii spadek liczebności jarząbka był zbieżny w czasie ze znacznym wzrostem populacji lisa (Storch 2000)"

Nieładnie nieładnie tak próbować manipulować i oszukiwać :green:
 
     
Weles 


Posty: 647
Skąd: Podlasie
Wysłany: 2011-12-01, 14:02   

GrzegorzBP napisał/a:
w chwili obecnej uprawnienia kontrolne z zakresu ustawy o ochronie przyrody ma około 30 różnych podmiotów - trzeba tylko wiedziec jak z nich korzystać. Centralizacja nic nie da.


Im więcej podmiotów zajmuje się daną kwestią, tym mniej jest ona nadzorowana - w tym właśnie największa bolączka. Przydałaby się jedna, konkretna, niepowiązana z lobby myśliwskim, leśnym, biznesowym itd.
Wiesz przecież że te formacje pilnują tylko swojego ogona i swojego interesu, tak więc są praktycznie niepożyteczne patrząc z ujęcia ochrony przyrody.
 
     
lis23 


Posty: 408
Skąd: Sosnowiec
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 14:05   

Weles napisał/a:
Oczywiście że tak, pełna zgoda, człowiek zawalił sprawę na całego, ale to nie znaczy, ze nie mamy próbować ratować tych gatunków na wszystkie możliwe sposoby.


Nie, nie popieram ratowania jednego gatunku kosztem innych na zasadzie; " cel uświęca środki "
wyznaje chyba inne podejście do przyrody i do jej ochrony, dlatego często nie zgadzam się z przyrodnikami i nie mógłbym być, np. ekologiem - bliżej mi do tzw. " głębokiej ekologii " ( czyli, wedle Aka i GrzegorzaBP jestem " nawiedzony " ), interesuje się etyką względem zwierząt, popieram to, o czym pisała Ruth Rosenhek, że gdyby zwierzęta mogły wyrazić własną wolę, to wolałyby w spokoju wyginąć, niż być zabijane dla przyjemności, zgadzam się też, że obecnie żyjemy w czasach kolejnego masowego wymierania gatunków, a owo zjawisko jest zjawiskiem cyklicznym, z powierzchni ziemi znikają trzy gatunki na godzinę, ochrona głuszca poprzez wybijanie drapieżników tego nie zmieni, nie zahamuje tego procesu.
Uważam też, że gatunki można chronić na wiele różnych sposobów a najważniejszym czynnikiem jest ochrona siedlisk naturalnych, bo to zmiany środowiskowe są najgorsze dla większości rzadkich gatunków, zwłaszcza tak wybrednych siedliskowo, jak kuraki.

Weles napisał/a:
A nie twierdzisz przecież, że lisy nie mają wpływu na populację ptaków gniazdujących na ziemi, zwłaszcza kuraków.


Nie, ale twierdzę też, że lisy mają tak dużą dostępność pożywienia, że ten nieliczny głuszec lub cietrzew nie są dla niego priorytetem żywieniowym, zresztą, wedle badań nad głuszcem do których link zamieściłem jakiś czas temu a które wkleił na przyrodzie Wiesławbagiński, głuszcom zagrażają też inne gatunki, nawet sarna i jeleń.

GrzegorzBP napisał/a:
Wyraźny wzrost liczebności jarząbka w porównaniu z początkiem lat
1990. może być związany z kilkoma niewykluczającymi się przyczynami: (1) korzystnymi zmianami
siedliskowymi, związanymi z zarastaniem brzozą otwartych dawniej torfowisk w wyniku osuszenia
terenu (melioracje w latach 1950–1970); (2) nasadzeniami świerka w warstwie podszytu; (3) serią
ciepłych zim w kilkunastu latach poprzedzających okres badań, (4) sprzyjającymi warunkami pogodowymi
w okresie wychowu piskląt;


Czyli, krótko mówiąc, korzystnymi zmianami w środowisku, niestety, u nas zmiany te były i są niekorzystne dla głuszca i cietrzewia, a wybijanie drapieżników nie zniweluje tych zmian.

GrzegorzBP napisał/a:
No i oczywiście lis manipulant zapomniał zacytować tego "Z drugiej jednak strony,
w Japonii spadek liczebności jarząbka był zbieżny w czasie ze znacznym wzrostem populacji lisa (Storch 2000)"


Od kiedy Polska równana jest do Japonii?
zresztą, z powyższego tekstu wynika, że spadek liczebności jastrzębia mógł być korzystny dla jarząbka, nie pisze tu o niekorzystnym wzroście populacji lisa
po drugie, w Japonii lis nie jest " ścierwem " tak jak w Europie, tam lis jest gatunkiem szanowanym ze względu na swoje znaczenie zakorzenione w Japońskiej mitologii i we wierzeniach.

Cytat:
Ależ tak i w tym się z Tobą zgadzam, lis to taki kozioł ofiarny działalności człowieka, co nie zmienia sprawy, że w pewnych sytuacjach trzeba go wziąć pod lufę, ale tylko w pewnych, a nie wszędzie gdzie się da i wszelkimi możliwymi sposobami - już takie coś przerabialiśmy z wilkiem co doprowadziło prawie do jego wyginięcia.


W innych Europejskich krajach używa się właśnie wielu innych metod likwidacji lisa: pułapki i wnyki, pułapki żywołowne i egzekucja z broni krótkiej, trucie, gazowanie, wykopywanie i zabijanie szczeniąt / Słowacja i Czechy / i owszem, oni mogą zabijać kilkaset zajęcy na jednym polowaniu, ale jakim kosztem?.

Prof. Andrzej Elżanowski pisał kiedyś, że dla części przyrodników, ekologów liczą się tylko gatunki rzadkie, dopóki są rzadkie - ja się z tym zgadzam, sam obserwuję jak zmienia się stosunek do zwierząt w zależności od ich liczebności i statusu prawnego najpierw się nań chucha, dmucha / póki są rzadkie / a gdy populacja wzrośnie kończy się zachwyt i opieka i wraca pojęcie " szkodnik " - tak było i jest z bobrem, z wilkiem, z łosiem, itp. itd.
można wręcz dojść do wniosku, ze dla wielu gatunków najbezpieczniejszy jest stan " na krawędzi ", czyli nie za mało i nie za dużo, wtedy każdy będzie " chuchał i dmuchał " a nikt nie będzie strzelał.
Zresztą, pokutuje tu też ogólne podejście do gatunków pospolitych, bo o ile taki Wajrak występuje przeciwko odstrzałom kruków & co, przeciwko polowaniom na rykowiskach a potem pisze, ze w zasadzie to do tych jeleni można sobie walić , bo ich jest dużo, to co przez niego przemawia?, egoizm?
skoro jest " dużo " to i odstrzał na rykowisku tego nie zmieni
takie jest właśnie podejście części ekologów, przyrodników, że jeżeli coś jest pospolite i liczne, to znaczy że można do tego walić bo nic się temu gatunkowi nie stanie
tak myślano o zającu szaraku, zapewne tak też myślano o łosiu.
 
     
Prem 
Nieludzki Doktor


Posty: 473
Skąd: Lublin
Wysłany: 2011-12-01, 14:59   

Hmm temat sie rozwija, podyskutujmy. dokonałem sporo obserwacji, bo tak sie składa, że moi teściowie mieszkają na Roztoczu i chociaż sami nie posiadają gospodarstwa to w około jest ich trochę.
W ubiegłym roku lis wykopał sobie norę na terenie opuszczonego PGR u. Nie tylko tam zresztą, bo i na polach jest ich sporo, a te dopiero widać po żniwach..
No ale wróćmy do tej jednej. Obserwowałem norę i jej otoczenie. Lis kilkukrotnie mignął mi w krzakach ale w drogę sobie nie wchodziliśmy...
Zainteresowało mnie cóż lisek zajada, jak wiadomo lis to brudas i szczątki a przynajmniej ich część można znaleźć obok wlotów do nory. Otóż w roku ubiegłym stwierdziłem (oprócz ptasich szczątków wśród których dominowały szczątki bażantów jak i zwykłych kur domowych ( tutaj identyfikowałem jedynie po piórach bo czaszki ptasie są trudne dla mnie do identyfikacji). No ale czy tylko kurki zajadał, otóż w roku ubiegłym naliczyłem szczątki przynajmniej 4 zajęcy. Tutaj identyfikacja jest dla mnie prosta bo bez specjalnych problemów w oparciu o kościec czaszki, ewentualnie inne fragmenty kostne jestem w stanie zidentyfikować do kogo należały. Oczywiście mówię wyłącznie o szczątkach stwierdzonych w okolicy nory....Poza tym 2 wiewiórki, szczątki młodego kociaka....
No a w tym roku, w ciągu miesiąca szczątki przynajmniej 3 zajęcy. wszystkie szczątki (czaszki) zbieram i ewidencjonuję (potem przekazuje do jednego z muzeów do działu przyrodniczego...no i rozwiązałem zagadkę - dlaczego mimo za siadywania z aparatem nie mogę utrafić i zrobić od pewnego czasu fotki żadnego zająca...o bażantach nie wspomnę bo od 1,5 roku nie widziałem tez żadnego..
więc jakiś pogląd na temat trzebienia przez ten gatunek wszystkiego dookoła mam...Nie chcąc eksterminować lisów chyba będziemy musieli je dokarmiać jak zwierzynę płową :-) )

W sumie może to i niezły pomysł\?? :lol:
_________________

 
     
GrzegorzBP 

Posty: 1784
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 15:07   

lis23 napisał/a:
Nie, nie popieram ratowania jednego gatunku kosztem innych

no to jestesmy w domu - o dążeniu do linearnosci pewno nie słyszałeś????
lis23 napisał/a:
że gdyby zwierzęta mogły wyrazić własną wolę, to wolałyby w spokoju wyginąć,

tylko czemu szczury czy wszy nie chcą ginać same???
lis23 napisał/a:
ochrona głuszca poprzez wybijanie drapieżników tego nie zmieni, nie zahamuje tego procesu

jak na razie skutecznie hamuje
lis23 napisał/a:
Uważam też, że gatunki można chronić na wiele różnych sposobów a najważniejszym czynnikiem jest ochrona siedlisk naturalnych

i te siedliska się chroni tylko w te siedliska włazi lis czy norka i na szczeście społeczeństwo wie co z tym robić
lis23 napisał/a:
Od kiedy Polska równana jest do Japonii?

po pierwsze znów usiłujesz manipulowac - to nie jest mój tekst a cytat z tego samego artykułu którego ty zapomniałeś dodać - autor wyrażnie pisze że choć w Polsce mimo wzostu populacji lisa jarząbek ma się dobrze to w Japonii wzrost populacji lisa przyczynił się do spadku populacji jarząbka - tylko ty jak zwyjkle manipulujesz.
lis23 napisał/a:
zresztą, z powyższego tekstu wynika, że spadek liczebności jastrzębia mógł być korzystny dla jarząbka, nie pisze tu o niekorzystnym wzroście populacji lisa

CO???? człowieku naucz sięczytac tekst ze zrozumienim
lis23 napisał/a:
Nie, ale twierdzę też, że lisy mają tak dużą dostępność pożywienia, że ten nieliczny głuszec lub cietrzew nie są dla niego priorytetem żywieniowym,

i znów nieudolna manipulacja Weles nie pisze o priorytecie pokarmowym - wiec znów manipulujesz
 
     
lis23 


Posty: 408
Skąd: Sosnowiec
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 15:10   

Ale Wiesz, że nie każdy lis zjada dokładnie to samo, nie każdy lis ma podobne umiejętności łowieckie, że są osobniki, które wyspecjalizowały się w atakach na konkretny łup / jak wilki polujące na zwierzęta gospodarcze / i że, nie da się ze 100% pewnością stwierdzić, czy lis daną ofiarę upolował czy znalazł jej zwłoki
ostatnio na łowieckim myśliwi podnieśli larum, że psy zamordowały i zjadły staruszkę mieszkającą w okolicy lasu, okazało się, że staruszka zmarła a drapieżniki po prostu zjadły część zwłok, nie zamordowały jej.
W kwestii zająca, wedle prof. Dziedzica, drapieżniki są " be " ale myśliwi już nie, i nie wolno im zakazać polowań bo inaczej stracą zainteresowanie ochroną zająca
ot, egoizm.
 
     
GrzegorzBP 

Posty: 1784
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 17:56   

lis23 napisał/a:
że nie każdy lis zjada dokładnie to samo, nie każdy lis ma podobne umiejętności łowieckie,

i co z tego??? jednen lubi piwo ciemne inny jasne inny pije wódę - i co z tego?????
lis23 napisał/a:
nie da się ze 100% pewnością stwierdzić, czy lis daną ofiarę upolował czy znalazł jej zwłoki

i co z tego - jak zjadł do zabrał pożywienie nekrofagom przez co ich populacja może uledz znacznej redukcji a wśród nich jest wiele rzadkich i cennych gatunków nadmiar lisa zjadającego padline ogranicza ich populację
lis23 napisał/a:
że psy zamordowały i zjadły staruszkę

a w RPA szczury zagryzły i zjadły dzieci
http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html
lis23 napisał/a:
W kwestii zająca,

A jaki jest temat postu i jak się ma to do twoich wpisów - usiłujesz uciec od tematu bo udowodniono ci że mataczysz
I wciąż czekam na twoją MERYTORYCZNĄ wypowiedz można zakazać szczepienia - bo jak twierdzisz my tego nie potrafimy, nie odnosisz się również do kwestii "farby", czy argumentów merytorycznych Welesa
 
     
vermilion 


Posty: 476
Skąd: Siedlce
Wysłany: 2011-12-01, 18:16   

GrzegorzBP napisał/a:
ostatnio na łowieckim myśliwi podnieśli larum, że psy zamordowały i zjadły staruszkę mieszkającą w okolicy lasu, okazało się, że staruszka zmarła a drapieżniki po prostu zjadły część zwłok, nie zamordowały jej.


Skórzec to mniej jak 15 km od Siedlec :shock:
_________________
"Czy nie wystarczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?"
http://www.przyrodnicy.ap.siedlce.pl/
 
     
lis23 


Posty: 408
Skąd: Sosnowiec
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-12-01, 18:50   

GrzegorzBP napisał/a:
i co z tego - jak zjadł do zabrał pożywienie nekrofagom przez co ich populacja może uledz znacznej redukcji a wśród nich jest wiele rzadkich i cennych gatunków nadmiar lisa zjadającego padline ogranicza ich populację


Czy Ty nie wiesz, że lis nie jest li tylko drapieżnikiem ale także padlinożercą?, lis pełni w lesie rolę sanitariusza, podobnie jak kruk, nie musi polować żeby coś zjeść, w ogóle lis unika wysiłku fizycznego a dokarmiany może całkowicie zaprzestać łowów.

GrzegorzBP napisał/a:
A jaki jest temat postu i jak się ma to do twoich wpisów - usiłujesz uciec od tematu bo udowodniono ci że mataczysz


Nie odbiegam od tematu, chcę tylko pokazać, że troska o dobro zajączków, kuropatw i bażantów kończy się tam, gdzie kończy się żywotny interes myśliwego: nie ma korzyści?, nie ma ochrony
oraz, że to nie lis jest problemem, jedynym problemem i że nawet jego wybicie problemu nie rozwiąże, nie wróci zwierzętom ich utraconych siedlisk, nie zniweluje zmian w środowisku, w rolnictwie
oraz, że lis to już dla " ochroniarzy " za mało;

Cytat:
Głównymi przyczynami tego spadku są przede wszystkim: redukcja naturalna tych gatunków przez drapieżniki zarówno znajdujące się na liście zwierząt łownych (lis, jenot, borsuk, kuny, tchórz, norka amerykańska oraz szop pracz), jak i na liście zwierząt chronionych (jastrząb gołębiarz, myszołów zwyczajny i m. włochaty, kruk, sroka, wrona siwa)


http://www.powiat-wyszkow...pt=pokaz&id=137

również Fundacja Ochrony Głuszca domaga się redukcji wszystkich drapieżników, także ptaków drapieżnych i także za pomocą pułapek.

Zahaczając jeszcze o łowiectwo jako " formę rekreacji " - myśliwi rozsyłali kiedyś taki oto tekst:

Cytat:
Ekologizm zagrożeniem dla środowiska

„Wiedzieliśmy, że ta decyzja miała mało wspólnego z ochroną zwierzyny i była czysto polityczna; (...) orzekliśmy, że to koniec zwierzyny w ciągu pięciu lat.” 33



W maju 1977 r. rząd Kenii, działając na wniosek Departamentu Łowiectwa, zakazał jakichkolwiek polowań na terenie kraju. Posunięcie wywołało entuzjazm w światowych kręgach obrońców środowiska. Na kenijskiego przywódcę, prezydenta Jomo Kenyattę, zewsząd posypały się pochwały i zaszczyty. Szkoda, że dla lokalnej fauny skutki tej decyzji były opłakane.

Do tej pory dzika zwierzyna była dla Kenii źródłem znacznych dochodów, przyciągając rzesze turystów i myśliwych z całego świata. W interesie państwa leżała więc troska o zachowanie licznego zwierzostanu. Przez wiele lat racjonalnie prowadzona gospodarka łowiecka pozwalała utrzymać populację zwierzyny na wysokim poziomie.

W wyniku rządowego posunięcia zabraniającego polowań naukowcy, urzędnicy i zawodowi myśliwi, parający się dotąd gospodarką łowiecką, stracili posady. Zwierzyna przestała być traktowana przez ogół Kenijczyków jako źródło dochodu, mięsa i trofeów; stała się pasożytem przynoszącym jedynie straty. Poza parkami narodowymi i rezerwatami rozpętała się dzika, niekontrolowana rzeź. Wybito tam, w różnych rejonach kraju, od 48 do 62 proc. zwierzyny. Z kolei zaniechanie kontrolowanego odstrzału słoni doprowadziło do ich nadmiernego rozmnożenia w parkach narodowych, dewastacji przez nie środowiska naturalnego (słoń afrykański potrzebuje dziennie ok. 300 kg pokarmu oraz 200 litrów wody), a następnie masowej głodowej śmierci. Właśnie zagłada tych wspaniałych zwierząt, z których słynęła niegdyś Kenia, może być uznana za sztandarowy przykład głupoty i porażających następstw fanatycznego ekologizmu.

W połowie lat 70. populacja kenijskich słoni sięgała 170.000 sztuk. Do utrzymania stałego poziomu wystarczył odstrzał 6.000 osobników rocznie. Tymczasem, w trzy lata po wprowadzeniu całkowitego zakazu polowań, liczba słoni zmniejszyła się do 30.000, tj. o ponad 82 proc.!34 W ciągu pięciu lat wyginęło również 95 proc. kenijskich nosorożców.35

Naoczny świadek tamtych wydarzeń nie pozostawił suchej nitki na niefortunnych „obrońcach zwierząt”: „Prezydent Kenyatta dostał od jakiegoś amerykańskiego towarzystwa miłośników przyrody najwyższe możliwe odznaczenie. (...) wszystko to było wykorzystywane przez naiwnych miłośników zwierząt, którzy trąbili po świecie o skandalu zabijania zwierząt przez myśliwych (...). Durni, nie myślący, zwolennicy protekcjonizmu, tylko w imię teorii ochrony, nie zdawali sobie sprawy, że tym dekretem w Kenii obwieszczono zagładę zwierzyny.” 36

Opinie specjalistów zadają kłam modnym hasłom „zielonych” radykałów. „Od lat siedemdziesiątych rośnie niechęć opinii publicznej do myślistwa. Hałaśliwa propaganda ruchów <ekologicznych> zrobiła swoje. Jednakże przeciwnicy polowań, niestety, nie grzeszą nadmierną wiedzą. Zostało dowiedzione wielokrotnie (...), że myślistwo jest najbardziej efektywną formą ochrony i nawet reintrodukcji zagrożonych gatunków zwierzyny. (...) W Afryce Południowej jeszcze przed czterdziestu laty nie było ani jednej prawie sztuki zwierzyny (...) gdy zorientowali się, że polowania mogą przynosić duże dochody, wzięli się ze wszystkich sił do hodowli (...) dziś Republika Południowej Afryki ma miejscami największe na świecie zagęszczenie zwierzyny.” 37

W krajach afrykańskich, które w ślad za Kenią zakazały polowań, efekty były równie żałosne. Tam, gdzie polowania przywrócono (w Zimbabwe, Zambii, Malawi, Botswanie), liczba zwierzyny szybko powiększyła się, nawet czterokrotnie, w ciągu 4-5 lat.38 To myśliwi, a nie radykalni ekolodzy, okazali się największymi przyjaciółmi zwierząt.


http://cristeros1.w.inter...ucji.htm#_edn33

czyli, to biali myśliwi uratowali Afrykańską przyrodę, tak jak to myśliwi uratowali Puszczę Białowieską

oto odpowiedź na ów tekst, niestety, nie posiadam już źródła / dyskusja trwała w 2008 roku /:

Cytat:
Wiele osób nie wierzy w fakt,iż własnie w Kenii przyroda jest pozostawiona sama sobie, rządzi się swoimi odwiecznymi prawami, a człowiek zmącił jej spokój polując głównie z chęci zysku. Kenia jest od lat 60-tych krajem wolnym od mysliwych, kiedy to wprowadzono program ochrony przyrody jako głównego bogactwa tego kraju. Dzięki temu programowi człowiek nie ma prawa ingerować w życie przyrody, każdy kto wyłamuje się z zasad poruszania się i zachowania na sawannie, moze być posądzony o kłusownictwo, jednym slowem stopa ludzka nie ma prawa stanąc na ziemi będącej terenem parków. Jedynym dozwolonym sposobem poruszania się jest samochód
.

(...)
Wjechaliśmy do Parku Tsavo, największego na świecie skupiska dzikich zwierząt , mającego powierzchnię ponad 21 tysięcy km kwadratowych, połowa Szwajcarii. Niegdyś Park Tsavo byl miejscem, gdzie żyly tysiące słoni oraz czarnych nosorożców. Ponieważ jest parkiem najbliżej położonym od Oceanu Indyjskiego ( dzieli od niego tylko 2 godziny drogi), skąd przybywali „biali” myśliwi, tu odbywaly się największe polowania, dlatego też znacznie zmniejszyła się populacja zwierząt. Aż trudno wyobrazić sobie jaka ogromna liczba zwierząt, zwłaszcza tych dużych,żyła tu przed stu laty, skoro jeszcze dziś spotykamy stada słoni, których liczebność wynosi ponad 200 sztuk. Wiadomo, ze słonica chodzi w ciąży 22 miesiące,rodzi jedno słoniątko, potem przez kilka lat opiekuje się potomkiem, dlatego też trudno było odbudować przetrzebioną ilość słoni w Kenii.

(...)
We wspomnianym regulaminie podaje się zasady zachowania podczas pobytu w obozie. Przede wszystkim pierwsza zasada, że znjadując się na terenie przebywania dzikich zwierząt, należy zachować spokój i ciszę. W żaden sposób nie można liczyć na przewagę człowieka w obliczu zagrożonego zwierzęcia czy też wyższe prawa ludzi. Dlategoteż poruszanie się jest dozwolone wyznaczonymi ściezkami, należy rozmawiać szeptem, nie krzyczeć i nie nawoływać się nawzajem, wieczorem, gdy jest ciemno wyjście z namiotu jest możliwe tylko w towarzystwie „przewodnika”, który zjawia przy namiocie po trzykrotnym sygnale latarką. Wyjście samotnie po zachodzie słonca jest zabronione i stwarza zagrożenie życia nietylko własnego, ale również powstania paniki wśród innych osob. Wychodzenie na taras nocą jest również zabronione, ponieważ zwierzęta, a mogą to być słonie czy nawet lew, przychodzą na teren obozu, kiedy panuje cisza i spokoj i po prostu przechadzają się obok namiotów.

(...)
Najwspanialszą rzeczą jest fakt, iż zwierzęta w Afryce nie głodują. Zarówno lwy, jak antylopy i słonie w Kenii mają bogactwo pożywienia i tylko selekcja naturalna powoduje, że pewna część populacji regularnie ginie.


A jeszcze w kwestii myśliwskiej wiedzy, to jeden przedstawiciel owego grona od ponad roku lub nawet dłużej nie potrafi udowodnić tej swojej tezy:

Cytat:
Po drugie same polowania, o ile powodują śmierć poszczególnych osobników, to mogą być korzystne dla populacji zwierząt. Weźmy np. kaczki. Kiedys wiosną, w maju, polowano na kaczory. Polowania te zarzucono. Efekt? Zmieniła się proporcja płci w populacjach, co skutkuje zganianiem kaczek z gniazd i w efekcie doprowadza do tego, że nie kaczki nie wyprowadzają młodych. Podobnie jest w przypadku polowań na bażanty. Poluje się tylko na koguty. Dlaczego? Polowanie na koguty powoduje, że dzięki temu mniej jaj jest niszczonych przez samce, których nadmiar jest regulowany drogą polowań
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo